Myślenice otwarte na świat

Myślenice otwarte na świat
Fot. turczyki.pl

Jubileuszowa edycja Międzynarodowych Małopolskich Spotkań z Folklorem udowodniła, że myśleniczanie potrafią być otwarci na różne kultury.

Przez ostatnie pięć lat gościliśmy artystów z całego świata, a tegoroczny festiwal potwierdził naszą otwartość na innych.

Podczas występów publiczność wstawała z krzeseł, a dziesiątki par tańczyło razem z artystami

Trudno sobie wyobrazić tę wyrwę w kalendarzu kulturalnym Myślenic, która powstałaby gdyby z jakiegoś powodu w lipcu nie odbywały się Międzynarodowe Małopolskie Spotkania z Folklorem. Ta impreza rok do roku gromadzi na widowni tłumy, choć zdawałoby się że folk to nie jest najpopularniejszy rodzaj muzyki. To dowód na to, że gust typowego odbiorcy odbiega jednak od standardów najpopularniejszych stacji radiowych. Międzynarodowe Małopolskie Spotkania to zresztą nie tylko muzyka, śpiew i taniec, ale również wykłady, spotkania ze znanymi ludźmi, warsztaty tańca, czy też rękodzieła artystycznego, a nawet plenerowe kino.

W tym roku podobnie jak w poprzednich czterech edycjach mogliśmy zobaczyć grupy taneczne i wokalne z wszystkich kontynentów. Byli przedstawiciele Indii, Rumunii, Kolumbii, Serbii, Indonezji, Słowacji, Rosji, Turcji, Zimbabwe no i naturalnie gospodarze całej imprezy, czyli Polska. Indie reprezentował działający od 1989 roku zespół Spandan działający w ramach organizacji pozarządowej, która powstała w mieście Ahmedabad. W tradycyjnym języku słowo Pandan oznacza bicie serca lub delikatne fale na spokojnej wodzie. W ciągu swojej 29-letniej kariery zespół zwiedził niemal cały świat, a w grupie występowało już blisko 3000 wykonawców.

Indonezja była reprezentowana przez zespół Seni Gerak Budaya Amertha Bhavani złożony ze studentów Wydziału Ekonomicznego Uniwersytetu Indonezyjskiego. Grupa powstała w 2004 roku i od samego początku dąży do promowania bogatej i pięknej kultury ludowej Indonezji starając się jednocześnie łączyć ją z nowoczesnym wizerunkiem indonezyjskiego społeczeństwa.

Niezwykłym kolorytem odznaczał się również występ kolumbijskiej grupy Manglares Artiscic Company powstałej w 2014 roku. To zespół wielopokoleniowy w którym niemal cała sekcja perkusyjna i dęta to młode i niezwykle utalentowane muzycznie dziewczyny. Nazwa zespołu symbolizuje związek artystów z Oceanem Spokojnym i Atlantyckim, bo obydwa wpływają na bogatą florę i faunę Kolumbii, co rzutuje również na jej kulturę i tradycję.

Najstarszym zespołem na festiwalu była rosyjska Druzhba, której powstanie jest datowane na 1964 rok, a w składzie tego zespołu zarejestrowanych jest blisko 250 artystów i sądząc po tym jak młodzi muzycy i tancerze których zobaczyliśmy na myślenickim Rynku można się z wielkim podziwem wyrażać o pracy jaką ta grupa wykonuje ze swoim najmłodszym narybkiem. W swoim repertuarze mają pieśni i tańce typowe dla północnej części Rosji, a repertuar co roku jest wzbogacany o kolejne elementy i choreografie. Zespół również co dwa lata organizuje własny festiwal folkloru, podczas którego prezentują się najlepsze grupy z całego globu.

Nie mogło na takim festiwalu oczywiście zabraknąć przedstawicieli folkloru bałkańskiego i tym razem byli to Rumuni z zespołu Dor Romanecs oraz Serbowie z KUD Sveti Sava. Zespoły powstały niemal w tym samym czasie, bo ich narodziny dzieli zaledwie rok. Ten starszy czyli KUD Sveti Sava narodził się w 1995 roku, a jego repertuar to cały przekrój niezwykle zróżnicowanego serbskiego folkloru. Dor Romanecs to natomiast jedna z najpopularniejszych w Rumunii grup artystycznych której występy bardzo często można oglądać w tamtejszej telewizji. Obydwa bałkańskie zespoły zachwyciły nas tym, co w muzyce tego regionu najbardziej cenimy - czyli niezwykłą, wpadającą w ucho melodyką, dynamizmem wykonania i tańcem przy którym trudno wysiedzieć na widowni bez ruchu, mimo że nieparzyste rytmy nie są najbardziej charakterystyczne dla naszej tradycji muzycznej.

Pomostem pomiędzy swojskimi muzycznymi klimatami a tymi bałkańskimi był natomiast występ słowackiej grupy Furmani, której tancerze i muzycy to przekrój wiekowy od 16 do 28 roku życia, a ich matecznikiem jest Nitra w południowej Słowacji. Oprócz działalności scenicznej zespół zajmuje się ponadto kolekcjonowaniem i renowacją strojów ludowych typowych dla kultury etnicznej Słowacji. Kolejnym ciekawym połączeniem różnych tradycji muzycznych był turecki Tuana Art. Club ustanowiony w Ankarze celem popularyzacji i promocji zapomnianego tureckiego folkloru, który jest ciekawą mieszanką wpływów bałkańskich i bliskowschodnich. Grupa koncertowała praktycznie na całym świecie, a podczas festiwalu w Korei Południowej artyści otrzymali prestiżową I nagrodę dystansując aż 23 zespoły z innych krajów.

