Piosenka dla anioła

Piosenka dla anioła

Od przeszło czterdziestu lat dla Kołuja zawsze była niepogoda, czarno i pochmurno. Na wojnie stracił wzrok. Im bardziej posuwał się w latach, tym bardziej stawał się człowiekiem religijnym. Wszystkim dookoła opowiadał, że jak umrze i znajdzie się na drugim świecie, to tam będzie wszystko dobrze widział.

Całe niebo, Pana Boga, aniołów i swoich kolegów z frontu, no, w ogóle wszystkich! Mówił o tym z takim zapałem, że nie jeden niedowiarek zastanawiał się, czy nie byłoby już czas przyklęknąć na kolano i uderzyć się w piersi?

Kołuj bardzo lubił grywać na harmonii. Przyśpiewywał przy tym piosenki, które sam układał. Może nie były ona nadzwyczaj składne i nie grzeszyły poetycka urodą, ale były szczere. Kołuj siadał z harmonią pod ścianą domu zazwyczaj po południu i muzykował niezbyt głośno. Siadywał przy nim ten i ów, czasem jakieś dziecko, ale rzadziej, częściej starsi ludzie. Widać bliskie im było to granie, bliższe niż te wrzaski z radia czy telewizora.

A Kołuj ostatnio jakby jeszcze bardziej wyciszał swoje muzykowanie, jakby szykował się do ostatecznego odejścia. Coś nawet mówił na ten temat, ale zaraz się pocieszał mówiąc:

- Jeszcze nie ułożyłem piosenki dla swego anioła. Tyle ma przecież kłopotów ze mną. Prowadzić ślepca, żeby się nie potknął, nie przewrócił, to przecież nie lada sztuka! I trudne zajęcie!

Przebierał palcami po guzikach starej harmonii i śpiewał:

A gdy zobaczę cię, aniele
Podziękuję za opiekę
Ucałuję twoje skrzydła
I poproszę - pokaż mi
Pana Boga, bo mi
Ziemia zbrzydła!

 

Emil Biela Emil Biela Autor artykułu

Pisarz, felietonista. Ukończył filologię polską w Wyższej Szkole Pedagogicznej (Kraków). Debiutował w 1962 r. na łamach tygodnika "Życie Literackie" jako poeta.