Festiwal lata

OBÓZ PRACY W MYŚLENICACH

10 lipca 2008 Wydanie 24/2008
OBÓZ PRACY W MYŚLENICACH
Zakład krawiecki, w którym pracowały obywatelki Mongolii, fot. Piotr Jagniewski

Właściciel zakładu krawieckiego zmuszał do pracy obywatelki Mongolii

W ubiegłym tygodniu policja i straż graniczna zatrzymały Jana Z. - właściciela firmy krawieckiej. W centrum miasta, w swoim domu urządził mały obóz pracy. Po 16 godzin na dobę pracowało w nim sześć obywatelek Mongolii

Zatrzymany zabrał Mongołkom paszporty i przetrzymywał je w jednym pokoju. Kobiety w wieku od 22 do 30 lat pracowały po 16 godzin dziennie (także w soboty) jako pomoc w szwalni. Tutaj większość doby spędzały na produkcji bluzek, spodni i sukienek. Nie znały języka, nie potrafiły sprzeciwić się właścicielowi, który zabrał im dokumenty i nie pozwalał opuszczać pokoju nawet w chwilach wolnych od pracy. Wystraszone kobiety wielokrotnie prosiły go o lepsze warunki pracy i oddanie dokumentów. Prośby okazywały się bezskuteczne. Za pracę dostawały kilkaset złotych miesięcznie, ale przy własnym wyżywieniu i pracy po kilkanaście godzin dawało to minimalne, niczym nieregulowane stawki.

- Jan Z. dostał pozwolenie na zatrudnianie cudzoziemców z Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego - mówi Dariusz Nowak, rzecznik prasowy małopolskiej policji.

Policjanci z komendy powiatowej policji w Myślenicach wspólnie z funkcjonariuszami straży granicznej zatrzymali właściciela zakładu krawieckiego w ubiegłym tygodniu. Na jego trop trafili po anonimowym telefonie, jaki dostali od jednego z mieszkańców. Informacje okazały się prawdziwe, a podczas przeszukania domu i zakładu policja znalazła zabrane kobietom dokumenty. Zabezpieczyła także dokumentację firmy.

Czterdziestoletni właściciel zakładu krawieckiego odpowie za naruszanie praw pracowniczych i ukrywanie dokumentów. Policja sprawdza, czy do podobnych sytuacji nie dochodziło w przeszłości.

Obecnie pracownice z Mongolii przebywają poza Myślenicami, a zajmuje się nimi straż graniczna. Cztery z nich zdecydowały się zeznawać przeciwko byłemu pracodawcy. Dwie odmówiły. Janowi Z. grozi grzywna i kara do dwóch lat więzienia.

p.jag

fot. Piotr Jagniewski