Życzenia Wielkanocne

Pszczelarz musi być bardzo cierpliwy

Wywiady 9 kwietnia 2019 Wydanie 14/209
Pszczelarz musi być bardzo cierpliwy

Wiesław Jawor – mieszkaniec Borzęty, nauczyciel w stanie spoczynku, z zamiłowania pszczelarz z ponad 50 letnim stażem. Członek zarządu Koła Pszczelarzy w Myślenicach i słuchacz Uniwersytetu Trzeciego Wieku który swoim wykładem o pszczołach na tymże uniwersytecie zapadł w pamięć każdemu, kto był wtedy obecny. O swojej niezwykłej pasji i o samych pszczołach opowiedział w wywiadzie dla naszej gazety

Jak  zaczęła się pana przygoda z pszczelarstwem?

Kiedyś jako dzieciak obserwowałem przez całe lato gniazdo trzmieli. Próbowałem je nawet udomowić. Wtedy zacząłem myśleć o pszczelarstwie. Wykorzystywałem każdą okazję by dowiedzieć się coś o tym gatunku. Czy to od znajomego pszczelarza, czy z jakichś czasopism, a nawet od sprzedających miód na targu. Nie było to łatwe, bo publikacji na ten temat w latach 50. 60. było bardzo mało. 

A jak dziecięca fascynacja stała się dorosłym hobby?

W pierwszym roku po podjęciu pracy zawodowej kupiłem rodzinę pszczelą, potem następne. Wreszcie mogłem je obserwować do woli. Przybywało wiadomości i praktycznych umiejętności. W 1975 roku uzyskałem tytuł mistrza pszczelarskiego. Od tej pory śledzę na bieżąco nowości w fachowych czasopismach i książkach oraz biorę udział w różnych szkoleniach, a uzyskane wiadomości wykorzystuję w swojej pasiece.

 Jak pszczoły dają sobie radę w tak niskich temperaturach?

Pszczoły są jednym z nielicznych gatunków owadów, które do przetrwania zimy potrzebują dodatniej temperatury. Zbijają się w ulu w tak zwany kłąb zimowy, którego otoczka składa się z wymieniających się pszczół. Utrzymują w nim temperaturę około 8 stopni. Zmiany klimatyczne i związane z nimi ciepłe zimy powodują wyjątkowo wczesne rozpoczęcie czerwienia przez matki. 

Co oznacza termin czerwienie?

Najogólniej rzecz ujmując jest to  proces składania jaj przez matkę. Matka pszczela ma możliwość składania jaj zapłodnionych, których wychów prowadzi do rozwoju robotnic i ewentualnie młodych matek oraz niezapłodnionych, z których powstają trutnie.

Wspomniał  pan, że klimat i ciepłe zimy wpływają na wczesne czerwienie. Jak to wyglądało w tym roku?

W tym roku w drugiej połowie lutego w mojej pasiece zakwitła leszczyna i pszczoły znosiły jej pyłek. Gdy rodzina pszczela odczuje przychód pokarmu białkowego, natychmiast stymuluje to matkę do czerwienia. Tu zaczynają się problemy, bo w gnieździe temperatura musi być podniesiona aż do 33 stopni. Kłąb musi być rozluźniony, pszczoły, które były w letargu zaczynają ciężko pracować i zapasów, szczególnie białkowych, zaczyna gwałtownie ubywać. Największym problemem jest jednak dostarczanie wody potrzebnej do wychowu czerwiu, ponieważ każde opuszczenie ula przez pszczołę przy temperaturze niższej niż+ 8 stopni po 1-2 minutach kończy się jej śmiercią.

 Jak  wygląda struktura społeczna pszczół?

Pszczela społeczność składa się z królowej - matki, robotnic oraz trutni. Taka pszczela rodzina może składać się nawet z 50 tysięcy osobników, a ich usytuowanie społeczne zależy od tego, jak odżywiane są larwy – mogą z nich wyrastać albo robotnice, albo matki. Natomiast z niezapłodnionych jajek składanych przez matkę wyrastają samce.

