Ostatni krok, do tego żeby Lenka mogła chodzić

Ostatni krok, do tego żeby Lenka mogła chodzić

Lenka Cholewa ze Stryszawy jest już po sześciu operacjach nóg. Pierwszy etap został zrefundowany przez NFZ, który jednak teraz odmówił jej dalszego leczenia. Aby móc postawić ostatni krok do samodzielnego chodzenia, Lenka potrzebuje naszej pomocy

Jej historia to świadectwo walki, bez której na zawsze byłaby okaleczona. Gdyby jej rodzice się poddali, Lena nie miałaby dziś nóg. Lekarze chcieli je amputować… Po rocznym leczeniu u doktora Paleya w USA Lena, w Polsce skazana na kalectwo, zaczęła samodzielnie chodzić. Za kilka miesięcy kolejny etap leczenia, na który rodzina nie ma już środków. - Błagamy o wsparcie! Lena może być zdrowym, sprawnym dzieckiem, bo leczenie działa! Musimy je kontynuować, inaczej wszystko przepadnie, a córka będzie kaleką - apelują rodzice.

- Kiedy patrzę na uradowaną buzię Leny, gdy kołysząc się na boki, biegnie do mnie na własnych nóżkach, z oczu kapią mi łzy. Odkąd skończyliśmy pierwszy etap leczenia, płaczę non stop, po raz pierwszy ze szczęścia. Jest to jednak szczęście podszyte strachem, bo radość z sukcesu, że córka chodzi, miesza się z lękiem, co będzie, jeśli nie uda nam się zebrać pieniędzy na czas… Łzy towarzyszą mi w zasadzie od samego początku naszej historii, od momentu, gdy dowiedziałam się, że moja córeczka urodzi się ze zdeformowanymi nogami. Byliśmy zwyczajną, żyjącą skromnie rodziną - ja, mój mąż Marcin i nasz synek Dawid, a potem pojawiła się ona, nasza dziewczynka, która okazała się niezwyczajna. Lena urodziła się z wadą wrodzoną nóg, brakiem kości piszczelowych, wadą, która przytrafia się raz na milion urodzeń - opowiada mama Anna.

Lenkę czekają jeszcze 3 operacje. Lekarze gwarantują, że po nich będzie w 100% zdrowa. Jeśli leczenie zostanie przerwane, wszystko przepadnie: - Mam pozwolić na to, by Lenka wróciła na wózek inwalidzki? By na darmo poszło wielomiesięczne cierpienie mojego dziecka! By została kaleką? By zmarnowała się praca doktora Paleya i wsparcie tych wszystkich wspaniałych ludzi, którzy przyłączyli się do naszej walki o zdrowie i sprawność mojej córki? - pyta retorycznie mama.

Rodzice chcą poruszyć niebo i ziemię, żeby uratować swoją córeczkę, dlatego proszą o pomoc. Zbiórka trwa już blisko rok, a jak do tej pory zebrano niecałą połowę potrzebnej kwoty.

Brakuje jeszcze ponad 220 tys. zł. Każdy kto chce pomóc Lence w jej walce, może to zrobić na stronie siepomaga.pl/lenacholewa

W minioną niedzielę na myślenickim Rynku odbył się mini kiermasz, podczas którego najbliżsi Lenki sprzedawali domowe wyroby i zbierali datki na operację. Udało się im tego dnia uzbierać kwotę 2750 zł - za co serdecznie dziękuję wszystkim ofiarodawcom.

Piotr Ślusarczyk Piotr Ślusarczyk Autor artykułu

Sekretarz redakcji. Niezbędny w funkcjonowaniu tygodnika. Od lat związany z tytułem równie mocno jak z samymi Myślenicami. Swoją przygodę z pisaniem rozpoczynał od poezji publikując w ramach Grupy Literackiej "Tilia" (HISTORIA, KULTURA, SPORT)