Pacyfikacja Krzeczowa - historia i pamięć

Region 1 sierpnia 2013 Wydanie 27/2013
Pacyfikacja Krzeczowa - historia i pamięć
Pacyfikacja Krzeczowa - historia i pamięć

W Krzeczowie 20 czerwca 1943 roku miały miejsc tragiczne, wojenne wydarzenia. Była wówczas niedziela, godzina czwarta nad ranem, świt co dopiero zaczął przecierać ciemności, więc mieszkańcy byli jeszcze pogrążeni w głębokim śnie.

W pewnym momencie usłyszeli jednak jakieś dalekie, głuche dudnienie, a przez okna zobaczyli długie światła reflektorów. Z początku nie zdawali sobie sprawy z tego, co się dzieje, ale po chwili zrozumieli, że ze wszystkich stron, warcząc i dudniąc, nadjeżdżały niemieckie ciężarówki. Otaczali wieś żelaznym kordonem tak, aby uniemożliwić jakąkolwiek ucieczkę. Wkrótce z aut zaczęli wyskakiwać esesmani, a wielu z nich w towarzystwie warczących psów. Z impetem i głośnymi okrzykami wchodzili do domów, budzili przerażonych ludzi, rozkazując, aby wszyscy stawili się na placu przy wsi.

Niektórzy próbowali schronić się w polu lub na drzewie, ale tych od razu dopadły psy i strzały z karabinów. W jednym z domów starszy i głuchy człowiek nie zareagował na niemiecki rozkaz, więc na miejscu został zastrzelony.

Po zebraniu wszystkich ludzi na roli Mielcowej, w pobliżu będącej wówczas w budowie remizie OSP, zezwolono, aby matki odprowadziły wszystkie dzieci do jednego z pobliskich domów. Wcześniej inny dom na tej roli spalili, a właściciela zastrzelili, twierdząc, że ktoś do nich strzelał z tej posesji. Przerażonym ludziom rozkazali, aby położyli się na trawie i słuchali ich postanowień. Wkrótce zaczęli wyczytywać z listy nazwiska osób podejrzanych o udział w ruchu oporu. Równocześnie przywiezionymi do tego celu kijami, bili i torturowali wybranych mężczyzn. Odbywało się to na stosie desek przy nowo budowanej remizie oraz na ganku pobliskiego domu pana organisty. Zebrana ludność musiała na wszystko patrzeć i słuchać przerażających jęków. Później Niemcy wyczytywali nazwiska skazanych na śmierć partyzantów, a jednego - nieobecnego w tym dniu w Krzeczowie - poszukiwali aż do sierpna (ów człowiek ukrywał się w ziemiance w lesie zwanym Czerniawą, niestety został zdradzony i rozstrzelany w miejscu ukrycia).

20 czerwca 1943 roku zginęło 19 osób, w tym dziesięcioro z przypadku, a dziewięć z wyroku. Razem z ofiarą sierpniową  we wspólnej mogile na cmentarzu spoczywa dwudziestu mieszkańców Krzeczowa.

Najbardziej tą tragedię przeżyły rodziny zamordowanych, ale trzeba podkreślić, że przez lata, które upłynęły od tamtej tragedii, hołd poległym oddawali wszyscy krzeczowianie i wiele osób spoza tej miejscowości. Zawsze w szczególny sposób obchodzono okrągłe rocznice, ale tegoroczna nabrała jeszcze większego znaczenia ze względu na włączenie jej jako ogniwa IV Beskidzkiego Rajdu Szlakami Walk o Niepodległość 1939-55. Mieszkańcy niecierpliwie czekali na wcześniej zapowiedzianą rekonstrukcję zdarzeń historycznych. Ona jednak mieściła się w 4 punkcie programu, a najpierw realizowano punkty początkowe.

I tak 23 czerwca o godz. 10 uroczystość rozpoczęła się występem miejscowego zespołu regionalnego „Cyrniawa”. Wykonywane utwory nawiązywały do zdarzeń z 1943r., zawierały również wiele akcentów patriotycznych.

O godz. 10.30 odbyła się polowa msza św. koncelebrowana, pod przewodnictwem ks. Piotra Andrukiewicza, który wygłosił też okolicznościowe kazanie. Świetności nabożeństwa dodawały, licznie zebrane na placu poczty sztandarowe oraz strażacy z drużyn: dorosłych, młodzieżowych i dzieci w galowych mundurach.

Po mszy mieli swoje wystąpienia przedstawiciele władz różnego szczebla m.in. wójt gminy Lubień Kazimierz Szczepaniec i senator Andrzej Pająk. Dalsze ceremonie i wystąpienia odbyły się na pobliskim cmentarzu przy zbiorowej mogile ofiar wojny. Zapalono znicze, złożono wieńce, a najbardziej wzruszającym był moment, kiedy wywołano po kolei nazwiska dwadzieściorga ludzi do apelu poległych.

O godzinie 13 wszyscy zeszli na miejsce dawnej kaźni tuż obok szkoły, gdzie odbyła się oczekiwana rekonstrukcja zdarzeń z okresu wojny. Wszędzie widać było przechodzących mężczyzn, ubranych w autentyczne mundury niemieckie lub w zielone - polskich partyzantów, a także licznych statystów, ubranych w proste stroje z tamtej epoki. Spośród nich wielu pamiętało jeszcze rok 1943, choć byli wtedy bardzo młodymi osobami lub kilkuletnimi dziećmi. Narrator objaśnił po kolei wszystkim sceny odgrywane przez rekonstruktorów.

Potem uczestnicy uroczystości udali się do remisy OSP, gdzie miał miejsce obiad, a po nim wysłuchano słowno-muzycznego montażu w wykonaniu młodzieży z Zespołu Szkół w Krzeczowie, przygotowanego przez Barbarę Bal. Po tym występie, który kończył cześć oficjalną rozpoczął się piknik historyczny.

Trzeba przyznać, że zorganizowanie obchodów 70. rocznicy pacyfikacji wymagało zaangażowania wielkiej rzeszy ludzi, do których należały m.in. władze gminne i lokalne z sołtys Czesławą Karpiesz, dyrekcja, nauczyciele i młodzież Zespołu Szkół, ks. proboszcz Antoni Płaczek oraz jak zwykle ofiarni strażacy na czele ze Stanisławem Tomczykiem.

Zarówno Ci wymienieni z nazwiska, a także anonimowi pasjonaci włożyli w tę pracę całe swoje serce. Na szczególne wyróżnienie zasługują też statyści, około 40 osób - kobiety i mężczyźni, którzy w bardzo wiarygodny sposób starali się zagrać swoich przodków sprzed 70. lat.

Wszyscy uczestnicy tej doniosłej uroczystości wierzyli, że w niedzielę 23 czerwca w Krzeczowie najważniejsza była pamięć o 20. zamordowanych w bestialski sposób ofiarach.

Cześć Ich pamięci!

Kazimiera Nieć