Jakie funkcje społeczne spełniają matki?

Królowa-matka ma za zadanie składanie jaj. Aby to było możliwe, jej zbiornik nasienny musi zostać wypełniony nasieniem. W napełnianiu go bierze udział wiele trutni. Każda matka zostaje unasieniona tylko raz w życiu i odbywa się to w trakcie tzw. lotu godowego, który matka pszczela odbywa około 5-8. dnia po wygryzieniu z matecznika. Lot godowy odbywa się w wiosenny, ciepły, bezwietrzny dzień, z reguły między godz. 12 a 18, na wysokości nawet do kilkudziesięciu metrów. Matka wabi trutnie specjalnym zapachem, który posiadają wydzielane przez nią feromony (wyczuwalne dla trutni z odległości do 100 m). Matka kopuluje w powietrzu z 10-30 trutniami.

Trutnie w potocznym rozumieniu nie mają zbyt dobrej opinii.

Poniekąd słusznie, bo do czasu lotu godowego pozostają zupełnie bezczynne, nie zbierają pyłku i pełnią minimalne funkcje społeczne. Ich jedyną funkcją jest unasiennienie królowej - matki. Ostatni truteń, który w trakcie lotu zaplemnia królową, ginie. Pozostałe wegetują w gnieździe do wczesnej jesieni. Gdy zaczynają się chłody, są przepędzane i w krótkim czasie giną z głodu i zimna. Żyją około 50 dni. Średnio w trakcie sezonu w ulu jest ich około 2,5 tysiąca.

Duże cieplej mówi się zwykle o robotnicach.

I też są ku temu powody. Robotnice, podobnie jak królowa, są stałymi mieszkańcami ula. Zwykle jest ich do 50 tysięcy. Robotnice żyją około 38 dni latem i 6 miesięcy zimą. W swoich działaniach  kierują się sygnałami chemicznymi wysyłanymi przez feromony królowej. W sześciokątnych komorach plastra znajduje się średnio 6 tys. jaj, 9 tys. larw i 20 tys. poczwarek. Dokarmianiem i czyszczeniem  pszczół w tych stadiach rozwojowych zajmują się właśnie pszczoły – robotnice ulowe. Ich główne  zadania to : czyszczenie komórek do których królowa składa jaja, pielęgnowanie larw i poczwarek, wypacanie wosku i budowa plastrów, odbieranie nektaru od robotnic – zbieraczek, stróżowanie u wejścia, wentylowanie ula i odbieranie nektaru i wody od pszczół lotnych. 

Wspomniał pan o robotnicach zbieraczkach. Proszę je scharakteryzować.

Około 21. dnia życia pszczoła po raz pierwszy opuszcza ul. Odtąd jej głównym zadaniem jest wyszukiwanie, zbieranie i przynoszenie do ula nektaru, spadzi, wody i propolisu. Jako zbieraczka, czyli pszczoła lotna, żyje tylko 17 do 24 dni w zależności od intensywności prac. 

Jak pszczelarstwo rozwija się w naszym regionie?

W Myślenicach działa Koło Pszczelarzy skupiające 60 członków którzy posiadają 1923 rodziny pszczele. Są wśród nas długoletni, doświadczeni pszczelarze, tacy jak Zbigniew Janik, Stanisław Pietrzak, Jan Slósarz, Tadeusz Kozłowski, Stanisław Budzowski, Tadeusz Burda i wielu innych, którzy chętnie dzielą się swoja wiedzą i przemyśleniami. Cieszy fakt, że w ostatnich latach przybyło sporo młodych osób. Niestety nie wszyscy okoliczni hodowcy pszczół należą do Koła, które pomaga swoim członkom w zakupie lekarstw, odkładów, matek pszczelich oraz pokarmu zimowego. Organizuje wyjazdy szkoleniowe. Pośredniczy w kontaktach z Wojewódzkim Kołem Pszczelarskim oraz w ubezpieczeniu pasiek. Pastwisko pszczele w naszym rejonie jest dość dobre, istotne znaczenie ma spadź jodłowa. Ostatnio w naszym rejonie pojawiła się zaraźliwa choroba czerwiu, zwana zgnilcem amerykańskim, ale kontrole przeprowadzone w większości pasiek nie potwierdziły na szczęście tego zagrożenia. Sądzę jednak, że po zapowiadanej kontroli wszystkich rodzin pszczelich i po likwidacji chorych problem przestanie istnieć.

