Rozmiarem przestraszy niejednego czytelnika

„Zamek” pióra Luisa Zueco. Monumentalny 700 stronicowy wolumin. Zbrojny w twarde okładki, niczym papierowa warownia, przez klika tygodni bronił mojego biurka. Odparł pewnie niejedną inwazję spinaczy, ołówków i komputerowych wydruków. Niestety, podobnie jak biurową galanterię, rozmiarem przestraszy też i czytelnika

Głównym bohaterem książki, to zdradza już tytuł, jest zamek. Fabularnym zaś tłem jego budowa i losy uwikłanych w nią ludzi. Zamek jest nie byle jaki. Jeden z największych. Jeden z najbardziej znanych. Hiszpański Loarre. Jego wznoszenie rozpoczęto w pierwszej połowie XI w. Dla osób ciekawych średniowiecza to prawdziwa uczta. Wysmakowana i wyrafinowana, gdyż autorowi udało się zręczne pomieszać fakty historyczne i fikcję. Intryguje też wartka akcja, wciągają zręcznie napisane dialogi. Książkę czyta się wyśmienicie!

Ale, ale… Jeśli lektura ma być nie tylko zabawą, wymagać będzie odrobiny wiedzy historycznej. Choćby szkolnej. Pomoże ona w ułożeniu książkowej rzeczywistości w przestrzeni geograficznej i historycznej. Świadom takiego stanu rzeczy są zresztą i autor, i wydawca. Tekst otwiera spis bohaterów: rzeczywistych (jest ich więcej) i fikcyjnych (książkowa mniejszość). Są nawet i stare, urokliwe mapy, umieszczone na wewnętrzu okładki. Całości dopełnia bibliografia. Tak niestety, przez wzgląd na specyfikę, nie zadowoli polskiego czytelnika. Oferuję więc drobną pomoc. Podczas wędrówek (również wirtualnych) po zamkach pomocna bywa kieszonkowa książeczka Wydawnictwa Arkady „Jak czytać zamki?”. To… ABC zamku dla laików. Sprytne i solidnie. Zamkowym koneserom proponuję rzecz poważniejszą - „Życie w średniowiecznym zamku” Frances‘a i Joseph‘a Gies. Książka unikatowa, pełna ciekawostek, ale - przestrzegam - nie warto czytać jej szybko!

Nie mogę tego nie powiedzieć: wart uwagi jest i sam autor „Zamku”. Pisarz, historyk, fotograf. Historyk. Dyrektor zamku Grisel. Członek Hiszpańskiego Towarzystwa Przyjaciół Zamków, wiceprezes Towarzystwa Zamków Aragonii.

No tak, byłbym zapomniał… Opisywany wolumin - to tymczasem plotka - stanowi pierwszą część trylogii. Czekam na kolejne.

Tomasz Dziki