Okazujmy sobie jak najwięcej życzliwości, jak najwięcej uśmiechu

Okazujmy sobie jak najwięcej życzliwości, jak najwięcej uśmiechu

Jesteśmy wspólnotą. Dość małą. Widujemy się często na ulicach. Okazujmy sobie jak najwięcej życzliwości, jak najwięcej uśmiechu. To najwspanialszy prezent jaki człowiek może ofiarować nieznajomemu.

- mówi Edyta Firek, poetka, scenarzystka, autorka wielu tekstów do spektakli teatralnych i filmów fabularnych oraz piosenek dla rodzimych artystów.

Czym są dla Ciebie Myślenice?

To dla mnie oczywiście miasto rodzinne, w którym dorastałam i żyję do tej pory. To kolory, zapachy, wspomnienia. Z czasów dzieciństwa kojarzą mi się z wolnością. To wielkie słowo nigdy później nie było tak dostępne jak w czasie dzieciństwa. Wystarczyło poczekać kilka miesięcy, aby w czasie wakacji móc w pełni się nią cieszyć. Wolność to wyprawy nad Rabę, zwłaszcza na Jaz, gdzie gromadzili się wtedy prawie wszyscy mieszkańcy, gdzie zawsze było co robić. Nas inspirowała bieda.

W jaki sposób?

Najpierw mieszkaliśmy na ul. Reja w bloku, a więc nasze najbliższe otoczenie to było podwórko. Na nim oprócz zazwyczaj zepsutej huśtawki, piaskownicy, trzepaków i studni z jednym ramieniem nie było nic. Graliśmy w piłkę, budowaliśmy namioty z koców, a studzienka wielokrotnie odgrywała rolę tratwy na otwartym morzu. Takie otoczenie wykorzystywaliśmy do zabaw opartych na naszej wyobraźni.

Dzisiaj mieszkasz w Śródmieściu...

Tak przeprowadziliśmy się z rodzicami pod koniec mojej szkoły podstawowej. Zmieniła się moja droga do szkoły. Nie wszystko było w sklepach, nie wszyscy ogradzali się jak dzisiaj. Chodziliśmy przez pola, sady. To miało swój smak, bo teraz wszystko można kupić, a wcześniej tego nie było. Mogliśmy odkrywać świat, poczuć smak przygody.

Miałam okazję pracować nad twoimi tekstami zarówno przy spektaklach jak i przy filmie. Bardzo precyzyjnie dobierasz każde słowo, jak dzisiaj oceniasz kondycję języka polskiego?

Zauważam pewne niechlujstwo jeśli chodzi o pisanie, razi mnie brak używania znaków interpunkcyjnych, brak wielkich liter w miejscach dla nich wskazanych i zbyt swobodne używanie niektórych słów. Przecież język to wizytówka człowieka, która często określa jego charakter, ale mam wrażenie, że coraz mniej osób przykłada do niego wagę.

Rozmawiamy z okazji stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Co powiedziałabyś w związku z tym jubileuszem mieszkańcom Myślenic?

Jesteśmy wspólnotą. Dość małą. Widujemy się często na ulicach. Okazujmy sobie jak najwięcej życzliwości, jak najwięcej uśmiechu. To najwspanialszy prezent jaki człowiek może ofiarować nieznajomemu. Może być to znaczące na teraz, na za chwilę lub na przyszłość. Nigdy nie wiadomo, czy mijany przez nas człowiek nie będzie kiedyś naszym przyjacielem.

„Sto rozmów na STULECIE odzyskania przez POLSKĘ NIEPODLEGŁOŚCI” 

to tytuł projektu, który realizujemy wspólnie z Myślenickim Ośrodkiem Kultury i Sportu. Do 11 listopada zarejestrowanych zostanie 100 wywiadów z mieszkańcami Myślenic i okolic, którzy Dorocie Ruśkowskiej opowiedzą o swoich doświadczeniach związanych z niepodległością.

Zapis rozmów ma być próbą dokumentacji i zrozumienia różnych wartości i emocji towarzyszących polskiej wolności. W nagraniu może wziąć udział każdy. Wiek, pochodzenie, czy wykształcenie nie mają znaczenia. Liczy się refleksja i chęć porozmawiania przed kamerami o własnym doświadczaniu wolnej Polski. Zgłaszać się można bezpośrednio do Doroty Ruśkowskiej prowadzącej rozmowy dzwoniąc pod numer 669-151-545.

Co tydzień na naszych łamach pojawiać się będą fragmenty wywiadów, natomiast w internetowym wydaniu Gazety Myślenickiej publikowane będą w obszernej wersji oraz w wersji wideo.