Metamorfoza miasta

Metamorfoza miasta
Sklep Kurdesz jeszcze niedawno był jedną z najbardziej popularnych w Myślenicach placówek handlu spożywczego i delikatesów Fot. Fot. J. Surdel

Myślenice – miasto, które jeszcze w latach dziewięćdziesiątych słynęło z drobnego handlu, w którym na jednego mieszkańca przypadał sklep – na przełomie kilkunastu lat przeszło długą drogę, która znacząco zmieniła nasze miasto. Turystyka, będąca w tym okresie również jedną z głównych atrakcji, zniknęła. Miasto przeszło metamorfozę.

Jej owoce do dziś są widoczne, a wszystko wskazuje na to, że ten trend nie ulegnie zmianie; co więcej – będzie się rozwijać. Kiedyś w naszym mieście działało wiele różnych prywatnych obiektów handlowych o różnym charakterze, a właściciele nie narzekali na brak zainteresowania ze strony klientów. Obecnie prywatni przedsiębiorcy często są zmuszani do cięć, czy też zwalniania pracowników, a nawet niekiedy zamykania swoich lokali. Spowodował to rozwój sklepów wielkopowierzchniowych, czy też galerii handlowych, których w mieście i okolicach nie brakuje. Dziś klient wybiera zakupy w galerii handlowej, gdzie ma najczęściej szybszy dostęp do towaru i różnorodnego asortymentu, aniżeli u prywatnego właściciela. Wyrastające sieci handlowe narzucają swoje ceny, często są one zdecydowanie niższe, co w dużym stopniu przyczynia się do wyboru miejsca zakupów przez klientów.

Jednym z wielu prywatnych przedsiębiorców, którzy na własnej skórze odczuli zmiany w Myślenicach, jest pan Zbigniew, właściciel sieci handlowej Kurdesz z głównym sklepem koło rynku.

- W pobliżu jest za mało miejsc parkingowych. Od czasu wyprowadzenia targu w poniedziałki i piątki ludzie nie przyjeżdżają w nasze okolice, gdyż nie mają takiej potrzeby – mówi pan Zbigniew, po czym dodaje, że na wsiach również działają sklepy. W związku z tym wśród klientów nie ma potrzeby przyjazdu do Myślenic.

Natomiast pan Karol, właściciel sklepu Loluś przy ulicy Jana Kilińskiego mówi:

- Jest coraz mniejsza koniunktura. Liczba kiosków jest zdecydowanie mniejsza, zamiera wraz z drobnym handlem. Główne obroty przeniosły się do dużych sieci handlowych. W Myślenicach, które w latach dziewięćdziesiątych słynęły z drobnego handlu i turystyki, na palcach jednej ręki można policzyć liczbę funkcjonujących kiosków. Drakońska część obrotów z handlu przeniosła się do sieci handlowych.

Prywatni właściciele sklepów, przez rozwój większych sieci handlowych, często musieli redukować etaty do minimum lub całkowitego zwolnienia pracowników. Często jedynie właściciele zajmują się teraz prowadzeniem działalności.

Jacek Surdel