Na drodze do ekstraklasy stanął… facebook

Na drodze do ekstraklasy stanął… facebook
Mam nadzieję, że mimo tego incydentu, łatka fanatyka, czy kibola nie zostanie mi przypięta na zawsze, bo po prostu taki nie jestem. Ta sytuacja nie przekreśli moich ambicji, bo to piłce poświęcam każdą wolną chwilę, to moja pasja - mówi Krystian

Tuż przed oddaniem do druku poprzedniego numeru Gazety, na stronie sportowej dumnie widniał artykuł o transferze piłkarza Dalinu do Wisły Kraków. To miał być krok milowy w karierze młodego zawodnika, a okazał się - jak się wydaje - gwoździem do sportowej trumny. Wszystko przez polubienia na portalu społecznościowym

„Jego główne atuty to umiejętność gry 1 na 1 i wielka dynamika. Te właśnie cechy doceniła krakowska Wisła…” napisaliśmy o 19-letnim Krystianie Galasie, którego wypatrzyli krakowscy szkoleniowcy podczas przedsezonowego sparingu z Dalinem Myślenice. Miał pomóc Wiśle Kraków w utrzymaniu się w Centralnej Lidze Juniorów… no właśnie miał. Jego kontrakt został rozwiązany kilkanaście godzin po tym, jak został podpisany. Powód?

Kiedy informacja o niespodziewanym transferze rozeszła się w mediach, zdziwieni kibice w internecie szukali informacji o zawodniku. Te najciekawsze odnalazł na facebooku Krystiana kibic Wisły - Mateusz Waszkiewicz, który opublikował na swoim twitterze zrzut ekranu profilu młodego piłkarza. Okazało się, że ten jest wielkim sympatykiem ale… Cracovii - innego krakowskiego klubu - z którym obecnie Wisła ma wręcz historyczne antagonizmy.

W internecie nic nie ginie

Po raz kolejny potwierdziło się, że w internecie nic nie ginie. Zawodnik miał na portalu polubione konta jawnie nawołujące do nienawiści do konkurencyjnego klubu. - Po prostu lubię Cracovię, ale lubię też inne zespoły. Facebooka mam od kilku lat, a polubienia Cracovii związane były z tym, że ją lubię. Nie wiem, kiedy to było dokładnie, na pewno bardzo dawno i wbrew zarzutom, moja aktywność na tych stronach była żadna. Strony Cracovii oczywiście lajkowałem, jako że ją zwyczajnie lubię, te pozostałe, które wywołały całe to zamieszanie, pewnie polubiłem z rozpędu, nie bardzo to pamiętam. Nigdy nie byłem nawet na żadnym meczu Cracovii - tłumaczył zainteresowany w wywiadzie na mlodziezowyfutbol.pl.

Choć piłkarz zareagował szybko i „wyczyścił” swój profil z antywiślackich stron, nie było już odwrotu. Na reakcję klubu z Reymonta nie trzeba było długo czekać i w kilka godzin rozwiązano kontrakt. - Jego aktywność w mediach społecznościowych naruszała dobre imię Wisły Kraków - informuje rzecznik klubu, Olga Tabor-Leszko.

- W piątek jeszcze mu gratulowałem, bardzo się cieszył. Ja również, bo choć ma duży talent, często nie wierzył, że może coś osiągnąć w profesjonalnej piłce. Niestety kilka dni później okazało się, że zmarnował swoją szansę. Znam go bardzo dobrze i wiem, że nie działał w grupach kibicowskich, ani nie jeździł na mecze Cracovii. Był indywidualistą, często płynął pod prąd a w szatni Dalinu, gdzie wszyscy byli za Wisłą, a on na przekór mówił, że jest za Cracovią. Na boisku chodzenie własnymi ścieżkami mu pomagało, w tej sytuacji, już nie. Cóż, niech inni młodzi piłkarze wyciągną wnioski i pamiętają, że w internecie nie są anonimowi. To decyzja racjonalna, ale też najprostsza i szybko rozwiązująca problem. Sztuką byłoby danie chłopakowi szansy, by mógł pokazać swój talent i swoją postawą zapracować na szacunek kibiców - skomentował sprawę Kazimierz Wincenciak, były trener piłkarza w grupach juniorskich.

Skorzystał Dalin

Najlepiej na całym zamieszaniu wyszedł… Dalin. Bo nie dość, że zawodnik wrócił do klubu, to w ramach wypożyczenia Galasa w drugą stronę powędrował o rok młodszy Karol Rak - perspektywiczny pomocnik Wisły, bo tego zapisu umowy nie dało się już anulować.

Niestety przypadek Krystiana nie jest niczym nowym w piłkarskim świecie, tym bardziej dziwi fakt, że młodzi piłkarze zapominają o kontrolowaniu swojej działalności w portalach społecznościowych.

Najgłośniejszy przypadek to ten, kiedy pod koniec 2015 roku w Hiszpanii Sergio Guardiola, podpisał kontrakt z drugą drużyną Barcelony, a kilka godzin później kibice odkopali jego stare wpisy, w których obrażał kataloński klub i wychwalał jego największego rywala - Real Madryt. Kontrakt został rozwiązany raptem 7 godzin po tym, jak wszedł w życie. Wisła Kraków też już miała podobny skandal, już mniejszych rozmiarów, kiedy to jej zawodnik - również wielki fan internetowego życia - Wilde-Donald Guerrier chcąc pochwalić się w sieci nową, klubową koszulką z numerem 77 pochwalił się także przypadkowo (?) swoim… przyrodzeniem.

Co dalej z Krystianem?

- Nadal gram w Dalinie i staram się wrócić do normalności. Próbuję sobie to wszystko poukładać w głowie. Chciałbym oczywiście żeby taka szansa się powtórzyła i będę ciężko na to pracował. Mam nadzieję, że mimo tego incydentu, łatka fanatyka, czy kibola nie zostanie mi przypięta na zawsze, bo po prostu taki nie jestem. Ta sytuacja nie przekreśli moich ambicji, bo to piłce poświęcam każdą wolną chwilę, to moja pasja - mówi.

Piotr Ślusarczyk Piotr Ślusarczyk Autor artykułu

Sekretarz redakcji. Niezbędny w funkcjonowaniu tygodnika. Od lat związany z tytułem równie mocno jak z samymi Myślenicami. Swoją przygodę z pisaniem rozpoczynał od poezji publikując w ramach Grupy Literackiej "Tilia" (HISTORIA, KULTURA, SPORT)