Festiwal lata

Rekordowy 20. finał WOŚP w Myślenicach

Rekordowy 20. finał WOŚP w Myślenicach
Fot. Bartek Ziółkowski

168 802,21 zł - tyle zebrali myśleniczanie podczas tegorocznego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. - Sami nie możemy w to uwierzyć. Myślenice znów pobiły rekord! - komentują organizatorzy myślenickiego sztabu

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy w kraju grała po raz 27. Od 20 lat myślenicką edycję tej imprezy organizuje rodzina państwa Papierzów z Myślenic: Zbigniew, jego żona Anna i córka Aleksandra.

Z każdym rokiem myśleniczanie okazują się bardziej hojni i wrzucają do puszek wolontariuszy więcej pieniędzy. Zanim oddaliśmy ten numer Gazety do druku deklarowana kwota na koncie fundacji Jurka Owsiaka wynosiła ponad 92 mln zł. Myśleniczanie wrzucili do puszek wolontariuszy co najmniej 168 802,21 zł. To o 35 614,4 zł więcej niż w ubiegłym roku, ale ostateczną kwotę poznamy niebawem, bowiem do końca stycznia trwają aukcje internetowe na platformie Allegro na której licytowany jest m.in. zabytkowy samochód Hillman Minx De Luxe przekazany przez Stowarzyszenie Motosport Myślenice.

O Finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy mówi się, że to dzień, który łączy Polaków od 27 lat. Tylko tego dnia na ulice całego kraju wyszło 120 tys. wolontariuszy, natomiast sztab w Myślenicach liczył ich 166. Wszystkich łączył jeden cel - zbiórka pieniędzy na zakup nowoczesnego sprzętu medycznego dla specjalistycznych szpitali dziecięcych. Są to placówki z oddziałami II oraz III stopnia referencyjności, czyli takie, które mogą dokonać specjalistycznej diagnozy oraz udzielić pomocy medycznej najciężej chorym dzieciom.

W tym roku w całym powiecie myślenickim pieniądze zbierało 166 wolontariuszy. Są to głównie młodzi ludzie, ale również starsi, którzy do akcji przyłączyli się w młodym wieku i są z nią do dzisiaj.

Organizatorki nie łączą Orkiestry z polityką. - To zbiórka ponad podziałami - mówi Aleksandra Papierz-Rykała, a jej uczestnicy przyznają, że czerpią radość z pomagania i czują się jak wielka rodzina. Kilkunastu z wolontariuszy przepytały nasze reporterki szukając odpowiedzi na pytanie o motywację ludzi w różnym wieku. Co działo się podczas 27 finału? Oto kilka z wydarzeń:

Po ciasteczka do szkoły!

Galaretki, muffinki, ciasteczka - te i inne słodkości można było kupić podczas kiermaszu zorganizowanego w Szkole Podstawowej nr 2 w Myślenicach

Szkolny kiermasz ciasteczek wspierający WOŚP odbył się już po raz siedemnasty. Co roku, uczniowie szkoły wraz ze swoimi rodzinami i nauczycielami przygotowują wypieki, które później wystawiają na sprzedaż. Skąd pomysł na kiermasz? - Chciałam, aby nasza szkoła włączyła się w Orkiestrę, w pomoc potrzebującym. Pomyślałam o kiermaszu ciasteczek, które uczniowie przygotowywaliby wspólnie z rodzicami. Udało się - w styczniu 2003 roku zorganizowaliśmy pierwszy kiermasz - wspomina Monika Moryc, nauczycielka i inicjatorka wydarzenia.

Przyznaje, że z roku na rok chętnych do zakupu i spróbowania domowych pyszności przybywa. W tym roku również ich nie brakowało. Przy stoisku na szkolnym korytarzu pojawiło się mnóstwo uczniów, którzy cierpliwie czekali na swoją kolej i degustację.

Dochód z kiermaszu w ciągu ostatnich trzech lat wyraźnie wzrósł. W 2016 roku udało się zebrać ponad 2 tys. zł, w 2017 roku blisko 3 tys. zł, a w ubiegłym roku 4 tys. zł. Natomiast podczas tegorocznej edycji wydarzenia uzbierano ponad 4020 zł. - To kolejny rekord - cieszą się organizatorzy.

