Orędownicy bibułkowego piękna cz. 2

Orędownicy bibułkowego piękna cz. 2

Wiosna to naturalny czas kwitnienia kwiatów i ogrodów… Te zaś o których zamierzam wspomnieć kwitną przez cały rok. Na przekór prawom natury rozkwitają pełnią swej urody szczególnie w okresie świąt Bożego Narodzenia oraz Świąt Wielkanocnych tak, jak nakazuje odwieczna tradycja tworzenia z głowy i pamięci kwiatów bibułkowych, a wedle słów poety „Kwiatów Polskich”

Potrzeba piękna, mistrzostwo twórczych planów, bezgraniczne przywiązanie do własnej tradycji artystycznej, której formę i charakter kształtowały całe pokolenia ludowych artystów, pozwalają kobietom wiejskim tworzyć owe pajęcze cuda, olśniewające kompozycją barw bukiety kwiatów i ozdób wszelakiej urody i rozmaitego przeznaczenia.

To dzięki myślenickim konkursom i wystawom kwiatowym, zapoczątkowanym w pierwszych latach 70. ubiegłego stulecia, stara tradycja ozdabiania wnętrz mieszkalnych papierowymi ozdobami nie zaginęła choć wraz z upływem czasu coraz częściej rwie się i na nowo odnawia…

Kobiety obdarzone rękodzielniczym talentem wciąż udowadniają nam, że tradycja tworzenia paradnych i bogato strojnych bukietów, wianków i „pająków” jeszcze nie zamiera i to, że w tej szczególnej dyscyplinie mają one jeszcze bardzo wiele ważnego i oryginalnego do zakomunikowania. Tak było przed laty, gdy startowały w 32. edycjach konkursów „Kwiaty Tokarni - Kwiaty Polskie” (lata 1970-2002); tak jest obecnie, gdy od lat uczestniczą w konkursach na „Tradycyjne ozdoby z bibuły i słomy” stanowiących część programową wielowątkowego w treści i formie programu pn. „Myślenicka Jesień Folklorystyczna”. Na liście uczestników i laureatów tych konkursów regularnie pojawiały się nazwiska autentycznych mistrzyń ludowego kwiecia o wieloletnim stażu twórczości i doświadczenia, legitymujące się w tej dziedzinie wręcz indywidualnym i niepowtarzalnym dorobkiem artystycznym m.in. i np.: Eleonora Jurczak, Katarzyna i Salomea Halek, Czesława Hanusiak, Maria Kędzior, Jadwiga Majerek, Józefa Miłkowska, Monika Polaniak, Cecylia Proszek, Jadwiga i Małgorzata Romaniak, Aniela Stożek, Katarzyna Syrek, Agnieszka i Maria Urbaniak i wiele innych weteranek kwiatowej sztuki. W obecnej chwili tradycyjne zdobnictwo bibułkowe pozostało głównie w rękach twórczyń z Bogdanówki, Skomielnej Czarnej, Tokarni, Wierzbanowej i Wiśniowej. To z tego obszaru najobficiej docierają do Myślenic ozdoby niewiarygodnego piękna i bogactwa.

Tymczasem… Zauważmy - raz jeszcze - że bibułkowe ozdoby były i są szczególną pasją dziewcząt i kobiet. Ze świeczką w ręku trudno wyszukać kogoś płci odmiennej… A jednak… Zdarzyło się i zdarza, że w tej wielkiej rodzinie twórczyń kultywujących kwiatową tradycję uczestniczą też panowie niepowszedniego wręcz dorobku i talentu. Znałem ich zaledwie trzech, ale każdy z nich (o innej osobowości i innym temperamencie) zachwycał oryginalnością swej twórczości i niebywałą wprost aktywnością. Lata 70. ubiegłego wieku to czas prosperity Piotra Durlatki - niezwykle skromnego i wyciszonego w swym usposobieniu mieszkańca Sieprawia. Pan Piotr uwielbiał śmiałe zestawienia barw wyrabiając m.in. małe i duże wianki oraz mniejsze lub bardziej okazałe bukiety. Jego specjalnością były m.in. wiązanki maków polnych komponowane iście z rozmachem i fantazją. Jego obecność na okazjonalnych „pokazach pracy twórczej” zarówno w Polsce jak i za granicą budziła przeogromne zainteresowanie publiczności. Tak było m.in. na II Ogólnopolskim Przeglądzie Dorobku Kulturalnego Wsi - Gorzów - Przytoczna 1979 czy też podczas ekspozycji „Polnische Blumen” w Lipsku (1978), a wcześniej podczas naszych „Niedziel na Zarabiu” i organizowanych tam w plenerze „Konfrontacji Ludowych Natchnień” (połowa lat 70.).

Wyjątkowe były też ozdoby i kompozycje Jana Drewniaka - rolnika kwiaciarza z Międzybrodzia Bialskiego, wielokrotnego uczestnika konkursów „Kwiaty Polskie” oraz konkursów żywieckich organizowanych przez tamtejsze muzeum. Komponowane prze niego kwiaty były wierną kopią kwiatów żywych. Najczęściej były to m.in. róże, goździki, maki, i lilie.. Pan Jan tworzył też girlandy do obrazów świętych, tzw. obłącki i kabłącki do przydrożnych kapliczek, a poza tym mające ogromny popyt w środowisku wieńce imieninowe. Jan Drewniak parokrotnie uczestniczył w tut. konkursach „Kwiaty Polskie”, a od 1970 roku w konkursach żywieckiego muzeum.

I oto kolejny, trzeci reprezentant sztuki piękna; tym razem główny filar myślenickiego bibułkarstwa - 48.letni Jerzy Chlipała z Kowalówki w Wiśniowej. Mówi się, że w dobie współczesnej Pan Jerzy jest swoistym ewenementem, bo jednocześnie twórcą i artystą (z krwi i kości), zarazem animatorem kultury ludowej w szerokim pojęciu tego słowa. Nie da się nie zauważyć, że jest bezgranicznie zakochany w kwiatach i tradycyjnych ozdobach z bibuły i słomy, a jego bukiety, „światy” i „pająki” krystaliczne, w swej plastycznej urodzie i rozmaitości są nie tylko wielobarwne i wielokształtne. Są po prostu wyjątkowo piękne. Przypominam sobie doskonale, gdy w początkowym okresie swej fascynacji i odkrywania owych tajemnic artystycznego procederu tworzenia (pierwsze lata 90.) uważnie i w najgłębszym zapatrzeniu i zamyśleniu przyglądał się konkursowym ozdobom demonstrowanym wówczas na ekspozycyjnych planszach pokonkursowych wystaw. Widać, że to zaowocowało i zainspirowało… Dziś Jerzy Chlipała jest najwytrawniejszym orędownikiem tradycyjnego zdobnictwa bibułkowego; jest też aktywnym propagatorem tej dyscypliny twórczości ludowej podczas wielu imprez folklorystycznych (wystawy, przeglądy, konkursy, warsztaty, targi sztuki ludowej) rozmaitego charakteru i zasięgu, a przede wszystkim jednym z głównych reprezentantów tej tradycji na terenie Ziemi Myślenickiej.

Jan Koczwara Jan Koczwara Autor artykułu

Pasjonat, kolekcjoner i baczny dokumentalista lokalnych - i nie tylko - wydarzeń społecznych, kulturalnych oraz artystycznych. Człowiek o fenomenalnym dorobku naukowym i artystycznym pełen skromności i kultury osobistej.