Po Ogniu był Mściciel

Historia 27 lutego 2014 Wydanie 8/2014
Po Ogniu był Mściciel
Józef Kuraś ps. Ogień” (pierwszy z prawej) wraz z żołnierzami swojego sztabu i kapelą góralską

Na budynku przy ul. Kazimierza Wielkiego 5 w Myślenicach, dawnej siedzibie Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, 10 marca zostanie odsłonięta tablica upamiętniająca Józefa Świdra ps. „Mściciel”, dowódcy oddziału partyzanckiego „Wiarusy”. Inicjatorami tego wydarzenia są członkowie Podhalańskiej Grupy Rekonstrukcji Historycznej „Błyskawica”

Józef Świder jako osiemnastolatek, na przełomie 1945/1946 roku, został żołnierzem zgrupowania partyzanckiego AK „Błyskawica”, pod dowództwem mjr Józefa Kurasia ps. „Ogień”. Walczył w szeregach 3 Kompanii, która operowała głównie na terenie powiatu nowotarskiego oraz południowych obrzeżach powiatu myślenickiego. Po śmierci „Ognia” i ogłoszeniu amnestii przez komunistów w lutym 1947 roku zgrupowanie „Błyskawica” przestało istnieć. Józef Świder nie ujawnił się jak większość partyzantów, lecz pozostał w konspiracji. Wczesną wiosną stworzył kilkunastoosobowy oddział rekrutujący się z dawnych podkomendnych majora Kurasia, któremu nadał kryptonim „Wiarusy”.

Ziemowit Kalinowski w książce pt. „Bohaterowie wyklęci na ziemi myślenickiej w latach 1945 – 1956” opowiadając historię tego oddziału pisze: „Partyzanci próbowali podjąć działania na szeroką skalę tak jak przed rokiem, jednak okoliczności znacznie się zmieniły. W terenie dominowały wojska Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego a wsie były stale penetrowane przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa i rozrastającą się agenturę. Mimo to „Mściciel” ze swoimi ludźmi kontynuował bezpardonową walkę z przeważającymi siłami. Od wiosny do jesieni wykonano kilkanaście akcji zbrojnych, w których zginęło 7 żołnierzy KBW, 2 milicjantów i 1 funkcjonariusz UB. W swoich raportach UB-owcy określali go jako: „Najbardziej krwawy i mściwy watażka” (…).” Żołnierze drugiej konspiracji nadal prowadzili także akcję informacyjną, m.in. kolportując ulotki na terenie Podhala. W pismach tych przypominali ludziom, że walka z systemem komunistycznym wciąż trwa. W jednej z takich ulotek czytamy: „Czy jesteście tylko biernymi świadkami nie zajmującymi się wcale losami Ojczyzny, tej matki naszej, która nas chroni i karmi, która za to znajduje tyle wdzięczności u swych synów, którzy przyczyniają się tylko do jej zagłady pragnąc skuwać ją w kajdany Bolszewizmu … Polacy! Z silną wiarą w zwycięstwo dla dobra sprawy, a ze zniszczeniem wszystkich złych i przewrotnych pójdziemy w przyszłość mając tylko na sercu swój honor i godność Polaka ...” (za Dawid Golik, nota biograficzna sporządzona do pisma IPN popierającego inicjatywę uhonorowania pamiątkową tablicą Józefa Świdra ps. „Mściciel”).

W jesieni 1947 roku oddział „Wiarusy” nawiązał współpracę z poakowską organizacją konspiracyjną, która miała centralę w Krakowie – Armią Polską w Kraju. Kalinowski opisuje to swej książce tak: „(...) Węglarski [łącznik APwK] spotkał się z Józefem Świdrem na początku lutego w Chabówce. Przekazał mu pieniądze na utrzymanie oddziału. Była zima i warunki atmosferyczne znacznie utrudniały działalność grupy. Jeszcze przed nowym rokiem 1948 działalność zbroja została znacznie ograniczona. Oddział w mniejszych grupach melinował u swoich współpracowników często zmieniając miejsce pobytu. Grupa sztabowa [z samym Świdrem] najczęściej przebywała w bunkrze zbudowanym na stoku Kiczory. Jednak co jakiś czas partyzanci musieli schodzić do okolicznych miejscowości aby pozyskać prowiant. Na to czekali funkcjonariusz UB, którzy na całym terenie zainstalowali swoje placówki wzmocnione wojskami KBW. W połowie lutego 1948 roku grupa „Mściciela” została osaczona w Lubniu.”

13 lutego dom, w którym ukrywali się partyzanci, został otoczony przez przeważające siły Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, milicjantów i ubeków. Konspiratorzy spostrzegli zasadzkę i próbowali się wyrwać z okrążenia, jednak w czasie strzelaniny śmierć poniósł dowódca „Wiarusów”. Ciało Józefa Świdra przewieziono do Myślenic do siedziby Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, tu okazano je bratu Stanisławowi do rozpoznania. Zabitego nie wydano rodzinie. PUBP w Myślenicach był ostatnim znanym miejsce gdzie przebywał „Mściciel”. Prawdopodobnie, pod osłoną nocy, pochowano go w bezimiennym grobie na cmentarzu komunalnym w Myślenicach.

Józef Świder zginął rok po swoim dowódcy Józefie Kurasiu. Do dziś nie znamy miejsca pochowania „Ognia” ani „Mściciela”. Jednym z wielu elementów poniżania żołnierzy wyklętych było grzebanie ich w bezimiennych grobach. Ubecy obawiali się, że te mogiły mogą stać się miejscami patriotycznych manifestacji. Funkcjonariusze reżimu komunistycznego przez wiele lat świadomie zohydzali obraz żołnierzy drugiej konspiracji niepodległościowej tak aby uzasadnić swe zbrodnie. Nawet po przełomie roku 1989 roku wiedza o ich walce o wolną Polskę, często okupioną najwyższą ofiarą, przez długie lata nie mogła przebić się do świadomości naszego narodu. Dopiero dziś możemy oddać hołd „Żołnierzom Wyklętym” tworząc miejsca pamięci, które przybliżają współczesnym Polakom prawdę o ich życiu i walce.

Śmierć Józefa Świdra nie zakończyła zmagań przeciw komunistycznemu zniewoleniu. Jednak „Wiarusy” z oddziału partyzanckiego przekształcili się w kilkuosobową grupę zbrojną tzw. grupę przetrwania a ich teren operacyjny skurczył się do obszaru Podhala. W powiecie myślenickim operowały dwie inne grupy: Józefa Miki ps. „Leszek” i Jana Sałapatka ps. „Orzeł”. O działaniach tych konspiratorów można przeczytać w cytowanej wcześniej książce Ziemowita Kalinowskiego pt. „Bohaterowie wyklęci na ziemi myślenickiej w latach 1945 – 1956”, która jest do nabycia w Muzeum Regionalnym „Dom Grecki”. Muzeum specjalnie na 1 marca – Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych wznowiło wydanie, gdyż w ubiegłym roku został sprzedany cały nakład w ilości 1000 egzemplarzy. Zachęcam do tej lektury, która opisuje bardzo trudny okres naszej historii.

Witold Rozwadowski