Rozstrzygnięcie konkursu „Moje Rozumienie Patriotyzmu”

Edukacja 28 listopada 2017 Wydanie 42/2017
Rozstrzygnięcie konkursu „Moje Rozumienie Patriotyzmu”
Rozstrzygnięcie konkursu „Moje Rozumienie Patriotyzmu” Fot. Piotr Jagniewski

Odpowiedzi na pytanie jak rozumieć patriotyzm, podczas panelu dyskusyjnego w Miejskiej Bibliotece Publicznej szukali nie tylko profesorowie, parlamentarzyści, historycy i dziennikarze, ale przede wszystkim uczestnicy konkursu „Moje rozumienie patriotyzmu” - zorganizowanego w ramach Inicjatywy Lokalnej przez dr Antoninę Sebestę. Pierwsze miejsca zajęły Katarzyna Kaperek i Maja Ingarden

Zanim jednak goście doszli do głosu, uczestnicy odebrali nagrody z rąk posła Jarosława Szlachetki i posła Józefa Brynkusa, który dokładał do nich książkę pt. “Raport Witolda Pileckiego”. Jak podkreślała dr Antonina Sebesta wybór nie był łatwy i sprawił jurorom sporo problemów. - W swojej ocenie kierowaliśmy się nie tylko samym rozumieniem pojęcia patriotyzmu, ale szczególną uwagę zwracaliśmy na dbałość o język i styl wypowiedzi - podkreślała Krystyna Łętocha, dyrektor Biblioteki Pedagogicznej w Myślenicach.

Za najlepszą pracę w kategorii młodzieży uznano tekst Katarzyny Kaperek. Drugie miejsce zajął Piotr Góralik, a trzecie ex aequo Monika Machał, Natalia Rywotycka i Szymon Twardosz. Wśród dorosłych przyznano jedno pierwsze miejsce, a nagrodę za najlepszą pracę odebrała Maja Ingarden. Specjalne wyróżnienie w tej kategorii przyznano Teresie Święch i Janinie Sordyl-Furtak.

W drugiej części spotkania inicjatywę przejął dr Dariusz Dyląg, który prowadził panel dyskusyjny. Przed jego rozpoczęciem odczytał list porucznika Ryszarda Sikorskiego (ps. Artur) żołnierza AK, który z powodów zdrowotnych nie wziął udziału w spotkaniu (w całości publikujemy go poniżej). Przy jednym stole usiedli poseł Józef Brynkus, poseł Jarosław Szlachetka, prof. Janusz Majcherek z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, Marek Zawada reprezentujący Stanisława Bisztygę, dr Piotr Sadowski z Polskiego Towarzystwa Historycznego Oddział Myślenice oraz dziennikarz Radosław Ambroży.

Prowadzący pytał m.in. o to, czym dla zaproszonych gości jest patriotyzm, dyskusja dotyczyła m.in. rozumienia tego pojęcia zarówno w skali kraju jak i w wymiarze lokalnym, a także rozumienia patriotyzmu jako powinności, uczucia czy obowiązku.

Konkurs „Moje rozumienie patriotyzmu” został zorganizowany w ramach Inicjatywy Lokalnej Gminy Myślenice. Projekt przygotowała dr Antonina Sebesta, a jego współorganizatorem była Miejska Biblioteka Publiczna im. ks. Jana Kruczka w Myślenicach, Biblioteka Pedagogiczna w Myślenicach, Grupa Literacka TILIA oraz Uniwersytet Trzeciego Wieku w Myślenicach.

 


Ryszard Sikorski
ps.”Artur” Żołnierz Ak
Moje rozumienie patriotyzmu

Mam prawie sto lat. Urodziłem się w Baranowiczach /dzisiaj Białoruś/ z ojca Polaka, matki Włoszki. Pierwsze słowa usłyszałem w języku włoskim, następne były w niemieckim i polskim.

Odkąd sięgam pamięcią – pewnie od pierwszych klas szkoły powszechnej czuję się Polakiem.

