Miłosne pisanie listów

Miłosne pisanie listów

Babcia Elżbieta w każdą pierwszą niedzielę miesiąca, po przyjściu z kościoła, siadała przy kuchennym stole. Starannie rozkładała gazetę, a na niej koperty i papier do pisania listu.

Zawsze były cztery koperty, bo rozpoczynała pisaną rozmowę z trzema synami, którzy mieszkali daleko, w różnych miejscowościach. Zawsze traktowała swe dzieci jednakowo, więc i listy były takie same. Wpierw pisała jeden, potem dwukrotnie je przepisywała. Trwało to parę godzin, ale babci Elżbiecie wcale to nie męczyło, gdyż wydawało się jej, że trzyma małych synków na kolanach.

Dzisiaj było tyle do pisania! Same ciekawe sprawy. Aż poprawiła z radością okulary na nosie, chociaż wcale jej nie spadały. Pisała więc, że poszła zanieść połowę świątecznego placka księdzu Janowi, bo on taki samotny. Ma tylko jedno bogactwo: ludzkie grzechy! Wysłuchuje je całymi godzinami. I jak biednie mieszka! Boże! Nawet nie ma półek na książki, tylko ma w pokoju rozstawioną drabinę, na niej deski, a na nich książki. Nieźle to wygląda! Nikt nie ma takich półek. Babcia podkreśliła słowo „nikt!”. Dalej pisała, że przyszedł ją odwiedzić Stryjkowski. Od trzydziestu lat chodzi w tym samym zielonym ubraniu. Nic się nie zmienia! Tak, jak i jego garnitur. Gdyby tak wszyscy szanowali odzienie, byłoby mniej biedy na świecie!

Tutaj babcia przestała na chwilę pisać, bo bardzo była pewna, czy synowie zgodzą się z jej zdaniem, a nie chciała drażnić swych synów. Niedawno czytano w kościele Ewangelię, w której była mowa by nie rozdrażniać swych dzieci… ale niech tam: nie będzie skreślać.

I znowu pochyliła się nad kartką w kratkę. Teraz szła mowa o sąsiedzie z klatki schodowej. Chyba ma on wróble pod czapką, bo nikomu się nie kłania. Widać boi się, żeby mu te wróble nie uciekły. A jak był młody, to się kłaniał. Teraz widać trenuje na jakiegoś krola! Babcia aż się uśmiechnęła przy wyrazie „trenuje”.

Na zakończenie listu napisała, jak zwykle, że modli się za każdego syna osobno i prosi Boga, aby przymnożył jej wiary!

I koniec kropka. Teraz tylko przepisać dwa razy.

Emil Biela Emil Biela Autor artykułu

Pisarz, felietonista. Ukończył filologię polską w Wyższej Szkole Pedagogicznej (Kraków). Debiutował w 1962 r. na łamach tygodnika "Życie Literackie" jako poeta.