Nie znała słów „nie da się”

Nie znała słów „nie da się”

Zawsze otwarta na drugiego człowieka, nie znała słów „nie da się”. Śmierć wieloletniej prezes Izby Gospodarczej wstrząsnęła nie tylko Dobczycami. Odeszła w 2016 roku w wieku 54 lat

Podczas wieczoru wspomnień przyjaciele, najbliżsi, znajomi i współpracownicy wspominali postać Marii Brożek. We wspomnieniach rysuje się nie tylko jako lokalny lider i animator życia kulturalnego, czy motor napędowy wielu inicjatyw. Zawsze pełna energii i humoru, roztaczała wokół siebie aurę ciepła i serdeczności łącząc wiele funkcji społecznych m.in. prezesa Izby Gospodarczej Dorzecza Raby, członka zarządu LGD Turystyczna Podkowa, menedżerki, matki, żony, a jednocześnie uznanej za wzór kobiety Dobczyc.

Tego wieczoru burmistrz Paweł Machnicki na mocy uchwały podjętej przez Radę Miejską na ręce męża Marii Brożek - Władysława przekazał tytuł oraz statuetkę „Zasłużony dla Ziemi Dobczyckiej”.

 

Zawsze otwarta na drugiego człowieka, nie znała słów „nie da się”

Śmierć wieloletniej prezes Izby Gospodarczej w kwietniu 2016 r. w wieku 54 lat wstrząsnęła Dobczycami i nie tylko. W kwiecie wieku odeszła bowiem osoba bardzo lubiana i popularna, bez której krajobraz miasta nad Rabą traci na blasku. Zawsze uśmiechnięta potrafiła żartem czy też kawałem rozładować napiętą sytuację. Czy to podczas zebrań i imprez wspomnianej Izby, jednej z najstarszych w Małopolsce, czy też chociażby Turystycznej Podkowy, czy też w rodzinnej piekarni „Złoty Klos”, w której była dyrektorem.

Była osobą nader pogodną. Życzliwa, uśmiechnięta i pełna optymizmu, który to optymizm udzielał się wszystkim dookoła. Zawsze była otwarta na drugiego człowieka i jego problemy. Absorbująca działalność w rodzinnym biznesie i społeczna w Izbie Gospodarczej Dorzecza Raby nie pozbawiała jej bynajmniej wrażliwości na problemy drugiego człowieka. Nie zwykła bowiem odmawiać pomocy, czy też wsparcia, była bowiem szczodrą osobą, wspierającą i to wielokrotnie wiele lokalnych przedsięwzięć i inicjatyw. Pracowita i aktywna. Zawsze tryskała pomysłami i zawsze pełna zapału, jej najbliżsi dobrze wiedzą, iż w jej słowniku nie było słów „nie da się”. Została uhonorowana swego czasu w Dobczycach tytułem „Kobiety Roku”, a w plebiscycie „Dziennika Polskiego” została wybrana „Osobowością Ziemi Myślenickiej”. Była ponadto honorowym członkiem Stowarzyszenia Inicjatyw Społecznych Ispina, przez długi czas w rodzinnej kawiarni „Złoty Kłos” odbywały się godne uwagi wernisaże plastyczne. Popijając kawę można było wówczas obejrzeć ciekawe obrazy, nie tylko lokalnych twórców. Z reguły w tejże kawiarni odbywały się również i comiesięczne zebrania Zarządu Izby Gospodarczej, której była prezesem od kwietnia 2005 r. Pełna pomysłów, pełna zaangażowania, zawsze aktywnie uczestniczyła w pracach Zarządu. Z kolei w Lokalnej Grupie Działania Turystyczna Podkowa Maria Brożek działała od stycznia 2006 r., należąc do grona jej współzałożycieli, a od 2007 r. aż do śmierci była członkiem Zarządu.

Jedno z wielu wspomnień związanych z tą niezwykłą kobietą. Wiosenny wieczór przed kilku laty w pensjonacie Leśniczówka, położonym na skraju Piwnicznej Zdroju – w Kosarzyskach, niedaleko rodzinnego domu słynnej polskiej aktorki Danuty Szaflarskiej. Gościmy w ramach sesji wyjazdowej prasy lokalnej na pograniczu Polski i Słowacji na zaproszenie ówczesnego burmistrza tego pięknego miasta Edwarda Bogaczyka. Trzydziestoosobowa grupa dziennikarzy z całego kraju z uznaniem przyjmuje wystąpienie gospodarza terenu - burmistrza, bawiącego gości śpiewem i częstokroć dosadnymi anegdotami. Po chwili rolę wodzireja wieczoru przejmuje z wdziękiem Maria Brożek, zaskakując wszystkich za wyjątkiem może męża Władysława. Sypie jak na zawołanie kawałami i dowcipnymi opowiadaniami. Rozbawia i to setnie dziennikarską brać. Sala pokłada się ze śmiechu, a żurnaliści ze zdumieniem dowiadują się, iż pani Maria nie jest żadną redaktorką, a tylko szefową promocji znanej już w kraju dobczyckiej piekarni – cukierni „Złoty Kłos”. – Pani Mario kochana, natychmiast angażuję Panią do swego ratusza! – publicznie oznajmia włodarz gminy. - Panie burmistrzu, oferta wielce kusząca, jednakże nie po drodze mi, ja mam bowiem „Złoty Kłos”, rodzinną firmę, kochaną rodzinę i na dodatek Izbę Gospodarczą w moich Dobczycach – odparowuje z uśmiechem Maria Brożek, pierwsza w historii grodu nad Rabą dama wyróżniona tytułem „Kobieta Dobczyc”. Nie doszło zatem do niespodziewanego transferu, pani prezes pozostała wierna swoim życiowym pasjom i społecznikowskiej pasji.

