Polska jest nasza wspólna

Polska jest nasza wspólna

Chciałbym życzyć wszystkim abyśmy nie szukali wrogów tam gdzie ich nie ma, żebyśmy budowali zamiast niszczyć i szanowali siebie wzajemnie oraz doceniali wolność. Ona ma najwyższą wartość.

Pochodzę z Palestyny i wiem co mówię - w tym kraju ludzie marzą o tym, aby móc świętować pierwszą rocznicę niepodległości. Niepodległość jest nasza wspólna bez względu na poglądy, bo zawsze będziemy się nimi różnić, ale kraj mamy jeden

- w rozmowie z Dorotą Ruśkowską mówi Bilal Qashou - od 25 lat mieszkający w Myślenicach, na co dzień nauczyciel języka angielskiego w Małopolskiej Szkole Gościnności

 

Pedagog, gawędziarz, ale co podkreślasz wielokrotnie - przede wszystkim Polak. Kiedy poczułeś, że Polska to Twój kraj?

To trudne pytanie. Urodziłem się w Palestynie, dlatego niektórzy mówią, że Polska to mój drugi kraj, ale przecież nie mamy wpływu na to w jakim miejscu przychodzimy na świat. To nie jest nasz wybór, natomiast możemy dokonać go w trakcie życia i ja tak zrobiłem. Jeśli chodzi o Polskę - jest moim krajem z wyboru, w Myśleniach mieszkam od 25 lat, a w moim rodzinnym mieście spędziłem ich 18.

Jak postrzegasz Myślenice po tym czasie?

Myślenice są dla mnie... miastem w którym nigdy się nie nudzę, to miejsce za którym tęsknie, kiedy jestem poza nim i miasto do którego za każdym razem chętnie wracam. Czuję się w nim wolnym i lubianym człowiekiem i dzisiaj nie jestem tu anonimowy. Nie zdarzyło mi się jeszcze, abym wychodził z domu i przechodząc ulicą nie spotkał znajomych. Każdy mówi „dzień dobry”, „cześć!”, „Jak tam?” - w Myślenicach mam wrażenie jakby wszyscy byli wielką rodziną, a ja jestem jej częścią.

Kiedy przyjechałeś do nas, podobno traktowano Cię jak kosmitę…

To był początek lat 90. Jeszcze Polska nie była tak otwarta jak dzisiaj, a ludzie nie znali obcych kultur. Byli zamknięci na tych spoza ich kraju, ale też ciekawi tego kto to jest ten obcy, co tutaj robi, zwłaszcza że nie mówi po polsku. Rozmawiali ze mną, przynajmniej próbowali… a ja lubię ludzi, dlatego starałem się podtrzymywać dialog.

W ten sposób uczyłeś się języka polskiego? Podobno nie należy do najłatwiejszych…

Jestem upartym człowiekiem. Kiedy przyjechałem, mogłem zapisać się na kurs języka i byłoby mi łatwiej. Ponieważ znałem bułgarski pomyślałem, że będę w stanie nauczyć się też polskiego. Jak się okazało dla 32-latka nie było to łatwe zadanie. Starałem się powtarzać wszystko to, co usłyszałem mijając spacerujących ulicami ludzi, na głos czytałem napisy na murach i nieraz żona zatykała mi usta, żeby ludzie nie słyszeli tego co mówię.

Nie wiedziałeś, że Polacy często piszą na murach niecenzuralne słowa?

Ja traktowałem to jako darmową lekcję. Poza tym myślałem, że to fani drużyn piszą hasła o tym komu kibicują. Ale raz idąc ulicą przeczytałem na głos hasło „Polska dla Polaków” i byłem w szoku. Znam trochę historię i wiem, że Polska podczas wojny była niszczona przez myśl nacjonalistyczną. Dziwiło mnie, że takie hasła mogą być używane w kraju o takiej przeszłości i że ktoś używa ich pisząc na murach.

Podobno czytałeś też klepsydry.

Tak, to była ciekawa lektura. Po dwóch tygodniach mojego pobytu - czytałem wszystko jak leci. Czy to tablice ogłoszeń, czy wspomniane napisy na murach. Te klepsydry to była dla mnie prawdziwa zagadka. Zaczynały się jak ogłoszenia; znajdowało się tam imię i nazwisko jakiejś Pani, ale poniżej znajdowała się informacja, że ta Pani zasnęła w Panu… Ponieważ nie wiedziałem co to mogło oznaczać, zacząłem analizować. Tłumaczyłem to dosłownie i wychodziło na to, że wspomniana Pani spała z jakimś Panem. Zwariowałem! Żeby publicznie ogłaszać, że ktoś z kimś spał… Byłem oburzony i wtedy żona wytłumaczyła mi, że tak się pisze o tym, który umarł.

Pamiętasz taką chwilę, kiedy powiedziałeś „Jestem dumny z tego, że jestem Polakiem”?

Doskonale to pamiętam. Taka chwila nastąpiła 2 maja 2002 roku, kiedy otrzymałem obywatelstwo polskie. Wręczył mi je wojewoda i dziennikarka zapytała mnie - jak Pan się czuje? Powiedziałem wtedy: „Jestem dumny, że jestem Polakiem” i to naprawdę płynęło z serca.

W tym roku obchodzimy stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości. Czego chciałbyś życzyć wszystkim z tej okazji?

Abyśmy żyli spokojnie, nie szukali wrogów tam gdzie ich nie ma i abyśmy szanowali siebie, budowali zamiast niszczyć i szanowali siebie wzajemnie oraz doceniali wolność. Często ludzie, którym jest dana nie potrafią jej docenić, a proszę mi wierzyć - ma najwyższą wartość. Pochodzę z Palestyny i wiem co mówię - w tym kraju ludzie marzą o tym, aby móc świętować pierwszą rocznicę niepodległości. Niepodległość jest piękną rzeczą, jest naszą wspólną - bez względu na poglądy - zawsze będziemy się nimi różnić, ale kraj mamy jeden - Polska jest nasza wspólna.

 

„Sto rozmów na STULECIE odzyskania przez POLSKĘ NIEPODLEGŁOŚCI” 

to tytuł projektu, który realizujemy wspólnie z Myślenickim Ośrodkiem Kultury i Sportu oraz portalem kmy.pl. Do 11 listopada zarejestrowanych zostanie 100 wywiadów z mieszkańcami Myślenic i okolic, którzy Dorocie Ruśkowskiej opowiedzą o swoich doświadczeniach związanych z niepodległością.

Zapis rozmów ma być próbą dokumentacji i zrozumienia różnych wartości i emocji towarzyszących polskiej wolności. W nagraniu może wziąć udział każdy. Wiek, pochodzenie, czy wykształcenie nie mają znaczenia. Liczy się refleksja i chęć porozmawiania przed kamerami o własnym doświadczaniu wolnej Polski. Zgłaszać się można bezpośrednio do Doroty Ruśkowskiej prowadzącej rozmowy dzwoniąc pod numer 669-151-545.

Co tydzień na naszych łamach pojawiać się będą fragmenty wywiadów, natomiast w internetowym wydaniu Gazety Myślenickiej publikowane będą w obszernej wersji oraz w wersji wideo.

 

Dorota Ruśkowska Dorota Ruśkowska Autor artykułu

Aktorka, dyrektor Teatru w Stodole w Myślenicach, prezenterka telewizyjna. Pomysłodawczyni i prowadząca program "Sto rozmów na STULECIE odzyskania przez POLSKĘ NIEPODLEGŁOŚCI"