Festiwal lata

Przez te dwadzieścia lat działo się wiele

Przez te dwadzieścia lat działo się wiele

W tym roku z okazji jubileuszu, chcieliśmy w tej edycji zawrzeć odrobinę wszystkiego tego co dotychczas - stąd liczne wystawy trwające przez prawie cały rok, eventy artystyczne, akcja Europejskie Warsztaty Plastyczne oraz "Otwarte Drzwi Sztuki'" a także i małe formy teatralne, poezja oraz nowy projekt - mural pod estakadą - mówi Agnieszka Wiśniowska - Funek

 

- Za nami XX edycja Międzynarodowych Warsztatów Artystycznych. Co różniło ją od poprzednich?

Przede wszystkim to, że była pewnego rodzaju przeglądem i podsumowaniem wszystkiego co do tej pory się działo w ramach MWA. A przez te dwadzieścia lat działo się wiele – nie tylko mam tu na myśli coroczne dwutygodniowe spotkania artystów, ale także liczne wystawy w Polsce i za granicą (Słowacja, Ukraina, Francja), eventy artystyczne na Ukrainie i na Słowacji, happeningi, akcja dla dzieci (Europejskie Warsztaty Plastyczne) oraz dla artystów nieprofesjonalnych (akcja „Otwarte Drzwi Sztuki”). Ponadto przez te lata gościliśmy artystów reprezentujących przeróżne techniki twórczel malarstwo i rzeźbę, ale także rysunek, kaligrafię, performance, sztukę uliczną, teatr, poezję, fotografię, ceramikę, makramę, grafikę, muzykę, czy film.

W tym roku, z okazji jubileuszu, chcieliśmy w tej edycji zawrzeć choć odrobinę wszystkiego tego co dotychczas – stąd liczne wystawy trwające przez prawie cały 2017 rok, eventy artystyczne, akcja EWP oraz 'Otwarte Drzwi Sztuki' a także i małe formy teatralne, poezja oraz nowy projekt – mural pod estakadą.

Pewnego rodzaju wyróżnieniem tegorocznym jest jeszcze szersze niż dotychczas wyjście ze sztuką w szerszy niż galeriany kontekst. Stąd właśnie wystawa w restauracji Cydron, otwarcie „Galerii w Galerii”, czyli wystawa artystyczna w Galerii Myślenice, Miejskiej Bibliotece Publicznej i wspomniany mural pod estakadą.

Druga rzecz, która szczególne w tym roku wybrzmiała, choć i w poprzednich była obecna, to bardzo mocne zaangażowanie władz miasta oraz części artystów w samą organizację tego przedsięwzięcia, za co szczerze i z całego serca dziękuję. To bardzo budujące, kiedy wszyscy razem tworzymy nasz wspólny Dom. Ponadto w tym roku udało nam się, dzięki wsparciu różnych instytucji, wydać Kronikę MWA czyli przegląd prawie wszystkiego, co od 1997 roku działo się w ramach naszej akcji.

- Jak można przybliżyć przesłanie tegorocznych warsztatów Artystyczne Przełamywanie Barier „Dom”?

Tytuł tegorocznych MWA powstał już w 2015 roku, kiedy podczas spotkania organizacyjnego od jednego z naszych uczestników Vlada Lofaja ze Słowacji padło słowo „dom” w kontekście rozmowy o kolejnym spotkaniu w Myślenicach. Po chwili wszyscy złapaliśmy się na tym, że mówimy całkiem swobodnie, „że kiedy wrócimy do domu to…” i tu padały liczne propozycje akcji, eventów, czy pomysłów na rzeźbę lub obraz. Mówiąc to, wszyscy wiedzieliśmy, że chodzi o to samo spotkanie podczas MWA jak i o same Myślenice.

Tytuł ten ma również i inne znaczenie. Droga każdego z nas, gdzieś się zaczyna i zmierza w jakimś kierunku. W pewnym sensie "Dom" jest więc punktem ciężkości życia każdego człowieka. Tak jak MWA stały się takim punktem dla wielu uczestników i organizatorów. Nasz rok nie kończy się 31 grudnia i nie zaczyna 1 stycznia, lecz tym granicznym punktem wyznaczającym koniec jednego czasu i rozpoczynającym inny jest właśnie to letnie spotkanie. Poza tym "Dom", bo przecież „tam dom twój, gdzie serce twoje”. A nie da się ukryć, że to co łączy nas - ludzi skupionych wokół MWA, to silne emocje. Czasem pozytywne, czasem trudne – jak to „w domu”. Zawsze jednak one budują.

- A bariery?

Te również istnieją – tak w rzeczywistości, jak i symbolicznie. Od początku MWA , czyli od 1996 roku, ideą tych spotkań to nie tylko wspólna praca, ale raczej wymiana myśli, pomysłów, sposobów na życie, rozumienia różnych spraw. A każda wymiana ubogaca i rozwija. Dzięki temu łatwiej zrozumieć innego człowieka, a to już buduje właśnie te mosty. Przez ostatnie 20 lat gościliśmy artystów z różnych krajów i środowisk, jak również o odmiennych systemach wartości czy odmiennych religii.

