Muszę być trochę psychologiem

Muszę być trochę psychologiem

W tym sporcie nie liczy się tylko dobór psów do konkretnego startu, ale też odczytywanie z ich zachowania aktualnej formy oraz odpowiednie ustawienie zaprzęgu. Jeden lubi być liderem, inny woli biec w drugim szeregu, a z kolei trzeci będzie chciał biec z lewej strony, zaś inny z prawej, kolejny będzie słuchał komend powożącego - inny niekoniecznie, a to ważne - bo inaczej reszta psów nie będzie wiedziała w którą stronę skręcić. Żyjąc ze zwierzętami uczę się ich charakterów, aby odpowiednio przygotować zespół – muszę być trochę psychologiem

- w rozmowie z nami mówi Mikołaj Włodarczyk z Zawady, Mistrz Świata w psich zaprzęgach.

 

Miniony sezon był zdecydowanie najlepszy w karierze sportowej mushera Mikołaja Włodarczyka z Zawady. W ostatnich miesiącach sięgnął po tytuł Międzynarodowego Mistrza Włoch, zdobył 2 złote medale w Pucharze Wyszechradzkim, złoty medal oraz tytuł Międzynarodowego Mistrza Niemiec, a ukoronowaniem tegorocznych występów jest tytuł Mistrza Świata, na który ciężko pracował od 15 lat.

 

Jak zaczęła się Twoja przygoda z tak nietypową dyscypliną sportu?

Początek był równie nietypowy jak sama dyscyplina. Zaczęło się od tego, że ja i mój brat bardzo chcieliśmy mieć psa husky - na co w końcu zgodzili się nasi rodzice.

A kto by nie chciał mieć takiego pięknego psa?

Zgadza się, ale nie mieliśmy wtedy świadomości, co oznacza posiadanie akurat tego rodzaju psa. Właścicielom nie muszę tego tłumaczyć, ale już samo chodzenie na spacer z tym psem trochę się różni od spacerowania na przykład z jamnikiem, czy ratlerkiem. Psy husky po prostu rozpiera energia i na ogół bardziej się z nimi biega niż spaceruje. Dodatkowo mieszkanie w bloku, bo wtedy jeszcze mieszkaliśmy w Krakowie, ograniczało naszą suczkę przez co dawała nam w kość. W końcu uznaliśmy, że trzeba z nią pojechać do behawiorysty żeby jakoś zapanować nad jej temperamentem.

Dało to jakiś rezultat?

Owszem, a przy okazji poznaliśmy panią psycholog, która uprawiała wyścigi psich zaprzęgów i pokazała mojemu tacie i bratu jak pozytywnie na psychikę husky może wpłynąć taka aktywność. Po tej wizycie wciągaliśmy się w ten sport. Najpierw mój brat, a potem ja. Brat po jakimś czasie porzucił tę pasję, a we mnie miłość do wyścigów nie wygasła mimo, że uprawiam ten sport już kilkanaście lat.

Powiedziałeś, że mieszkaliście w Krakowie. Jak udawało ci się łączyć naukę z trenowaniem sportu, który wymaga dużej przestrzeni i logistyki? Przez pewien czas udawało się koszte...

Artykuł dostępny tylko dla abonentów - pozostało 80%

Kup cyfrowe wydanie

Uzyskaj dostęp do wszystkich treści strony www
Pobierz całą treśc gazety w formacie PDF
Czytaj gazetę wcześniej niż w kiosku

W prenumeracie od 1,45 zł
Rafał Podmokły Rafał Podmokły Autor artykułu

Dziennikarz, meloman, biblioman, kolekcjoner, chodząca encyklopedia sportu. Podobnie jak dobrą książkę lub płytę, ceni sobie interesującą rozmowę (SPORT, KULTURA, WYWIAD, LUDZIE).