Niezawodny Rączka

30 sierpnia 2007 Wydanie 32/2007
Niezawodny Rączka
Dalin - Wisła II 1:0, fot. Piotr Ślusarczyk

Dalin – Wisła II 1:0, 1:0 Rączka (56 min. – karny)

Kartki żółte: Sz. Cygal – Łopuszek, Kubowicz, Burliga, Jarosiński.
Dalin: Szuba – R. Drobny, Rapacz, Pilch, Tondera – Stelmach (Moryc), Muniak, Kałat (Kęsek), Kański (Lelek) – M. Drobny (Sz. Cygal), Rączka.

To był mecz walki. Biało – zieloni zrehabilitowali się za ostatnią porażkę i jak stwierdził trener Hajduk, zapomnieli już o niej traktując ją jako jednorazową wpadkę przy pracy.

W tym pojedynku z rezerwami Białej Gwiazdy napracowali się ciężko i w pełni zasłużyli na zwycięstwo. Śmiało jego ojcem można nazwać niezawodnego Wojciecha Rączkę, który wykazał się zimną krwią z powodzeniem egzekwując rzut karny po faulu Thwaitea na Kęsku. Dalin stworzył multum sytuacji. Już do przerwy na listę strzelców mogli wpisać się Kałat, Tondera, Kęsek, ale albo minimalnie pudłowali, albo bramkarz Jarosiński wychodził z opresji obronną ręką.

W drugiej odsłonie szczęście nie dopisało także Rączce, który minął golkipera Wisły i atakowany przez obrońcę nie trafił do „pustaka” przenosząc piłkę nad poprzeczką. Obserwatorzy pojedynku niestety za negatywnego bohatera uznali sędziego Medonia z Wadowic, który w wielu momentach nie panował nad sytuacją na boisku.

Krzysztof Hajduk: Zespół za wszelką cenę chciał zrehabilitować się za ostatnią porażkę i w pełni im się to udało, tym bardziej, że przeciwnik ma swoją uznaną markę, choć trzeba przyznać, że nie przyjechał w najsilniejszym składzie. Stworzyliśmy bardzo dużo sytuacji bramkowych, ale niestety brakło zimnej krwi zwłaszcza Kałatowi i Kęskowi, którzy obydwaj w sytuacjach sam na sam i minięciu bramkarza nie potrafili skierować piłki do siatki. Zwycięstwo zawdzięczamy konsekwentnej, ambitnej grze i zaangażowaniu oraz woli zwycięstwa. Bez względu na przeciwnika gramy swoje i myślę, że przyniesie to pozytywne efekty w kolejnych pojedynkach, a już najbliższy ciężki mecz to derby z Gościbią. 

Stanisław Cichoń