Losy rzucały moją rodziną po wielu zakątkach Polski. Poznałem wielu młodych ludzi, różnych narodowości, różnych wyznań. Uczyliśmy się razem w poszanowaniu własnych wartości, tradycji i wyznań. Przyszła II Wojna Światowa, miałem wtedy 15 lat, właśnie zmarł mój tato.

Nie było lekko, głód zaglądał w moje progi bardzo często. Szybko z dziecka stałem się dorosłym, a moje perspektywy przybierały czarny kolor. Jak wielu w tym czasie poszedłem do lasu – wstąpiłem do AK- stałem się partyzantem. Nie mogłem się pogodzić z faktem, że moja ojczyzna przestała istnieć, a być może moje wnuki będą mówić tylko po niemiecku. Czy byłem patriotą? Pewnie tak, chociaż zawsze zależało mi na tym jedynie, aby każdy człowiek na tej ziemi mógł sobie tylko spokojnie żyć, aby każdy szanował innego człowieka niezależnie od narodowości, koloru skóry czy wyznania.

Walczyłem o to, moja Droga Młodzieży, abyście dzisiaj mogli się spokojnie uczyć, cieszyć rodziną, poznawać świat, języki, nie zamykali się wyłącznie w kręgu polskości, ale Polską Kulturę przekazywali całemu światu, bo jest ona piękna i warta aby poznali ją inni. Nie walczyłem o to, abyście się stawali nacjonalistami, a inne narody traktowali jako wrogie. Przecież cały świat stworzył Bóg, nie tylko Polskę. Chciałbym aby inne narody mówiły o Polakach, jaka wspaniała młodzież tu mieszka, jaka jest zdolna, jaka utalentowana. A ja będę dumny jako Polak.

Kochani jesteście wspaniali, wierzę w Was i trzymam kciuki żeby świat i polityka Was nie zepsuły.

 

Maja Ingarden
MOJE ROZUMIENIE PATRIOTYZMU
I miejsce w kat. dorośli

 

Patriotyzm – pojęcie wydawałoby się bardzo wzniosłe, pełne patosu. Słowo wypowiadane pełną piersią i bywa, że przez niektórych nielubiane. Kojarzone z wielka armią, manifestacjami, czymś nieosiągalnym i... niepotrzebnym.

A czym tak naprawdę powinien być patriotyzm? Moim zdaniem powinien dla każdego być jak powietrze, bez którego nie da się żyć. Powinien przenikać przez każdą rodzinę, od poczęcia do śmierci. Powinien być zawarty w każdej myśli, w każdym słowie i geście. I nie chodzi o wielkie słowa, wielkie gesty. Chodzi o drobiazgi, które składają się na codzienność każdego Polaka, bo to z drobiazgów budowane są postawy, które wpływają na całe życie – nasze i naszego otoczenia. Patriotyzm powinien być podstawą każdej rodziny. Bo to w rodzinie budowana jest prawdziwa POLSKOŚĆ. To tutaj budowana jest tożsamość. Tutaj słowa BÓG – HONOR – OJCZYZNA mają swój początek. I na rodzicach spoczywa obowiązek wychowania młodego Polaka, który z czasem stanie się dorosłym Polakiem, a potem dorosłym rodzicem, który przekaże kolejnym pokoleniom ducha patriotyzmu.

Zapytacie: to w takim razie co mam robić? Jak wychowywać dzieci w duchu patriotyzmu? Bo skoro patriotyzm jest jak powietrze, to jak zacząć nim oddychać?