Zawsze naszym celem było łączenie, szukanie wspólnych punktów. I tak w trakcie pomarańczowej rewolucji na Ukrainie, czy obecnie w trakcie konfliktu uraińsko-rosyjskiego – gościmy na warsztatach artystów z obu krajów którzy razem tworzą, razem mieszkają, razem jedzą. Wierzymy, że dzięki takim inicjatywom „oddolnym” - łatwiej o porozumienie i może wybaczenie? Kto wie?

- To symbolicznie, a bariery realne?

Są liczne. Na przykład ograniczone fundusze czy wielkość pensjonatu, w którym gościmy. To ogranicza oczywiście, ale myślę, że czasem dzięki temu paradoksalnie, jesteśmy bardziej twórczy – często trzeba znaleźć materiały do pracy dookoła siebie, gdy braknie funduszy na zakup blejtramu. Wtedy okazuje się, że malować można i na zwykłym płótnie bawełnianym, desce, pleksi, kartonie czy na innym uczestniku MWA. Proces twórczości jest czasem nie do zatrzymania.

- Artyści przyjeżdżający na warsztaty to nie tylko ludzie zajmujący się zawodowo sztuką ale i artyści amatorzy. Czy moglibyśmy przybliżyć pokrótce na kilku przykładach czym zajmują się ci nieprofesjonaliści?

Już w Tokarni w 1997 roku, zaobserwowaliśmy bardzo duże zainteresowanie mieszkańców pracą artystów. Dorośli przyglądali się bardziej nieśmiało, ale dzieci bez trudu podchodziły do artystów najpierw pytając o ich pracę, potem pytając czy mogą im pomóc w ich pracy „bo też chcą porzeźbić”, a na koniec przynosząc własne rysunki. Stąd pomysł na Europejskie Warsztaty Plastyczne – czyli komponent MWA przeznaczony dla dzieci i młodzieży tak z Polski z okolic, jak i z czasem z Francji, Ukrainy i Słowacji. Drugą po EWP akcją, która dołączyła do MWA były „Otwarte Drzwi Sztuki” czyli właśnie akcja dla artystów amatorów, którzy dopiero szkolą się w twórczości artystycznej. Podobnie jak z młodzieżą – coraz częściej pojawiali się ludzie z okolicznych terenów, którzy prosili o wskazówki i wsparcie artystów profesjonalnych. Z roku na rok ich liczba wzrastała, stąd też pomysł włączenie tego komponentu do całej akcji MWA. A czym zajmują się nieprofesjonaliści? Różnie – są to prawnicy, księgowi, psycholodzy, filolodzy, inżynierowie, ekonomiści. Nie pytamy o wykształcenie, bo to wtedy nieistotne. Nie mamy w tym kontekście żadnych ograniczeń. Ważna jest sama chęć tworzenia.

- Jakie warunki musi spełnić ktoś, kto chciałby dołączyć do grona warsztatowców?

To co dla nas ważne to nie zawsze i nie koniecznie życiorys z wypisanymi licznym wystawami i ukończonymi uczelniami. Na pewno liczy się pomysł na siebie, ciekawe spojrzenie na świat, na innych, ale również i jakość prac. Choć w przypadku tych wcześniej wspomnianych komponentów, nie ma to już większego znaczenia. Kolejnym kryterium, które dla nas jest ważne, to umiejętność „wychodzenia na most, a nie budowania murów”, czyli umiejętność akceptacji różnorodności i odmienności drugiego człowieka, czy to w warstwie fizycznej, religijnej, duchowej, emocjonalnej czy czasem… politycznej. A konkretnie, gdy ktoś jest zainteresowany uczestnictwem, należy się do nas zgłosić z portfolio. Wczesną wiosną dokonujemy niestety selekcji, bowiem względy finansowe nie pozwalają zawsze zaprosić wszystkich chętnych. Jeśli chodzi o akcję dla młodzieży to uczestnikami są zazwyczaj dzieci z terenu powiatu myślenickiego oraz z zaprzyjaźnionych instytucji z Ukrainy, Francji i Słowacji.

- Czy rekordowa ilość uczestników obecnych warsztatów przełożyła się na rekordową ilość obrazów, rzeźb i instalacji?

