Poznajmy mniej znany Kraków: Srebrna Góra

Poznajmy mniej znany Kraków: Srebrna Góra
Ryszard Tadeusiewicz Naukowiec AGH, absolwent myślenickiego LO

Ograniczenia dotyczące przemieszczania się, związane z pandemią, zostały złagodzone, więc pewnie będziemy tu i tam (ostrożnie!) wyjeżdżać. Myśleniczanie często bywają w Krakowie, więc zapewne sądzą, że wiedzą wszystko o tym mieście. Być może tak jest naprawdę, ale na wszelki wypadek to i owo przypominam. Dzisiaj chcę napisać o Srebrnej Górze. Jadąc z Myślenic do Krakowa po przejechaniu Mogilan mamy widok na

panoramę miasta, w której po lewej stronie bardzo wyraźnie zarysowuję się na tle nieba znajdujący się na szczycie wzgórza okazały kościół z dwiema wieżami. To właśnie jest Srebrna Góra. Klasztor Kamedułów, zakonników mających bardzo surową regułę, żyjących w osobnych domkach i nie kontaktujących się między sobą, prawie jak pustelnicy.

Zgromadzenie zakonne Kamedułów powstało we Włoszech w 1012 roku w Toskanii, w miejscowości Camaldoli (stąd nazwa zakonu). Założyciel zakonu, św. Romuald, wzorował regułę utworzonego przez siebie zakonu na regułach Benedyktynów, opracowanych w 529 roku przez św. Benedykta z Nursji, ale Kameduli zobowiązani są do przestrzegania ściślejszych reguł. Warto dodać, że w Krakowie mamy klasztor Benedyktynów w Tyńcu, a do historii Polski przeszedł pierwszy w historii klasztor Benedyktynów na wzgórzu Monte Cassino – chociaż raczej nie z powodów religijnych.

Wracając do Srebrnej Góry warto wiedzieć, że ten krakowski kościół i klasztor ufundował 22 lutego 1604 roku wieku marszałek Mikołaj Wolski. Był to człowiek bardzo majętny, ale chciwy. Podobno (tak twierdzi w książce z 1904 roku Stanisław Tomkiewicz) dopuścił się on defraudacji na szkodę zakonu kawalerów maltańskich, za co papież nakazał mu – w ramach pokuty - ufundować klasztor.

Wolski chciał sprowadzić do Polski Kamedułów, ale napotkał pewną trudność. Otóż Kameduli chcieli się osiedlić wyłącznie na Górze Bielańskiej, a Wojnicki – chociaż był właścicielem ogromnych terytoriów – akurat tej góry nie posiadał. Właścicielem Bielan był bowiem kasztelan Sebastian Lubomirski, który góry tej sprzedawać wcale nie zamierzał.

Wolski uciekł się jednak do podstępu. Zorganizował ucztę z udziałem wielu dostojników, na której Lubomirski (odpowiednio „nadzorowany” przez innych biesiadników) upił się i był w świetnym humorze. Korzystając z tego, Wolski opowiedział zebranym, że chce sprowadzić do Krakowa Kamedułów, ale nie może tego zrobić, bo oni chcą mieszkać wyłącznie na Górze Bielańskiej. Podchmielony Lubomirski oświadczył, że wobec tego on darowuję mnichom tę górę.

Natychmiast podsunięto mu do podpisu wcześniej sporządzony akt darowizny – i sprawa była załatwiona.

Wolski jednak znalazł się na poziomie. Gdy Lubomirski wytrzeźwiał – dowiedział się, że wszystkie srebrne naczynia, których używano podczas uczty, a które miały ogromną wartość – zostały mu przekazane w darze. Z tego właśnie powodu góra, której stoi klasztor, nazywa się obecnie Srebrną Górą.

Warto kiedyś, gdy minie pandemia, zwiedzić kościół Kamedułów - chociaż jest jedna trudność: wstęp na teren klasztoru mają tylko mężczyźni i to tylko przez kilka godzin każdego dnia. Natomiast kobiety mogą tam wejść tylko 12 razy w ciągu roku w konkretnych dniach.

Czy Kraków nie jest naprawdę niezwykłym miastem?