 

W terminologii pszczelarskiej dosyć często można spotkać się z pojęciem rójki. Cóż to takiego?

Rójka jest bardzo ważnym momentem w życiu rodziny pszczelej. W ten sposób pszczoły rozmnażały się od wieków. Gdy jest ich w rodzinie zbyt dużo i matczyne feromony nie docierają do wszystkich w wystarczającej ilości, społeczeństwo ulowe postanawia utworzyć nową rodzinę. Najpierw muszą zadbać o to, by rodzina pozostawiona w ulu miała swoją matkę. Następnie muszą odchudzić matkę by była zdolna do lotu. Zamiast mleczkiem pszczelim, karmią ją miodem z odrobiną pierzgi. Matka traci do 40 procent swojej wagi. W tym czasie, tzn. przez 6 do 12 dni pszczoły oszczędzają swoją energię, nie wypacają wosku, niechętnie znoszą nektar. Gdy zdecydują, że matka może już sprawnie latać, w godzinach południowych opuszczają ul, zabierając do swojego wola pożywienie na trzy dni. Około połowy pszczół opuszcza ul i utrzymuje się w powietrzu czekając na matkę. Jest to niesamowity widok. Od 10 do 20 tysięcy ciężkich pszczół lata przed ulem brzęcząc w charakterystyczny sposób. Gdy matka wyleci, prowadzą ją w miejsce oddalone do 40 metrów od ula, gdzie zawiązuje się rój - najczęściej na jakiejś gałęzi. Taki rój ma kształt nieregularnej kuli o średnicy 25 do 40 centymetrów w zależności od ilości pszczół. Na zewnętrznej powierzchni pszczoły układają się dachówkowato, co jest istotne podczas deszczu, ponieważ woda spływa wtedy wyłącznie po ich skrzydełkach i cały rój jest suchy. W takim stanie pszczoły trwają najczęściej do następnego dnia, kiedy to rój wysyła kilka do kilkunastu ,,zwiadowców” którzy szukają przyszłego lokum. Wracają w momencie znalezienia go, po czym budzą rój. W ciągu minuty wszystkie pszczóły wraz z matką podrywają się do lotu i podążają za zwiadowcami. Zjawisko rójki opisuję tutaj w dużym skrócie, pomijając wiele istotnych szczegółów.

 Jakie korzyści przynoszą nam pszczoły?

Najważniejszą rolą pszczół w przyrodzie jest zapylanie. Wartość ta jest wielokrotnie większa od wartości miodu, nawet w najbardziej miodnych latach. Ilość pozyskanego miodu zależy przede wszystkim od pogody, pastwiska pszczelego oraz doświadczenia pszczelarza. Warto dodać, że rodzina pszczela zużywa na własne potrzeby do 100 kg miodu w sezonie - nie licząc zapasów zimowych. Od tych owadów można jeszcze otrzymać wosk, pyłek i jego pochodną pierzgę, propolis, mleczko pszczele i jad, jednak pozyskiwanie tych produktów jest pracochłonne i bardzo osłabia rodzinę pszczelą. Ostatnio pojawiły się też inhalatornie wykorzystujące atmosferę ula i leczące schorzenia płuc.

 Skoro wymieniliśmy korzyści,wspomnijmy również o niedogodnościach związanych z pszczelarstwem.