W tym roku rzeczywiście, z okazji jubileuszu, ilość uczestników była bardzo duża. Staraliśmy się zaprosić przedstawicieli różnych krajów, ale też różnych technik artystycznych. Wiele osób dołącza też w trakcie trwania MWA, nierzadko sama finansując sobie pobyt, więc nieraz impreza zaplanowana na 80 osób, rozrasta się na 121, nie licząc wolontariuszy i sympatyków – jak też miało miejsce w tym roku. W tym roku na wystawie powarsztatowej, którą można oglądnąć w Galerii Sztuki Współczesnej oraz w Foyer MOKiS oraz na Zarabiu w pensjonacie Marina, zgromadziliśmy 135 prac, w tym 73 prac malarskich, 33 rzeźby, 3 zdjęcia, 11 prac ceramicznych, 6 grafik, 4 instalacje artystyczne, 5 prac tkaninowych. Nie wspominam tu o pracach dzieci i młodzieży w ramach EWP, bo poza tym niektórzy artyści, choć dopiero wyjechali, dzwonią z informacją, że zainspirowani tematem i atmosferą, będą w domu tworzyć dalej. W tym roku zawitała także twórczość literacka oraz teatralna, ale tą można było ujrzeć jedynie podczas otwarcia i wernisażu zamknięcia MWA.

 - Ile spośród dzieł wykonanych przez artystów w trakcie warsztatów to rzeczy, które można kupić, a ile będzie stanowiło muzealną ekspozycję w różnych placówkach kulturalnych?

Z góry trudno jest nam to określić, to zawsze zależy od wystawy. Tegoroczna wystawa powarsztatowa trwać będzie dwa miesiące, dopiero potem dokonujemy selekcji prac. Część z nich wędruje do naszych sponsorów, część zostaje w wspomnianych ekspozycjach, które w miarę możliwości i środków wystawiamy w różnych galeriach, a część z nich rzeczywiście przeznaczona jest na sprzedaż, z której dochód zasila kolejną edycję warsztatów.

- Jak dzielicie się obowiązkami jako organizatorzy razem z twoim tatą i współorganizatorami z ramienia MOKiS i nie tylko?

Część obowiązków związanych z organizacją rzeczywiście jest bardzo ściśle określona. Mój tata, jako artysta, czuwa nad poziomem artystycznym prac, ale również, z racji swojej profesji, zajmuje się rzeźbiarzami. Członkowie naszego stowarzyszenia – TPF – włączeni są w samą organizację, która czasem wymaga tak przyziemnych rzeczy jak podliczenia obiadów, czy drukowanie dyplomów lub wydawania materiałów artystycznych. Tutaj najczęściej dzielimy się wg zasady, że kto w czym najlepszy, to się tym zajmuje. Są też osoby, które czuwają nas całością przedsięwzięcia, tłumacze... Najczęściej jednak wspieramy się wzajemnie, w ramach możliwości w tych działaniach.

Współpracujemy z licznymi instytucjami; UMiG Myślenice, Starostwem Powiatowym w Myślenicach, MOKiS Myślenice, Muzeum Niepodległości (Dom Grecki), UG Tokarnia, UM Libiąż, Towarzystwem Przyjaźni Francusko-Polskiej w Libiążu, Towarzystwem Przyjaźni Francusko-Polskiej w Rouvroy we Francji, Restauracją Cydron, Galerią Myślenicką, , Galerią Dzwonnica w Głogoczowie, Galerią „Dworek” w Tokarni, Libiąskim Centrum Kultury, UM Bełchatów. Nie sposób wymienić wszystkich. Najczęściej instytucje te wspierają nas w organizacji wystaw, lub też finansowo, ale często również i organizacyjnie – np. pomagając przy załatwianiu formalności urzędowych, użyczając wyposażenia medialnego etc. Najściślej jednak współpracujemy od wielu lat z MOKiS Myślenice. Tutaj rzeczywiście współpraca układa się nieco inaczej, bo wszyscy pracownicy, na czele z panią dyrektor Anitą Werner, wspierają nas w każdy możliwy sposób nie tylko tak jak ww, ale również chociażby przygotowując ciasto na wernisaż, pomagając w transporcie prac, użyczając sal wystawowych czy innych niezbędnych w danym momencie rzeczy. Nie mogę też nie wspomnieć o ogromnym wsparciu jakie w tym roku uzyskaliśmy od pracowników UMiG Myślenice, a szczególnie od pana burmistrza Macieja Ostrowskiego, dzięki któremu w ekspresowym tempie udało się uzyskać zgodę z GDDKiA na malowanie muralu pod estakada na Zakopiance z okazji jubileuszu XX MWA. Wszystkim, którzy nas wspierają – serdecznie dziękujemy.

- Czy przyszłoroczna edycja będzie równie bogata w wystawy towarzyszące jak tegoroczna?

Na przyszły rok są już pewne plany i pomysły, nie tylko z naszej strony – organizatorów, ale i artystów oraz sponsorów, ale... na razie to tajemnica.

Rafał Podmokły Rafał Podmokły Autor artykułu

Dziennikarz, meloman, biblioman, kolekcjoner, chodząca encyklopedia sportu. Podobnie jak dobrą książkę lub płytę, ceni sobie interesującą rozmowę (SPORT, KULTURA, WYWIAD, LUDZIE).