Plastik – dobrodziejstwo i utrapienie. Część 1 – celuloid

Plastik – dobrodziejstwo i utrapienie. Część 1 – celuloid
Naukowiec AGH, absolwent myślenickiego LO

Przez całe stulecia ludzie wykorzystywali do swoich potrzeb tworzywa naturalne. Kamień do budownictwa, drewno na meble, metal do wyrobu przedmiotów, włókna roślinne i zwierzęce dla wyrobu tkanin...

Potem jednak wynaleziono tworzywa sztuczne. Jako pierwszy zarejestrowany został celuloid. Wynaleźli go bracia Izajasz i John Wesley Hyatt usiłując znaleźć tworzywo do produkcji kul bilardowych. Kule te od lat wyrabiano z kości słoniowej, a tej pod koniec XIX wieku zaczęło brakować. Wynikało to z faktu, że dramatycznie zmalała populacja słoni, masowo zabijanych właśnie w celu pozyskania kości słoniowej. Z żadnej innej znanej substancji kul bilardowych robić się nie dało. Firma Phelan and Collander ogłosiła więc, że da astronomicznej wysokości nagrodę wynalazcy, który pokaże, jak wyrabiać kule bilardowe nie zabijając słoni.

Wśród licznych badaczy i wynalazców, którzy usiłowali zdobyć tę nagrodę, byli wspomniani bracia Hyatt. Ich wytrwałe próby stworzenie kuli bilardowej z trocin i papieru nasączanego różnymi substancjami nie przyniosły sukcesu, ale przy nasączaniu trocinowej kuli tak zwanym kolodium (roztwór nitrocelulozy w eterze) - trochę się go wylało. Rozlane na podłodze kolodium zastygło w postaci nowego tworzywa. Bracia opatentowali to tworzywo pod nazwą celuloid (w 1870 roku) – i tak rozpoczęła się era sztucznych tworzyw.

Celuloid od razu pokazał swoje zalety - tworzywa łatwego do formowania (jest termoplastyczny, mięknie nawet w gorącej wodzie) i łatwego do barwienia. Jest to mieszanina nitrocelulozy, kamfory i alkoholu, która podgrzewana pod ciśnieniem ma zdolność zastygania w formie bryły polimeru czyli substancji, w której pojedyncze molekuły (monomery) łączą się w duże struktury o własnościach korzystnych przy wytwarzaniu różnych wyrobów. W szczególności kule bilardowe formowane z celuloidu miały własności bardzo zbliżone do tych wyrabianych z kości słoniowej, ale nie zostały zaakceptowane, bo czasami wybuchały, więc bracia nagrody nie dostali. Ale i tak stali się bardzo bogaci, bo celuloid zastosowano do produkcji wielu potrzebnych przedmiotów: Od lalek, biżuterii, wazonów i guzików po izolację do przewodów oraz rękojeści parasoli.

Producenci odzieży odkryli, że wykonane z tworzywa sztucznego kołnierzyki i mankiety nie przecierają się, za to zawsze wyglądają jak świeżo uprasowane. Stały się więc obowiązkową częścią strojów urzędników bankowych i telegrafistów.

Nikt jeszcze wtedy nie myślał o tym, że wyrzucane na śmietnik plastikowe wyroby nie rozkładają się, a ich rosnąca liczba zacznie w pewnym momencie być źródłem poważnych problemów następnych pokoleń...