Mąż zmarłej pani Marii – Władysław wspomina ją z wielkim i niekłamanym wzruszeniem: - Pracowałem w czasach młodości w Kalwarii Zebrzydowskiej w sklepie meblowym i mieszkałem w Sosnowicach, planując zostać stolarzem. Któregoś dnia w drzwiach sklepu pojawiła się z zamówieniem na meble do rodzinnego domu w Dobczycach Marysia, zakochałem się w niej jak sztubak od pierwszego spojrzenia. Życie wywróciło mi się wtedy do góry nogami. Po półtora roku zostaliśmy małżeństwem, które trwało 33 lata. Do tej pory trudno jest mi pogodzić się z jej niespodziewanym odejściem w wieku zaledwie 54 lat. Nie potrafię oswoić się z tą myślą. Wszędzie ją widzę, Marysia była bowiem jak żywe srebro. Wspaniała, kochana przeze mnie kobieta, która łączyła w sobie wiele pasji. Zawsze miała jednakże czas na etatową działalność jako przedsiębiorca w „Złotym Kłosie i społeczną jako prezes w Izbie Gospodarczej Dorzecza Raby, a ponadto bardzo mocno była zaangażowana w działalność Lokalnej Grupy Działania Turystyczna Podkowa oraz jako wiceprezes Małopolskiego Porozumienia Organizacji Gospodarczych z siedzibą w Skawinie. A przecież trzeba nam było przede wszystkim wychować trójkę synów: Tomka, Rafała i najmłodszego Andrzeja. To właśnie im Marysia poświęcała bardzo wiele czasu i energii; nawet nie wiem, skąd miała tyle sił na swoją działalność, ale faktem jest, że synowie dzięki Marysi wyrośli na dojrzałych i odpowiedzialnych ludzi. Nie wstydzę się powiedzieć, że była ona liderem lokalnym i animatorem życia kulturalnego, motorem napędowym dla wielu inicjatyw. Zawsze pełna energii i humoru, roztaczała wokół siebie aurę ciepła i serdeczności. Miała dar zjednywania sobie ludzi.

Dodajmy, iż Maria Brożek została uhonorowana także wieloma odznaczeniami m. in. Złotą Odznaką Honorową Województwa Małopolskiego – Krzyż Małopolski. - Zawsze wspominam mamę jako osobę bardzo pozytywną, zawsze uśmiechniętą. Pomocną w każdym kroku i w każdej sytuacji. Służyła zawsze dobrą radą, bardzo imponowała mi tym, że zawsze znajdowała dobre wyjście z nawet najgorszych sytuacji, i tym że nie było u niej słowa "czegoś się nie da" - jeszcze bardziej ją to dopingowało do działania. Razem z mamą mieliśmy podobne poglądy na świat polityki i biznesu, choć nieraz dochodziło do ostrzejszej wymiany zdań. Pamiętam jak często przesiadywaliśmy wieczorami, dyskutując na temat bieżących wydarzeń czy to politycznych czy kulturalnych. Muszę przyznać, że bardzo mi tego brakuje, brakuje mi rozmów, podczas których zawsze rodziły się nowe pomysły na życie wspomina mamę najstarszy syn państwa Brożków – Tomasz.

Podczas niedawnego Wieczoru Wspomnień w Regionalnym Centrum Oświatowo-Sportowym w Dobczycach, poprowadzonym przez kuzynkę Bohaterki Wieczoru Dorotę Ruśkowską i Zbigniewa Bylicę, a zorganizowanego przez miejscowy Urząd Gminy i Miasta oraz Izbę Gospodarczą Dorzecza Raby, rodzina Zmarłej odebrała zaszczytne wyróżnienie „Zasłużony dla Ziemi Dobczyckiej”, przyznane Jej pośmiertnie przez Radę Miejską w Dobczycach w 2017 roku. Tego Wieczoru uczczono pamięć kobiety z wielką charyzmą, przedsiębiorczej, łączącej wiele profesji w swoim ręku, ogromnie zaangażowanej w życie społeczne. Była bowiem niekwestionowanym autorytetem w dziedzinie przedsiębiorczości. Dla wielu kobiet również wzorem do naśladowania, jako kobieta łącząca udane życie rodzinne z pracą zawodową i społeczną.

Andrzej Domagalski