Precyzyjnie wymierzony cios

Precyzyjnie wymierzony cios
Fot. Rafał Podmokły

Pierwszy kontakt z jego sztuką jak „cios wymierzony precyzyjnie w mózg”. Bo Stefan Kaczmarek nie chce widza ogłuszyć lecz zmusić do myślenia. Celem artysty nie jest bowiem udzielanie odpowiedzi w duchu prawdy objawionej, a nieustanne stawianie pytań, które będą zmuszać odbiorcę do refleksji. To ważna wystawa, mocna wystawa, sztuka przez duże „S”. Pójdźcie, zobaczcie

Od 23 listopada spory fragment dorobku artystycznego Stefana Kaczmarka możemy oglądać w Galerii Sztuki Współczesnej Myślenickiego Ośrodka Kultury i Sportu. Wernisaż jaki odbył się tego dnia był również okazją do poznania samego artysty oraz dyskusji, której moderatorem była prezes Stowarzyszenia Międzynarodowego Triennale Grafiki w Krakowie dr Marta Raczek-Karcz.

W zapowiedzi wystawy Stefana Kaczmarka Marta Raczek-Karcz napisała: „Monumentalne formy, bliskie kadrowanie, pierwszy plan i neutralne tło. Tak najkrócej można opisać formalne aspekty serigrafii Stefana Kaczmarka. Uwaga widza zogniskowana zostaje na pojedynczej i jednocześnie wieloelementowej formie. Pierwszy kontakt jest jak cios wymierzony precyzyjnie w mózg. Bo Stefan Kaczmarek nie chce widza ogłuszyć lecz zmusić do myślenia. Unikając sięgania po oczywiste ikony totalitaryzmu i terroryzmu nieustannie snuje opowieść o tych dwóch zagrożeniach dla ludzkiej wolności, które niczym klamra spinają minione i obecne stulecie. Jednak jego grafiki nie są prostą konstatacją faktów, nie powinno się ich także odczytywać jako jednoznacznej diagnozy czy prostego komentarza. Celem artysty nie jest bowiem udzielanie odpowiedzi w duchu prawdy objawionej lecz nieustanne stawianie pytań które zmuszając odbiorcę do refleksji mają szansę wyrwać go z powodzi medialnej papki, oderwać od migocących ekranów i skierować jego spojrzenie na zewnątrz, na świat, który – nawet jeśli balansuje na krawędzi kolejnej katastrofy, wciąż kryje w sobie zalążek nadziei na ocalenie”.

Ocalenie jest jednym z głównych motywów tej wystawy, bo charakterystyczny dla języka Morse’a ciąg trzech kropek, trzech kresek i ponownie trzech kropek, to również znak graficzny samej ekspozycji która nosi tytuł „S.O.S. (save our skins – ratujcie nasze skóry)”.

Dyskusja z bohaterem wieczoru jaka odbyła się przy okazji wernisażu dała odbiorcom okazję do zadania wielu pytań i poznania genezy powstania jego dzieł. Każdemu z nich bowiem towarzyszy bardzo ciekawa historia i każde niemal jest inspirowane jakąś obserwacją jej autora dotyczącą natury człowieka i zjawisk jakie zagrażają mu jako jednostce, bądź całej społeczności.

Co tu dużo ukrywać, są to dosyć pesymistyczne wizje. Tłum bezgłowych dryblasów, który maszeruje w niewiadomym kierunku na obrazie „Procesja” powstał niedługo po tym jak zaczęła się wojna w Donbasie. Obraz od tego czasu znacznie się już rozrósł bo artysta co jakiś czas dokłada do niego kolejne segmenty, ale groźna totalitarna wymowa tej wizji się nie zmienia. Wręcz przeciwnie, jest coraz groźniejsza, bo dryblasów jest jeszcze więcej.

Charakterystyczny motyw postaci bez głowy pojawia się zresztą również na innych obrazach Stefana Kaczmarka. Tak jest w przypadku „Merkavy”, czyli serigrafii obrazującej w symboliczny sposób izraelskiego czołgistę skulonego w swojej śmiercionośnej maszynie, czy też wiodących na pokuszenie „Syrenach”.

Ale Stefan Kaczmarek to również twórca z poczuciem humoru o czym świadczy obraz „Struktura Wydziału Grafiki ASP” na którym również zobaczymy postacie bez głowy, ale w jakże innym kontekście. „Bezgłowość” spotykana na tych obrazach jest swego rodzaju polemiką z tymi futurystami którzy przewidują, że człowiek przyszłości będzie miał bardzo dużą głowę. Nie – powiada symbolicznie w swojej twórczości nasz bohater – głowa u człowieka będzie się stawać coraz mniejsza, coraz mniej będzie czytał, coraz mniej myślał, pisał i rozumiał. Jeśli jednak ten cykl obrazów zaczynający się od „Procesji”, a kończący na „Strukturze Wydziału Grafiki ASP” to seria podbródkowych po której odbiorca jest oszołomiony, ale i zachęcają go one do myślenia, o tyle ostatnie dwa obrazy to dwa sierpowe które nokautują.

Serigrafie zatytułowane „Portret trawiony kwasem” to przerażający obraz twarzy kobiet zaatakowanych przez napastnika kwasem, a sam tytuł jest wieloznaczny ponieważ trawienie kwasem to również proces tworzenia się serigrafii. Niezwykły jest także obraz płonącego mnicha buddyjskiego zatytułowany „Poranna wiadomość”, który przetworzony jest z pewnej bardzo znanej fotografii prasowej na duże piksele przez co odczytać go można dopiero gdy stoi się dobrych kilka, kilkanaście metrów od serigrafii. Ta z kolei wizja to wołanie o prawdę. Co roku w podobnych okolicznościach samospaleniu ulegają dziesiątki mnichów tybetańskich protestujących przed chińską dominacją. Ale media już dawno traktują to zjawisko jak codzienność zaś blokada informacyjna jaką stosują Chiny jest tak skuteczna, że wielu ludzi nawet nie ma świadomości tego co się w państwie środka dzieje. Ważna wystawa, mocna wystawa, sztuka przez duże „S”. Pójdźcie, zobaczcie.

Stefan Kaczmarek to artysta zajmujący się tzw. serigrafią czyli inaczej sitodrukiem. Urodził się 10.01.1969 r. w Częstochowie. W latach 1989 – 1994 studiował na Wydziale Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, gdzie w roku 1994 r. uzyskał dyplom w Pracowni Drzeworytu. Od 1996 roku pracuje w Akademii Sztuk Pięknych na Wydziale Grafiki. Zajmuje się grafiką warsztatową, a także rysunkiem, malarstwem, fotografią i twórczością w technikach komputerowych. Jest laureatem między innymi Nagrody Regulaminowej Międzynarodowego Triennale Grafiki w Krakowie (2006), trzeciej nagrody na Biennale Grafiki Cyfrowej w Gdyni (2008) oraz trzeciej nagrody w Sakaide Art Grand Prix (2010).

Rafał Podmokły Rafał Podmokły Autor artykułu

Dziennikarz, meloman, biblioman, kolekcjoner, chodząca encyklopedia sportu. Podobnie jak dobrą książkę lub płytę, ceni sobie interesującą rozmowę (SPORT, KULTURA, WYWIAD, LUDZIE).