Warto wspomnieć o tym, że Szkoła Podstawowa nr 2 angażuje się w WOŚP nie tylko poprzez kiermasz. Dodatkowo, każdego roku podczas finału uczniowie kwestują z puszkami jako wolontariusze, a pani Monika pracuje w myślenickim sztabie. Tak było również minionej niedzieli.

Kolędowali dla Orkiestry

Znane kolędy i autorskie utwory zespołu Noro Lim mogli posłuchać ci, którzy podczas finału WOŚP wybrali się do Myślenickiego Ośrodka Kultury i Sportu

Odbył się tam specjalny koncert. Publiczność nie tylko słuchała kolęd, ale też aktywnie włączała się w ich śpiewanie. - Wykonamy popularne kolędy jak „Przybieżeli do Betlejem”, „Cicha Noc”, czy „Dzisiaj w Betlejem” oraz piosenki naszego autorstwa m.in. „Mały człowiek, wielki Bóg”, „Usypianie” i „Królowie Orientu” - mówiła przed koncertem Ewa Aksamović, wokalistka, autorka tekstów i menadżerka zespołu Noro Lim. Podkreślała, że nie będzie to wzniosły koncert, ale radosny występ. Szybko okazało się, że miała rację. Już do śpiewu pierwszej z kolęd ochoczo włączyła się publiczność.

 Na rockowo w „Kavce”

Paweł Przybylski i Sebastian Najder wystąpili w kawiarni „Kavka”, gdzie wybrzmiały m.in. przeboje Lady Pank, Dżemu, Budki Suflera i Metallicy

Duet zagrał dla Orkiestry już po raz drugi. Wspólnie w akcję muzycy włączyli się rok temu. Podczas tegorocznego finału WOŚP zaśpiewali m.in. „Bal wszystkich świętych” Budki Suflera, „Zawsze tam gdzie ty” Lady Pank i „Whisky” Dżemu. - To piosenki, które wszyscy znają i lubią - mówił przed koncertem Sebastian Najder. Obaj panowie podkreślali, że cieszy ich to, iż przez swoje występy mogą wspierać tak szczytną akcję jaką jest WOŚP.

Motosport dla WOŚP

Datki zebrane w zamian za przejażdżki zabytkowymi pojazdami oraz dochód z licytacji samochodu Hillman Minx Delux z 1968 r. to wkład Motosportu Myślenice w dzieło Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy

- Pomagamy bo warto pomagać. Nasza pomoc znajduje odzwierciedlenie w salach szpitalnych, ośrodkach zdrowia. Pomagamy w ten sposób innym, ale również sobie, bo sami też często chorujemy. Pieniądze zebrane podczas 27. finału WOŚP pozwolą na zakup specjalistycznego sprzętu diagnostycznego na oddziały noworodków i pediatryczne. Przecież dzieci są naszą przyszłością, nas wszystkich. To one mogą zapewnić nam pogodną starość - mówi prezes Motosportu Stanisław Kaleta.

Motosport Myślenice włączył się w wielki finał WOŚP po raz ósmy. Właściciele zabytkowych pojazdów, czyli takich, które wyprodukowane zostały przynajmniej 25 lat temu, udostępnili je w niedzielę 13 stycznia na przejażdżki po Rynku i okolicznych ulicach w zamian za datek do puszek WOŚP.

Jak co roku, chętnych było bardzo wielu. Jednych cieszyła sama przejażdżka, dla innych była to wielka gratka obejrzenia wyjątkowych pojazdów, takich jak np. Jeep z 1965 roku wyprodukowany specjalnie na potrzeby wojsk Układu Warszawskiego na wojnę w Wietnamie. Właścicielem samochodu jest Mieczysław Wójtowicz. Do niego należą też udostępnione na finał: Wołga z 1962 r. oraz ciągniki marki Ursus z 1956 r. i Lanz Bulldog z 1938 r. Ponadto inni właściciele fundowali przejażdżki takimi samochodami, jak m.in. Fiat 600D z 1966 r., BMW z 1989 r. oraz popularnymi, obecnie już kultowymi Fiatami 126p. Wiele frajdy mieli uczestnicy jazd „maluchami” - prowadzonymi przez doświadczonych, odpowiedzialnych kierowców z Motosportu - podczas kontrolowanych poślizgów. Z jazd zabytkowymi pojazdami skorzystało ok. 280 osób.