Po pierwsze: przykład. Rodzic, który przeklina i porozumiewa się równoważnikami zdań nie wychowa posługującego się piękną polszczyzną potomka. Rodzic, który nie czyta nie wychowa mola książkowego. Rodzic, który nie lubi się ruszać nie wychowa sportowca. I wreszcie rodzic, którego życie biegnie obok życia rodziny nie będzie autorytetem dla swoich dzieci i nie będzie w stanie dać dobrego przykładu. Dzieci nie będą chciały go słuchać i wybiorą innego przewodnika, niekoniecznie właściwego. Nie będzie okazji, żeby zadać ważne pytania i wysłuchać ważnych odpowiedzi. Co więcej, żadna ze stron nie będzie miała ochoty pytać, ani słuchać. Autorytetem stanie się mamona, która odrywa nasze dziecko od rzeczywistości. A potem ciężko będzie wrócić. Zamiast wspólnego oddychania patriotyzmem zostanie wirtualny świat, którym rządzą wirtualne prawa.

Po drugie: zamień „ja” na „my”. Wydawałoby się, że to takie proste. W takim razie dlaczego ulice pełne są małych i dużych egoistów? Dziecko mówi: chcę tego, potrzebuję, bo Ania / Kinga / Tomek / Jasiek mają. Nie pyta: czego potrzebujemy, ale żąda nie zastanawiając się, czy jego żądanie jest wykonalne i rozsądne. Woli brać, niż dawać. Mały patriota otwiera się na innych, wychodzi poza swój egoizm. Rolą rodziców jest pokazać, że to nie jest trudne. Co więcej: może być fajne. Można spędzić wakacje wylegując się na plaży, a można w świetnym towarzystwie spędzić czas budując, czy porządkując mogiły polskich żołnierzy na Kresach. Można kupić bilet na koncert, ale można też zostać wolontariuszem zdobywającym środki czystości dla potrzebujących rodzin, czy książki dla zakładu karnego. Można pograć na komputerze w czołgi, albo można pomóc żołnierzom w organizacji zawodów sportowych, z których dochód przeznaczony jest na cele charytatywne. Można spędzić sobotni wieczór na dyskotece, ale można też pobawić się w rodzinnego detektywa, spisując dla kolejnych pokoleń wspomnienia babci, czy dziadka.

Po trzecie: razem. Patriotyzm trzeba przeżywać wspólnie. Wspólne czytanie, wspólna rozmowa, wspólne wyjazdy. Dziecko samo nie będzie chciało szukać, poznawać, działać. Oczywiście wiąże się to z wyrzeczeniami. Nie jest łatwe podejmować wspólną wędrówkę, czy z dzieckiem uczestniczyć w wyczerpujących zajęciach. Początkowo to mama i tata wspierają swoje pociechy. Potem role się odwracają – łatwiej jest podjąć trud, gdy ma się u boku wsparcie w postaci silnego ramienia syna, czy doświadczonej córki. Nie ma piękniejszego widoku jak syn, który pomaga ojcu rozwieszać hamak na weekendowym wypadzie do lasu.

