Ptak o ludzkiej twarzy

Ptak o ludzkiej twarzy

Porządnie pijany Bohdan wyglądał niczym dżdżownica, którą przymuszono do siedzenia prosto na krześle z wysokim oparciem. Wrzeszczał z wódczaną przekorą, że jest od trzech dni pijany niczym stodoła, co było dość trudne do zrozumienia dla trzeźwych, ale Bohdan uparcie to mówił omal spadając z krzesła w barze „Pod Jeleniem”.

- Jak stodoła… Jak stodoła! Jak stodoła!

W kółko też powtarzał, że zaplanował sobie żyć tylko czterdzieści lat i szlus. I dlatego nie założył rodziny, bo szkoda zawracać głowę porządnym ludziom.

- Nie powtarzaj, nie powtarzaj, nie powtarzaj, nie powtarzaj, bo znamy tę płytę od lat - mówiła z rezygnacją Marysia, siostra Bohdana.

- Co? Coś ty powiedziała?!

- krzyknął, jakby nagle otrzeźwiały Bohdan, i powtórzył pytanie:

- Ja nie mam duszy? Co ty pleciesz? Ja?!

I nie chciał dalej iść. Stanął na środku mostu.

- Tego ci nie daruję! Że ja jestem bez duszy! Popatrz, widzisz tę wronę? O, na tym drzewie nad wodą! To jest moja dusza! To jest dusza twego brata! Poznajesz? Ma przecież głowę zupełnie podobną do mojej! Słyszysz, podobną! Widzisz?

- To są pijackie zwidy!

- Nie, to jest prawda! Dusza chwilowo ode mnie odleciała. Ćwiczy sobie ostateczne odejście człowieka pt. „Bohdan. Widzisz, jak jest ona czarna!?”

- Każda wrona jest czarna.

- Ale ona ma moją głowę!

- Jutro będziesz mówił inaczej.

- Nie ma możliwości… Słyszysz, jak psy szczekają? Chyba dla rozgrzewki? Marysiu, zimno mi… może i ja poszczekałbym sobie trochę, co? Hau, hau! O, rany! Moja dusza odleciała! Przestraszyłem ją widać!

I Bohdan oparty o poręcz mostu zaczął głośno płakać, szlochać… i nie był to płacz pijaka. Jego wrona leciała nisko nad zamarzniętą na biało wodą.

Emil Biela Emil Biela Autor artykułu

Pisarz, felietonista. Ukończył filologię polską w Wyższej Szkole Pedagogicznej (Kraków). Debiutował w 1962 r. na łamach tygodnika "Życie Literackie" jako poeta.