Akcja

Orzeł jeszcze świętuje?

Sport 18 września 2018 Wydanie 33/2018
Orzeł jeszcze świętuje?

Piłkarze z Dolnego Przedmieścia wciąż nie mogą wrócić na właściwe tory po jubileuszu klubu i efektownej wygranej z Gościbią. O ile w meczu z Gdovią przyczyn porażki można było upatrywać w brakach personalnych, o tyle w spotkaniu z Dziecanovią winnych należy szukać wśród swoich

Gdovia Gdów - Orzeł Myślenice 3:1
Orzeł: Obłaza - Żak, Mistarz, Kasprzyk, Leśniak - Wyroba, Ł.Serafin (46 Sałach), Suder (67 Marzec), Zając, Grochal (46 Bartosz) - Kasperek
Dziecanovia Dziekanowice - Orzeł Myślenice 1:0 (0:0)
Orzeł: Obłaza - Żak, Mistarz, Kasprzyk, M.Serafin - Wyroba, Sałach (46 Marchiński), Suder, Zając (57 Pyzio), Grochal - M.Górka

Orzeł borykał się z problemami kadrowymi przed starciem z Gdovią, gdyż kilku zawodników z różnych przyczyn nie mogło wystąpić w tym spotkaniu; nieobecni byli m. in. Serafin, Pyzio, Górka, Pajka, czy Romaniak. Gdovia natomiast świetnie rozpoczęła to spotkanie i po dwudziestu minutach prowadziła już 2:0. Później co prawda Kasperek wykorzystał błąd defensywy rywali i strzelił bramkę kontaktową. Orłowcy chcieli pójść za ciosem i mieli kolejne okazje do doprowadzenia do remisu, ale w końcówce miejscowi zdobyli jeszcze jednego gola, tym razem z rzutu wolnego i było po meczu.

W meczu z Dziecanovią orłowcy stworzyli sobie mnóstwo dogodnych sytuacji, ale nie zdołali zdobyć żadnego gola. W tym aspekcie lepsi okazali się gospodarze i dzięki bramce w końcówce meczu zainkasowali trzy punkty. Najlepszą okazją dla myśleniczan był z pewnością rzut karny, ale golkiper gospodarzy obronił w ostatniej minucie pierwszej połowy strzał Krzysztofa Zająca z jedenastu metrów. Blisko gola było też po próbach Górki, Serafina, Grochala czy Marchińskiego, ale bramka Dziecanovii była w tym dniu jakby zaczarowana.