Myślenicki show

3 lipca 2008 Wydanie 23/2008
Myślenicki show
Rockowy piątek, koncert zespołu Hey, fot. Piotr Jagniewski

"Jak się bawić to tylko u nas" - hasło tak popularne wśród Myśleniczan znalazło potwierdzenie po raz kolejny. Przez trzy dni na plaży trawiastej na Zarabiu królowała niepowtarzalna atmosfera, radość, spontaniczność i znakomita zabawa

Największą niespodzianką bez wątpienia okazał się być sobotni show w wydaniu Blue Cafe. Znakomita publiczność spontanicznie reagowała na wszystko, co działo się na estradzie. Zespół, a szczególnie urocza i emanująca seksapilem wokalistka Dominika Gawęda, ujęła tłumy swoją osobowością i entuzjazmem. Publiczność falowała w rytm muzyki i śpiewała wraz z wokalistką największe hity z płyty „Four seasons”: „Czas nie będzie czekał”, czy „Niewiele mam”.

Podobnie było w niedzielę, kiedy 15 tysięcy gardeł śpiewało solenizantom gromkie „Sto lat!”. To koncert braci Pawła i Łukasza z Golec Orkiestry stał się największym hitem rodzinnej niedzieli. Nie dość, że perfekcyjni wokalnie i muzycznie, to jeszcze członkowie zespołu świetnie potrafili nawiązać kontakt z publicznością, nie robili „za wielkie gwiazdy”, a każdy mógł otrzymać autograf i sfotografować się z sympatycznymi braćmi.

Dodatkowo w niedzielę wyjątkową atrakcję mieli fani piłki nożnej, bowiem na telebimie transmitowano finał Euro 2008. Swoim komentarzem mecz wzbogacił trener reprezentacji Polski (brązowy medal podczas MŚ w Hiszpanii w 1982r.) Antoni Piechniczek, który wraz z burmistrzem Maciejem Ostrowskim i senatorem Stanisławem Bisztygą wspólnie śledzili grę reprezentacji Niemiec i Hiszpanii.

W piątkowy, rockowy wieczór gwiazdą była kapela Hey z Katarzyną Nosowską na czele. Jej osobowość i styl zachowania się na estradzie nie zbliżył do ich muzyki publiczności. Hey to specyficzny klimat, a styl śpiewu i zachowania się wokalistki jest bardziej psychodeliczny, niż nastawiony na bezpośredni, spontaniczny kontakt z widownią. Ale muzyka trzech gitar i perkusji obroniła się i zespół bisował największe hity.

Podczas tego dnia występowały także lokalne grupy, w tym najbardziej uznany Maneking i laureaci tegorocznego Przeglądu Rockowego: Bastard i Hell Haven oraz White Rabbit’s Trip. Przed nimi koncertowała także Paulina Bisztyga wraz z zespołem.

Bardzo bogata była również oferta imprez towarzyszących: kulturalnych, rekreacyjnych, sportowych, które rozgrywały się w całym mieście, na obiektach instytucji i stowarzyszeń działających w mieście, jak również w plenerze.

Obyło się bez tragedii

Policjanci oceniają, że przebieg Dni Myślenic był spokojny. Największą frekwencję odnotowano w sobotę i niedzielę. W zabezpieczenie imprezy zaangażowanych było kilkudziesięciu myślenickich policjantów wspieranych przez krakowskich policjantów, straż miejską, a nawet straż graniczną. Niezależnie od obecności pracowników firmy ochroniarskiej pod sceną na plaży trawiastej, policjanci pozostawali na posterunkach do późnych godzin nocnych.

Najwięcej pracy przysporzyło policji dbanie o porządek podczas nocnych powrotów do domu, kiedy tłumnie opuszczano Zarabie po zakończonych koncertach. - Udało nam się ustalić dane młodego mężczyzny, który uszkodził zaparkowany samochód przebiegając po jego masce i dachu – mówi Szymon Sala, rzecznik prasowy myślenickiej policji.

W wielu przypadkach potrzebne były interwencje sił porządkowych, straży miejskiej lub policji do tłumienia agresji między powracającymi, zapobieganie próbom bójek lub pobić.

Generalnie, podczas tego weekendu obyło się bez poważnych wybryków chuligańskich. -Najważniejsze, że jak dotychczas w związku z Dniami Myślenic 2008 nie odnotowaliśmy zgłoszeń o poważnych przestępstwach przeciwko życiu lub zdrowiu, takich jak rozboje, czy napady – w poniedziałek 30 czerwca podsumował mł. insp. Zbigniew Filiczak, komendant Powiatowej Policji w Myślenicach.

Stanisław Cichoń

fot. Piotr Jagniewski