Mężczyźni pięknie umierają

Mężczyźni pięknie umierają

Gdy się przechodziło obok tego starego, drewnianego domu, czuło się, jak bije z niego jakieś ciepło. Zawsze tak było: latem, jesienią, a nawet zimą! Promieniał niewidzialną serdecznością, spokojem, trwałością, nieprzemijaniem.

I raptem wszystko skończyło się. Dom jakby zesztywniał, zastygł w bezruchu, przestał oddychać dymem wijącym się z komina. Co się stało? Zmarł właściciel, pan Anzelm. Wszyscy tak go nazywali. Nikt inaczej nie powiedział. Nawet niedorostki, którym zazwyczaj szacunek dla ludzi starszych jest zupełnie obcy, mówili nieodmiennie: pan Anzelm.

- Pięknie umarł pan Azelm - opowiadała Katarzyna, która była w starym domu dochodzącą gospodynią. - Zjadł ze smakiem obiad i jak zwykle usiadł w fotelu pod oknem, by wypić herbatę, a potem zdrzemnąć się nieco. I tak właśnie umarł - zasnął po prostu. Nawet szklanki nie rozbił. Coś mu się śniło miłego, bo twarz miał uśmiechniętą. Może zobaczył wreszcie niebo, prawda? Piękna śmierć, piękna. Wszyscy tak powinni umierać, a nie cierpieć całymi latami.

Katarzyna jeszcze długo opowiadała, dając liczne przykłady lekkiej śmierci.

- Ale to tylko mężczyźni mają taki przywilej, tylko oni. Ile to ich na wojnie zginęło?! Bohaterami są. Tak, jak mój mąż. Na wzgórze biegł i padł w słońcu. Nie spodziewał się niczego złego. Kula przebiła mu serce. A i w czasie pokoju mężczyźni też umierają inaczej niż kobiety. Pamiętacie chyba jak zginął Stankiewicz? Miał takiego wielkiego, białego mercedesa. Do Krakowa jechał za interesami. Ogolony, napachniony, w białej koszuli z krawatem. I serce mu pękło, na drzewo wjechał. Samochód umarł wraz z nim. Tak, jak w dom pana Anzelma - i Katarzyna rozpłakała się kolejny raz.

Kobiety stojące przed sklepem przyznawały jej racje. Rzeczywiście mężczyznom to dobrze. Pięknie umierają, doprawdy pięknie! No, taki na przykład na nieszpory poszedł i na gorzkie żale i podczas nabożeństwa zmarł. Nawet siedzący obok niego tego nie zauważyli… Albo Solarcyk. Na ulicy padł i już miał spokój. Albo Pawelec. Jeszcze przed pójściem spać pokłócił się z żoną i na śnie sobie umarł spokojnie, niczym święty mąż!

 

Emil Biela Emil Biela Autor artykułu

Pisarz, felietonista. Ukończył filologię polską w Wyższej Szkole Pedagogicznej (Kraków). Debiutował w 1962 r. na łamach tygodnika "Życie Literackie" jako poeta.