Inną formą wsparcia WOŚP-u było wystawienie przez anonimowego właściciela na licytację internetową samochodu Hillman Minx De Luxe z 1968 r. W dniu finału cena pojazdu osiągnęła 5200 zł. Licytacja trwa do końca stycznia.

Motosport Myślenice wspiera finały WOŚP już od 8 lat (w Myślenicach finały są organizowane od lat 20). O historii angażowania się Motosportu w tę akcję charytatywną opowiada honorowy prezes organizacji Stanisław Skałka:

- Podstawą naszych działań w ramach WOŚPu są koledzy klubowi, sponsorzy, lokalne władze oraz wolontariusze. Przez pierwsze lata prowadziliśmy przejażdżki samochodami rajdowymi po Zarabiu. Chętnych było bardzo wiele osób. Ale ta forma wymagała rozbudowanej logistyki i angażowania dużej liczby osób do zabezpieczenia imprezy - policji, straży miejskiej, straży pożarnej, służb medycznych. Przepisy dotyczące zabezpieczenia trasy przejazdu samochodami wyścigowymi są bardzo wyśrubowane. Mimo tego przez kilka lat kontynuowaliśmy tę formę, a sponsorzy zapewniali wszystkim uczestnikom ciepłe napoje, posiłki, słodycze. Trzy lata temu działacze postanowili zmienić formułę na obecną i zamienić wyścigówki na pojazdy zabytkowe, a Zarabie - na Rynek. Forma ta cieszy się również bardzo dużym powodzeniem i co roku powala zebrać znaczące sumy na orkiestrę. Dziękujemy wszystkim, którzy się angażują w organizację finału WOŚP z Motosportem, wolontariuszom i naszym gościom, którzy korzystają z tej formy pomagania - podsumował Stanisław Skałka.

Ryszard Sobkowicz

Cenna ramka, czyli licytacja w sztabie

600 zł - tyle zapłacono za ramkę na tablice rejestracyjne samochodu podczas licytacji orkiestrowych gadżetów w myślenickim sztabie WOŚP. Ale to nie wszystko

 W myślenickim sztabie można było wylicytować kalendarze, torbę na zakupy, pendrive w kształcie serduszka, kubek z wygrawerowanym napisem WOŚP, koszulki, magnesy na lodówkę, breloczki, płytę Sebastiana Najdera, ozdobne serduszka, puszkę WOŚP i wiele innych. Nowością w tym roku były: ramka na tablice rejestracyjne samochodu, budzik, maseczka do sztucznego oddychania, saszetka - nerka oraz narciarskie karnety.

- Ciekawa jestem, który z tych gadżetów cieszyć się będzie największym zainteresowaniem licytujących - zastanawiała się przed rozpoczęciem licytacji Anna Nodzyńska-Papierz. Poprowadziła ją jej córka Ola. Za 600 zł udało się sprzedać ramkę na tablice rejestracyjne. To był zdecydowanie najbardziej pożądany przez zgromadzonych w sztabie przedmiot. Jej nabywcą został pan Witold Syrek. Poza ramką, największe kwoty uzyskano z licytacji nerki (200 zł), torby na zakupy (200 zł), budzika (170 zł), kubka (150 zł), męskiej koszulki (150 zł), dziecięcego body (150 zł) oraz kalendarza kieszonkowego (150 zł).

- Licytacja przeszła nasze oczekiwania, nigdy wcześniej uzyskana kwota nie była tak wysoka. Udało się zebrać ponad 3,5 tys. zł. Atmosfera była wyjątkowa - podsumowała Anna Nodzyńska-Papierz.

Anna Ostafin Anna Ostafin Autor artykułu

dziennikarka z pasją, ciekawa świata i ludzi, doświadczenie zdobywała w rozgłośni radiowej, portalach internetowych i wydawnictwach prasowych, absolwentka filologii polskiej (specjalność medialna).