„Master” na dużym ekranie

„Master” na dużym ekranie

„Master” to tytuł najnowszej produkcji filmowej Konrada Święcha . Film opowiadający o najbardziej utytułowanym downhillowcu w historii Myślenic - Michale Śliwie - miał premierę w Kinie Kijów Centrum w Krakowie

Konrad Święch to młody filmowiec z Myślenic, który wychowywał się przy boku Michała Śliwy - najbardziej utytułowanego downhillowca z naszego miasta. Tylko w tym roku Michałowi udało się sięgnąć po potrójną koronę, zdobywając tytuł Mistrza Polski, Europy i świata w kategorii Masters. W ubiegłym tygodniu w krakowskim Kinie Kijów Centrum odbył się Festiwal Filmów MTB, a jedną z głównych produkcji była prezentacja sylwetki myślenickiego zawodnika.

W tym roku po raz kolejny postanowiłem zmierzyć się z tematem rowerowych zjazdów górskich, ale skupiając się na jednostce i drodze jaką musi pokonać, aby stać się zawodnikiem klasy Michała Śliwy. Zależało mi również na tym, aby pokazać nie tylko pasję, ale jego miłość do lasu i przyrody. Możliwość zaprezentowania efektu swojej pracy na dużym ekranie była swego rodzaju motywacją do działania. Film pokazuje sylwetkę Michała jako ridera oraz kochającego ojca potrafiącego godzić obowiązki z przyjemnościami, które daje mu jazda na rowerze

- wyjaśnia Konrad Święch, autor filmu.

Jak się zostaje legendą?

Downhill to dyscyplina na której wyrosły całe pokolenia młodych sportowców w naszym mieście. Z naturalnymi zboczami i jednymi z najtrudniejszych tras jakie ofertowała góra Chełm, Myślenice były stolicą tej odmiany kolarstwa górskiego, a Michał Śliwa prawdziwym mistrzem.

To w jaki sposób wielcy sportowcy osiągają mistrzostwo w swojej dziedzinie oraz jaki jest stosunek talentu do włożonej pracy od zawsze interesowało fanów niemal wszystkich dyscyplin. Odpowiedzi na to pytanie należy szukać we wstępie do filmu „Master”. - Mnie nie trzeba wyganiać na trening. Jak sobie coś założę, to dążę do tego i wykonuję plan krok po kroku. Komu by się chciało pracować w jednej robocie, drugiej, ogarniać w domu i jeszcze o ósmej wyjść na trening? W Szczyrku w 2000 roku sprzęt miałem pożyczony od kuzyna, rower jakoś poskładałem. Sędzia nie chciał mnie dopuścić do zawodów bo wystawał mi palec w bucie i mówił, że tak nie może być i że musimy go zakleić - o swoim uporze i trudnych początkach opowiada Michał Śliwa.

Od 2017 roku Michał Śliwa jest nie tylko Mistrzem Polski, Mistrzem Europy, ale i Mistrzem Świata. Filmowy „Master” stał się prawdziwą downhillową legendą… już nie tylko Myślenic.

Downhillem zainteresował się w 1997 roku. Na starcie swoich pierwszych zawodów stanął dwa lata później. Jak podkreśla; szczególnie spodobało mu się połączenie jazdy na rowerze i kontaktu z przyrodą, które w zespoleniu z prędkością i adrenaliną jaką daje, stanowiły wyjątkową mieszankę. Pomimo wspomnianych trudności wystartował, a jego upór z każdym rokiem sprawiał, że stawał się silniejszym człowiekiem.

Pierwszym jego rowerom daleko było do prawdziwych zjazdówek. Treningi pełne były wywrotek, które z kolei dostarczały kontuzji. Z każdym kolejnym siniakiem uczył się czegoś nowego. W końcu przyszły efekty, a szafka w pokoju Michała z każdym rokiem coraz bardziej uginała się od dyplomów, medali i pucharów. Zawsze dawał z siebie sto procent, a liczba ta wciąż widnieje na jego goglach.

Pomimo, że downhill to dyscyplina polegająca na jak najszybszym pokonaniu trasy, to dotarcie do celu jakim była potrójna korona zajęło mu kilkanaście lat. Myśleniczanin zgarnął wszystko co w tej dyscyplinie jest możliwe do wygrania. Od 2017 roku Michał Śliwa jest nie tylko Mistrzem Polski, Mistrzem Europy, ale i Mistrzem Świata. Filmowy „Master” stał się prawdziwą downhillową legendą… już nie tylko Myślenic.

Piotr Jagniewski Piotr Jagniewski Autor artykułu

Dziennikarz, redaktor, fotoreporter. Lubi dobrze opowiedziane historie i ludzi z pasją, którzy potrafią się nimi dzielić. Od 2014 roku pełni funkcję redaktora naczelnego. (REPORTAŻ, WYWIAD, WYDARZENIA, LUDZIE, SAMORZĄD)