Nie bój się patrzeć przez „SZCZELINY”

Nie bój się patrzeć przez „SZCZELINY”

Tym razem nie o filmie i nie krowy w głównej roli. W najnowszej odsłonie twórczości Kingi Piwowarczyk oglądamy coś, co jest od dwóch miesięcy znakiem naszych czasów.

Po pierwsze „SZCZELINY” można oglądać tylko on-line, po drugie formuła tych obrazów niesie za sobą pandemiczną symbolikę. O tej wystawie

kurator Jerzy Fedirko napisał m. in.: „zmiana – coś ni stąd ni zowąd - wytrącenie – usiłujemy zatrzymać to, co jeszcze przed momentem było normalnością – choć już mamy w podświadomości, że dalszego dotychczasowego ciągu nie będzie - teraz nasze wysiłki biegną do szybkiego rozpoznania co to – zdziwionymi oczami patrzymy – w środku nas reset – a to nowe to co - i już wiemy, że to teraz nie ma kropek – jest otwarte – i nas otwiera – na niewiadomą - każdy z nas nagle jest artystą”.

Zza owej „SZCZELINY” obserwujemy dzisiaj świat, jedni ze strachem, inni z rosnącą irytacją, jeszcze inni z nadzieją na szersze uchylenie drzwi. Nie zmienia to jednak faktu, że świat ciągle jest ciekawy, a im mniejsza „SZCZELINA” tym szerzej otwieramy oczy na to nieznane, niedopowiedziane, to, co się ma wydarzyć, a jest dzisiaj wielką niewiadomą. „SZCZELINA” wyostrza zmysły, sprawia, że staliśmy się bardziej uważni. Oddychamy półgębkiem, ale powietrza pragniemy przecież ciągle tak samo. A czy za „SZCZELINĄ” czeka na nas coś dobrego, czy też rzeczywistość za nią przyniesie nam raczej zgubę? O tym już drogi widzu i odbiorco sztuki sam się musisz przekonać. Warto jednak wykonać też zwiad przez krainę Kingi Piwowarczyk. Zainteresowanych odsyłamy na kingap.pl

Rafał Podmokły