Pszczelarzom sprzed kilkudziesięciu lat łatwiej było prowadzić pasiekę. Nie było środków ochrony roślin, które niewłaściwie stosowane niszczą pszczoły, np. glifosat zawarty w Roundopie jeszcze dwa lata po opryskach powoduje zamieranie czerwiu. Choroby pszczół od zawsze były utrapieniem pszczelarzy, jednak przed 1981 rokiem nie było w Polsce warrozy - pasożyta pszczelego, który jest wektorem wielu chorób wirusowych, również wcześniej niespotykanych w naszych pasiekach. Maszty przekaźnikowe telefonii komórkowej wpływają ujemnie na orientację pszczół w terenie. Mają one wtedy problem z powrotem do ula. Inwazje mrówek też są częstym zjawiskiem .Zimą trzeba chronić ule przed dzięciołami i sikorkami, które uważają ul styropianowy za spróchniały pień , wykuwają w nim otwory, słysząc owady, czym powodują rozlużnienie kłębu zimowego i osypanie się pszczół.

 Czy to prawda, że pszczoły porozumiewają się ze sobą w wyjątkowo osobliwy sposób?

Rzeczywiście na podstawie badań naukowych udowodniono, że pszczoły porozumiewają się ze sobą za pomocą tańca.  Gdy zwiadowczynie znajdą miejsce z dużą ilością pyłkodajnych i nektarodajnych kwiatów, przylatują do ula i wykonują specjalny taniec na przestrzeni plastra. Układ, forma, zwrot, szybkość, tego tańca mówi pszczołom lotnym o odległości i położeniu pożytku względem słońca, a nawet o obfitości pożytku. Taki taniec może mieć formę wywijaną czyli ósemkową, sierpowatą lub jak kto woli księżycową, czy też okrężną. Są też tańce czyszczące, tańce radości, tańce ostrzegające przed szkodliwym pokarmem, sygnalizujące rójkę albo takie, którymi jedna pszczoła usiłuje zachęcić  do pomocy inne pszczoły, aby oczyściły jej te części ciała które są trudno dostępne.

Kto dla pszczół jest intruzem?

Można wymienić kilku takich naturalnych wrogów, chociażby mysz, mrówka albo kuna, ale największym jest szerszeń. Właśnie wobec niego pszczoły stosują nietypową taktykę obronną. Pszczoły widząc takiego intruza, otaczają go, formując dookoła niego kształt przypominający kulę i zabijają ciepłem oraz jak podają najnowsze badania, emitując również dwutlenek węgla - wibrując rozgrzewają go więc tak, że umiera z przegrzania i uduszenia w temperaturze 46 stopni. Naturalnym mechanizmem obronnym jest również żądlenie, tym zajmują się pszczoły – strażniczki które intruza rozpoznają po zapachu i dla których taka obrona oznacza również poświęcenie własnego życia, bo jak wiadomo pszczoła po użądleniu ginie. Dzieje się tak dlatego, że pszczoła, zostawiając żądło w ciele niszczy niektóre narządy wewnętrzne przyczepione do żądła i ginie. Odnośnie samego szerszenia to ostatnio w pasiekach Francji, Hiszpanii i Niemiec pojawił się szerszeń azjatycki i pszczoły nie są w stanie go pokonać. Na dodatek w przeciwieństwie do swojego polskiego kuzyna, atakuje zespołowo i co jest ewenementem w świecie przyrody, robi to bez żadnej korzyści dla siebie, a jedynie dla samej „przyjemności” zabijania.

 Co poradziłby pan komuś, kto chciałby zająć się pszczelarstwem?

Mimo dużego napszczelenia naszego rejonu, zachęcam młodych ludzi do zakładania pasiek. Warunki są bardzo proste:

1. Nie można być uczulonym na jad pszczeli.

2. Postarać się o miejsce na postawienie uli w odpowiedniej odległości od wyrozumiałych sąsiadów.

3. Być bardzo cierpliwym.

4. Zdobyć wyraźną akceptację żony na początkowe inwestycje i zmniejszoną ilość czasu dla rodziny.

5. Mieć zaprzyjaźnionego pszczelarza , który pomoże postawić pierwsze kroki.

6. Pogodnie znosić użądlenia.

7. Nie zrażać się niepowodzeniami

8. Dużo czasu poświęcić na dokształcanie.

9. Przewidywane zyski z pasieki podzielić przez 3.