Prawdziwi zwycięzcy to uczestnicy tej akcji

Prawdziwi zwycięzcy to uczestnicy tej akcji
Memoriał im. Stacha Cichonia, fot. Kazimierz Marszałek

Już po raz szósty myślenicka hala widowiskowo-sportowa stała się areną wielkiej charytatywnej inicjatywy. W miniony weekend odbył się Memoriał im. Stacha Cichonia, który miał na celu pomoc dla Mateusza Chrobaka, cierpiącego na ciężką wadę serca oraz Bogdana Marszałka, zmagającego się od urodzenia z głębokim niedowładem nóg i złożoną wadą kręgosłupa

Także tegoroczny finał okazał się sukcesem – podczas imprezy udało się zebrać rekordową kwotę 40 971,95 zł, 2000 forintów i 11 eurocentów

- Jak co roku wszystko przebiegło sprawnie, wielu ludzi włączyło się w naszą akcję. Kwoty, które zbieramy, przekazywane są na leczenie i rehabilitację. W przypadku Mateusza są to rozmaite operacje oraz sztuczne zastawki i elementy potrzebne mu do prawidłowego funkcjonowania serca, dopóki nie osiągnie pełnego rozwoju biologicznego. Za to jeśli chodzi o Bogdana, to pomoc dla niego jest jednorazowa. Zebrane pieniądze przeznaczone będą na specjalną platformę, która umożliwi mu swobodne wejście i wyjście z bloku w którym mieszka - mówi Kamil Ostrowski, jeden z organizatorów.

Jak zrodził się pomysł zorganizowania tego mającego już paruletnią tradycję przedsięwzięcia? Otóż na... stadionie Orła Myślenice. To właśnie podczas jednego z meczów rozgrywanych przez Orłowców w 2009 r. Kamil Ostrowski, obecny trener Orła i główny organizator Memoriału, dowiedział się o chorobie 3-letniego wówczas Mateuszka Chrobaka. Zaproponował zorganizowanie spotkania charytatywnego, które rozegrano jeszcze w tym samym roku. Orzeł wygrał z Tempem Rzeszotary, ale ważniejsza od wyniku była kwota, którą udało się zebrać. Na pomoc dla Mateuszka przeznaczono wówczas 10 tys. zł. Od 2011 r. akcja organizowana jest w hali na Zarabiu i przez pięć kolejnych lat stała się istotną cegiełką w niesieniu pomocy. Przez ten czas udało się zebrać ponad 100 tys. zł. Od zeszłego roku inicjatywa nosi nazwę Memoriału im. Stacha Cichonia na cześć współorganizatora i konferansjera imprezy.

Pływali, biegali, tańczyli i grali

Głównym punktem Memoriału niezmiennie pozostaje turniej piłkarski, ale to nie jedyny sposób na mobilizację mieszkańców. Jako pierwsi w sobotę w centrum wodnym „Aquarius” rywalizowali pływacy w zawodach pod nazwą „Pływam pomagam”, których organizatorem był Mateusz Wiechniak. Podczas nich można było nie tylko sprawdzić swoje umiejętności pływackie, ale także przekazać kwotę na pomoc dla Mateusza i Bogdana. Wolontariuszy ze specjalnymi puszkami można było spotkać również w okolicach hali na Zarabiu.

Jednak to niedziela okazała się dniem, który szczególnie przyciągnął uwagę lokalnej społeczności, zarówno widzów, jak i tych, którzy woleli nieść pomoc poprzez udział w konkurencjach sportowych. Memoriał okazał się doskonałym sprawdzianem dla amatorów biegania (w tym roku było to ok. 115 osób), którzy „Biegli sercem” w wyścigu koordynowanym przez Tomasza Góralika i Grzegorza Bałuckiego. Pogoda dopisała, więc startujący z uśmiechem na twarzach po 7,5-kilometrowym wysiłku przekraczali linię mety przed halą widowiskowo-sportową: - Chciałem pobiec, aby zrobić coś w kierunku zdrowego trybu życia, a także żeby uczestniczyć w tym wielkim wydarzeniu. Moim zdaniem memoriał jest świetną inicjatywą, a sam Stachu Cichoń przecież był aktywny. Moim zdaniem to doskonała okazja dla myśleniczan, ponieważ niecodziennie możemy pobiegać w większym gronie - powiedział nam Rafał Rożek z Jasienicy, jeden z uczestników biegu. Każdy z biegaczy otrzymał na mecie pamiątkowy medal oraz drobny poczęstunek.

Derbowy finał

Najwięcej emocji tego dnia przyniósł jednak turniej piłkarski. Przed południem odbyła się faza grupowa, która wyłoniła czterech półfinalistów: Cavalieros, Rabę Dobczyce, FC Poziomki oraz Byfę. I właśnie między tymi zespołami

rozegrała się walka o zwycięstwo. Ostatecznie do finału awansowały Cavalieros, złożona głównie z graczy Orła Myślenice oraz Raba Dobczyce. Przedsmakiem tego, co miało wydarzyć się w finale, był bój o 3 miejsce, który okazał się swoistą walką na rzuty karne pomiędzy FC Poziomkami a zespołem Byfy. Były zwroty akcji, spektakularnie parady bramkarzy, jednak drużyną, której strzały okazały się skuteczniejsze była Byfa - trzecia drużyna turnieju.

