Po raz kolejny zrobili to samo

Po raz kolejny zrobili to samo
Już po raz trzeci członkowie ONR uczcili 'najazd na Myślenice' Fot. Piotr Jagniewski

W sobotę, 21 czerwca kilkudziesięciu członków Obozu Narodowo-Radykalnego przeszło ulicami miasta, aby uczcić 72 rocznicę „najazdu na Myślenice” zorganizowanego przez działacza Stronnictwa Narodowego Adama Doboszyńskiego.

Kilka minut po godzinie 15. na czele sobotniej manifestacji jej przywódca niósł flagę ze znakiem falangi (wizerunek ręki z mieczem, symbol polskich organizacji narodowych), a za nim maszerowało około 50 ogolonych na łyso członków ONR.

Manifestanci przeszli od dworca PKS, przez Rynek i zatrzymali się przy figurze św. Floriana. Tam rozwinęli transparenty z hasłami: „Jestem Polakiem więc mam obowiązki polskie”, „Niesiemy Polsce odrodzenie – my nowe pokolenie” i „Nacjonalizm naszą drogą” pisany czarnymi literami na biało czerwonej fladze.

- Chcieliśmy uczcić postać Adama Doboszyńskiego, który miał dość tego, że zezwolenie na handel mieli tylko kupcy żydowscy. Dlatego z grupą ludzi ruszył na Myślenice, przejął posterunek policji i zniszczył mienie żydowskie. Postać Adama Doboszyńskiego jest w dzisiejszych czasach nieznana. Nikt nie wspomina, że walczył za Polskę, dlatego tutaj jesteśmy. Chwała Adamowi Doboszyńskiemu za to co zrobił dla Polski. Sława dla Adama! – krzyknął przywódca Małopolskiego ONR Wojciech Mazurkiewicz. Chwilę potem pięćdziesiąt gardeł wtórowało mu „Sława, sława, sława!”.

Zaledwie po kilku minutach od wejścia na Rynek zgromadzenie zostało rozwiązane, a jego członkowie zwinęli transparenty i zrobili sobie pamiątkowe zdjęcie przed budynkiem magistratu. Kilku z nich pamiątkowe fotografie wykonywało pod pomnikiem Niepodległości unosząc w górę dłonie. Właśnie o tym geście dziennikarze dyskutowali z Wojciechem Mazurkiewiczem, który wyjaśniał, że gest podniesionej ręki to starożytne pozdrowienie, którym pozdrawiali się także narodowcy z w dwudziestoleciu międzywojennym. Na zarzuty, że przez większość społeczeństwa kojarzony jest z hilterowskim pozdrowieniem wykonywanym w czasie II wojny światowej odpowiadał: - A co ja mogę na to poradzić? Mam się cofnąć w czasie i poucinać im prawe ręce, żeby akurat nie machali prawą tylko lewą ręką? Przyznał, że nie czuje się za to odpowiedzialny, a skojarzenie gestu z hitlerowskimi Niemcami to wynik niedoinformowania społeczeństwa.

Podczas manifestacji niewiele pracy miała policja i straż miejska, bowiem grupa protestujących zachowywała się spokojnie, nie licząc wspomnianych gestów. – Dysponujemy materiałem filmowym i jeśli prokuratura uzna go za przydatny w ewentualnym postępowaniu zostanie jej udostępniony – komentował Szymon Sala, rzecznik prasowy myślenickiej policji.

To już trzecia wizyta członków ONR w Myślenicach. Po raz pierwszy postać Doboszyńskiego uczcili w 2005 roku. W ubiegłym, kiedy burmistrz Maciej Ostrowski nie wyrażał zgody na przemarsz przez Myślenice sprawa trafiła do sądu. Po procesie trwającym osiem miesięcy sąd uniewinnił przywódcę ONR obwinionego o zorganizowanie nielegalnej manifestacji i używania umundurowania nieistniejącej organizacji.

Manifestacja została zorganizowana z okazji 71. rocznicy „najazdu na Myślenice” działacza Stronnictwa Narodowego Adama Doboszyńskiego, który w czerwcu 1936 roku stanął na czele protestu przeciw polityce władz miejskich, oskarżając je o korupcję i faworyzowanie kupców żydowskich. Doboszyński był sprawcą największych zamieszek antyżydowskich przed wojną.

 

Piotr Jagniewski Piotr Jagniewski Autor artykułu

Reporter, redaktor, fotograf. Lubi dobrze opowiedziane historie i ludzi z pasją, którzy potrafią się nimi dzielić. Z gazetą związany w latach 2006-2018. W latach 2014-2018 pełnił funkcję redaktora naczelnego. (REPORTAŻ, WYWIAD, WYDARZENIA, LUDZIE, SAMORZĄD)