Plastik – dobrodziejstwo i utrapienie. Część II – wiskoza i bakelit.

Plastik – dobrodziejstwo
i utrapienie. Część II  – wiskoza i bakelit.
Ryszard Tadeusiewicz . Naukowiec AGH, absolwent myślenickiego LO

W poprzednim artykule tydzień temu opisałem, jak Amerykanie, bracia Hyatt, wynaleźli celuloid.

Dzięki celuloidowi powstał też przemysł filmowy. Mocne, przezroczyste tworzywo okazało się idealną taśmą filmową. Choć jego łatwopalność powodowała, że wystarczyło, by zaciął się projektor, a klisza wystawiona na działania ostrego światła lampy projekcyjnej szybko się zapalała. Niejedna sala kinowa spłonęła z tego powodu!

Gdy w USA zaczęto produkować pierwsze tworzywo sztuczne, we Francji epidemia spustoszyła hodowlę jedwabników. Na krawędzi upadku znalazł się przemysł lekki. Ratowania dobra narodowego podjął się Ludwik Pasteur. Pomagał mu młody chemik Hilaire de Chardonnet, który doszedł do wniosku, że należałoby stworzyć sztuczny odpowiednik jedwabiu. W 1878 r. sięgnął po kolodium. Podobnie jak John Hyatt nie działał świadomie. Pracując w ciemni fotograficznej, przypadkiem wylał butelkę preparatu i nie posprzątał. A kiedy w końcu zabrał się za likwidację bałaganu, znalazł na podłodze lepką ciecz (rozpuszczalnik jeszcze nie odparował). Gdy ją ścierał, za szmatą ciągnęły się kleiste włókna. Chardonnetowi skojarzyły się one z włóknami jedwabiu. Z entuzjazmem podjął więc ten trop. Po sześciu latach z mieszaniny zmielonych i rozpuszczonych w eterze liści drzewa morwowego oraz nitrocelulozy i alkoholu uzyskał sztuczny jedwab. Pierwszy raz tkaninę Chardonneta zaprezentowano w Paryżu w 1891 r. Mimo łatwopalności jest wytwarzana do dziś. Dwie najpopularniejsze jej odmiany to wiskozowa - potocznie zwana wiskozą, oraz octanowa, która zawłaszczyła sobie nazwę sztucznego jedwabiu.

Koniec XIX wieku przyniósł odkrycia nowych polimerów. Już w 1892 r. z celulozy wiskozowej uzyskano przezroczystą folię, nazwaną celofanem. Kolejnym przełomowym odkryciem było tworzywo sztuczne belgijskiego imigranta Leo Baekelanda. Za pieniądze uzyskane ze sprzedaży praw do patentu na światłoczuły papier w 1907 r. zbudował w USA własne laboratorium, by szukać nowych odmian plastiku. Dwa lata później opatentował laną żywicę fenolowo-formaldehydową, którą nazwał po prostu bakelitem. Substancja ta była odporna na uderzenia i imponowała swoją niezniszczalnością. Wytwarzane z niej pióra Parkera zrzucano z wieżowców, aby zademonstrować ich wytrzymałość. Z bakelitu, zabarwionego na czarno, wykonywano m.in. guziki, izolacje kabli elektrycznych i śmigła samolotów. Wreszcie też znalazł się znakomity materiał do produkcji kul bilardowych!

Natomiast problem z gromadzeniem się plastikowych śmieci narastał. Im bardziej były one trwałe w produkowanych z nich wyrobach – tym trudniej było oczekiwać, że same się rozłożą na śmietniku...