W wielkim finale naprzeciwko siebie stanęli gracze, którzy na co dzień występują w V lidze krakowskiej, więc rywalizacja zapowiadała się prestiżowo, w niemal derbowej atmosferze. Finał, jak i cały memoriał, prowadził syn Stacha - Michał Cichoń. Spotkanie od samego początku było niezwykle zacięte. Pierwsza połowa zakończyła sie bezbramkowym remisem, więc wszystko miało się rozstrzygnąć po przerwie. Tak też się stało. Po dwóch szybkich akcjach Raba Dobczyce strzeliła dwie bramki, zdecydowanie przybliżając się do tryumfu w całym turnieju. Ostatnie trzy minuty to obraz nieustannego natarcia Cavalieros na bramkę rywali. Jednak w ostatniej minucie po kolejnym kontrataku, bramkę na 3:0 zdobyła Raba i przypieczętowała swoje zwycięstwo.

Koszulka Orła warta więcej niż Barcelony!

Po meczu swoje umiejętności zaprezentowali Maciek Bierówka oraz Dawid Wacławczyk, którzy zabawili publiczność swoim pokazem jazdy na rowerze Trial. Po występie nastąpiło oficjalne wręczenie nagród laureatom memoriałowych konkurencji sportowych, a więc pływakom, biegaczom i piłkarzom. Nagrody wręczali burmistrz Miasta i Gminy Myślenice Maciej Ostrowski, dyrektor UMiG Mieczysław Kęsek oraz legenda i kapitan Wisły Kraków Arkadiusz Głowacki. - To celna i szczytna inicjatywa, która pozwala znowu uwierzyć w ludzi, w ich dobre intencje. Cieszę się, że zostałem zaproszony i przez to mogłem w pewien sposób wesprzeć akcję - powiedział nam kapitan Białej Gwiazdy.

Następnie miała miejsce licytacja, podczas której można było nabyć m.in. koszulkę Arkadiusza Głowackiego, plastron Sylwii Jaśkowiec, koszulkę Borussi Dortmund, szaliki i czapki lokalnych klubów czy też nie lada gratkę - oryginalną koszulkę meczową FC Barcelony z finału Ligi Mistrzów z podpisami piłkarzy. Poszła za 3000 zł. Walka między chętnymi była zacięta, i tym lepiej, bo wszystkie środki z licytacji przekazane zostaną na pomoc dla Mateusza i Bogdana. Cenniejsza od hiszpańskiej, okazała się koszulka Orła Myślenice, która została wylicytowana za 3100 zł.

Memoriał zakończył... przedwczesny Dzień Kobiet, a to za sprawą tańca Zumby zorganizowanego specjalnie dla płci pięknej przez Macieja Jopka. - Widząc to wszystko, jestem wzruszona. To jest bardzo budujące, że nie jesteśmy sami w tej sytuacji. Mateusz co roku musi mieć zabieg wykonywany na sercu. Z jego zdrowiem niestety nie jest lepiej, wręcz przeciwnie. Mateusz rośnie, ale jego naczynia i narządy nie. Niezbędne jest wymienienie zastawki i to właśnie planujemy. Nie mniej jednak wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób nam pomagają, serdecznie dziękujemy - powiedziała pani Elżbieta Chrobak, mama Mateusza. A jaką formę przybierze kolejny Memoriał? O tym przekonamy się zapewne za rok.

Trochę historii, czyli wszyscy gramy do jednej bramki:

2009: Pierwszy raz graliśmy dla Matiego na Orle. Podczas meczu mistrzowskiego Orzeł Myślenice – Tempo Rzeszotary (4:0) udało się uzbierać 10 tys. zł.

2011: W I edycji turnieju halowego „Gramy dla Matiego” udało się uzbierać 8 tys. zł. na operację chłopca.

2012: W II edycji z licytacji, od drużyn i sponsorów uzbierano 13 tys. zł.

2013: W III edycji „Gramy i Tańczymy dla Mateuszka”, gdzie w finale piłkarskie emocje sięgały zenitu, a Zumbę tańczyło kilkaset osób, uzbierano ponad 15 tys. zł.

2014: W IV edycji uzbierano 21,5 tys. zł, a kwota przeznaczona została na leczenie Mateuszka Chrobaka i Kacperka Raka.

2015: Podczas pierwszego Memoriału im. Stacha Cichonia udało się zebrać 30 tys. zł.

2016: Drugi Memoriał im. Stacha Cichonia przyniósł rekordowe 40971 zł

Adrian Burtan Adrian Burtan Autor artykułu

Pasjonat mediów, bloger, wielbiciel historii i sportu, który inspiracji szuka podczas rozmów i obserwacji ludzi (WYDARZENIA).