Przedstawicielami kontynentu afrykańskiego byli natomiast UZambezi Arts specjalizujący się w kultywowaniu muzycznych tradycji południowych części Afryki. Członkowie zespołu występowali przed wieloma znakomitościami z całego świata, a były wśród nich nawet Jej Królewska Mość Królowa Elżbieta II czy Nelson Mandela. Polska część tanecznych setów festiwalu była reprezentowana przez „Ziemię Myślenicką”, czyli dumę naszego regionu której programy artystyczne oraz niezwykle wiernie odtworzone kostiumy ludowe podziwiano i oklaskiwano już m.in. w Indiach, Chinach, Japonii, Kanadzie oraz wielu europejskich krajach.

Ludzie wstawali z miejsc

Bywalcy festiwalu wiedzą że każdego dnia po prezentacjach tanecznych wieczorem wychodzi na scenę gwiazda wieczoru, czyli zespół bądź wykonawca szeroko rozumianego nurtu folkowego. W ubiegłym roku były to niezwykle dynamiczne występy Dikandy i Megitzy, które porwały ludzi do śpiewu i tańca, ale były to zespoły w sumie dosyć stylistycznie sobie bliskie.

W tym roku rozrzut muzyczny był znacznie większy, bo mogliśmy zobaczyć i usłyszeć etno-elektro-folk w wykonaniu „Goorala” czyli Mateusza Górnego urodzonego w Bielsko-Białej producenta muzycznego, który zasłynął dzięki oryginalnemu połączeniu muzyki elektronicznej, drum’n’bass i dubstepu z etniczną muzyką góralską.

„Gooral” kojarzony jest z poruszającą się w tym nurcie kapelą Psio Crew, ale prawdziwą popularność przyniosła mu wydana w 2011 roku płyta Etno Elektro z hitem „Karczmareczka”. Zdążył już wystąpić nawet na Przystanku Woodstock, a na myślenickim Rynku porwał do tańca w piątkowy wieczór festiwalu.

Największa folkowa potańcówka

Czwartek należał do warszawskiego zespołu tanecznego „Woda na młyn”, który na scenie myślenickiego MOKiSu zaprezentował program składający się z kompozycji stylizowanych do współczesnej muzyki folkowej i jazzowej bazującej na muzyce ludowej i szlacheckiej. Mieliśmy też przykład folku miejskiego rodem z przedwojennego Lwowa.

To zespół, który łączy nowoczesność z tradycją. Ich taniec mogliśmy również oglądać w czasie kolejnego koncertu gwiazdy wieczoru, czyli w trakcie wielkiej miejskiej potańcówki z grupą „WoWaKin”, którą tworzy trójka muzyków: Mateusz Wachowiak, Paula Kinaszewska i Bartłomiej Woźniak. Grają na typowych instrumentach ludowych i wykonują oberki, polki, mazurki czy kujawiaki. I robią to z taką werwą że Tomasz Janas członek jury Nowa Tradycja napisał o nich – „To muzyka o sile punkrocka i ekspresji free jazzu, wyrazista jak bałkańskie orkiestry dęte”. Nic dodać, nic ująć. Kto był ten słyszał i widział.

Folk z turbodoładowaniem

 

Na zakończenie niedzielnego wieczoru z folkiem wystąpił natomiast krakowski zespół „Sokół Orkiestra”. Jeśli o „WoWaKin” napisano, że mają siłę punk rocka, to o zespole Przemka Sokoła można powiedzieć, że to prawie heavy metal bo oprócz typowo rockowego instrumentarium obejmuje również sekcję dętą i akordeon, co powoduje że tradycyjne bałkańskie melodie w rodzaju „Caje sukarije”, „Mesecina”, „Ederlezi”, czy „Kałasznikow” brzmią tak jak Bregovic z turbodoładowaniem. Razem stanowią ekipę, którą chciałby zaprosić na zakończenie imprezy chyba każdy organizator folkowego festiwalu, bo potrafią porwać nawet najbardziej obojętnego słuchacza.

Spotkania w festiwalowym caffe

Finał muzyczny nie był jednak finałem całego festiwalu, bo w poniedziałek, wtorek i środę zespoły taneczne mogliśmy zobaczyć również w Cafe Festiwalowe w Rynku, a całości obrazu dziesięciodniowej imprezy dopełniły spotkania z profesor Jean Novak - założycielką polonijnego Zespołu Pieśni i Tańca „Vistula” z San Francisco, Elżbietą i Andrzejem Lisowskimi – dziennikarzami, podróżnikami i autorami programów radiowych, telewizyjnych oraz książki „Południki szczęścia”, Mariolą i Tomaszem Pik – podróżnikami od 30 lat przemierzającymi cały świat i rejestrującymi swoje podróże w ponad 1000 filmowych reportażach.

 

Rafał Podmokły Rafał Podmokły Autor artykułu

Dziennikarz, meloman, biblioman, kolekcjoner, chodząca encyklopedia sportu. Podobnie jak dobrą książkę lub płytę, ceni sobie interesującą rozmowę (SPORT, KULTURA, WYWIAD, LUDZIE).