Festiwal lata

Mgły zimowe.

Mgły zimowe.

Świat pociemniał , niewidoczny na kilka kroków. Nie wiadomo, kiedy się zaczął, ani kiedy się zaczął, ani kiedy się skończy. Mija tak szybko, niepostrzeżenie.

Chłopiec, którego wciąż spotykam w sobie, w takie dni był ciekaw, czy jak mgły zniknie i odkryje przed nim inny nieznany widok. Bał się, ale czekał.

Dzisiaj, ten który to pisze wie, że świat, niezależnie od pogody jest w ciągłym przepływie. Im większy, tym bardziej nieznany, więc ten najbliższy, chce zatrzymać przy sobie, poznać, zobaczyć, zapamiętać i zdobyć. Zmieniając nie do poznania.

Przyjaciel w telefonie pyta :

- U ciebie też takie mgły ?

- Też - mówię.

- A on

- I takie krótkie dni, wiesz?

- Szybciej się starzejemy - pocieszam jak umiem.

- A potem przyłapuję się na tym, że nie jestem pewny, co jadłem przed chwilą, kolację czy śniadanie.

Taki krótki dzień...

- Czy życie - mruczę w myślach i śmieję się z siebie.

Jeden ze znajomych mi poetów napisał ostatnio :

Życie i niebo

wisi na włosku

kto ma oczy niech patrzy

kto ma uszy niech słucha

kto ma rozum

niech ucieka