Wychowanie kolejnych pokoleń patriotów nie jest proste. Bo jak to zrobić, żeby dziecko zafascynowane wielkim światem chciało mówić i myśleć Polską? Jeżeli zewsząd słyszy się: nie bądź Polakiem, bądź Europejczykiem? Jeżeli są politycy, którzy próbują wzbudzać w nas poczucie wstydu z powodu naszej polskości, a obcokapitałowe media nagłaśniają antypolskie opinie? Jeżeli przez głosy podziwu dla polskiego munduru i polskich symboli narodowych przebija się śmiech i kpina? Jak nauczyć dzieci niezależności i nieulegania propagandzie? Trzeba mieć oczy otwarte i pokazywać, że życie to nie media i politycy, ale to, co nas otacza. Że zwykli Anglicy, Niemcy, czy Holendrzy patrzą na nas z podziwem i niekiedy zazdrością. Niedawno znajomy Francuz na moje pytanie, jak odbiera Polskę powiedział entuzjastycznie: Polska to kraj spełniania marzeń! W oczach moich dzieci zobaczyłam najpierw zaskoczenie, a potem dumę. Bo patriotyzm to duma, duma z bycia Polakiem, duma z historii, to chodzenie z podniesioną głową, to delektowanie się rodzimą przyrodą, to nasz wkład w rozwój Kraju. Zacznijmy od prostych spraw. Kto wie, które popularne w Polsce drzewo ma polski rodowód? Bynajmniej nie lipa, czy dąb, jak się wielu osobom wydaje. To zagadka dla czytelnika. To też element patriotyzmu – szukanie odpowiedzi na pytania. W dobie internetu nie jest to trudne. Tylko trzeba znać pytania i chcieć je zadawać. Dlaczego jedni uciekają na wieś, a innych z kolei ciągnie do miasta? Nie chodzi tu o kwestie prestiżu, czy zarobków, tylko o to, co nas ciągnie od środka. Możemy mieszkać w komfortowym mieszkaniu w centrum metropolii, ale myślimy wiejską sielanką, nasze marzenia galopują przez życie na grzbiecie konia. Jednym serce szybciej bije na widok morza, inni nie mogą żyć bez gór. Na pewno każdy pamięta uczucie, jak będąc przejazdem w jakims miejscu pomyślał: jestem tu pierwszy raz, a czuję, że to jest moje centrum świata. To jest właśnie ten moment, żeby zadać sobie pytanie: dlaczego? Często odpowiedzi udzieli grzebanie w historii rodzinnej. Sentyment do Węgrów? Genealogia dała odpowiedź: praprababcia Węgierka. Ciągoty wiejskie? Proszę bardzo: korzenie ziemiańskie. Sentyment do munduru? Plejada przodków, którzy na każdym kroku walczyli za Ojczyznę. Każda rodzina ma swoją historię pełną tajemnic, wzlotów i upadków. To też patriotyzm. Poznawanie historii, żeby zrozumieć teraźniejszość i znaleźć wskazówki na przyszłość.

Naród, który traci pamięć, przestaje być Narodem – staje się jedynie zbiorem ludzi, czasowo zajmujących dane terytorium. Poznawanie historii nie musi być nudne, szczególnie jak się historię poznaje w doborowym towarzystwie i „od środka”. Uczestnictwo w uroczystościach patriotycznych, rajdach śladami historii, czy wspomniane już wcześniej porządkowanie miejsc pamięci może stać się wspaniałą przygodą. Patriotyczna przygoda zaczyna się na etapie malucha biegającego z biało-czerwoną chorągiewką na uroczystościach z okazji rocznicy odzyskania niepodległości, czy jeszcze wcześniej, w trakcie słuchania muzyki Chopina w wieku niemowlęcym. Wychowanie młodego patrioty to dla rodziców trudny obowiązek, ale raz zaszczepiona dewiza BÓG - HONOR – OJCZYZNA będzie procentować przez całe życie.

 

Katarzyna Kaperek
„Moje rozumienie patriotyzmu”
I miejsce w kat. młodzież

„Ojczyznę kocha się nie dlatego, że wielka, ale dlatego, że własna”. Te słowa Seneki przemawiają do mnie najbardziej ze wszystkich znanych mi sentencji mówiących o Ojczyźnie

Kiedy słyszę słowo ”patriotyzm’’ to pierwsza myśl, która przychodzi mi do głowy- Polska. Biało-czerwona flaga, Orzeł biały, hymn. Następnie przywołuję w moim umyśle ogólną definicję patriotyzmu jako postawy szacunku, umiłowania i oddania własnej ojczyźnie oraz chęć ponoszenia za nią ofiar i pełną gotowość do jej obrony.

Moje pierwsze skojarzenie: przedszkole, małe biało-czerwone flagi, które wykonywaliśmy z patyczka i kawałków papieru. Opowiadania pani przedszkolanki o tym, czym jest Ojczyzna, dlaczego należy ją kochać, co jej zawdzięczamy. Słuchałam z zaciekawieniem, choć jeszcze wtedy nie były dla mnie, jako dziecka zrozumiałe. Może treści były zbyt odległe, mało mi bliskie? Pamiętam, jak w najmłodszych klasach szkoły podstawowej powtarzaliśmy, że patriotyzm to miłość do Ojczyzny. To najprostsze, ale czyż nie najtrafniejsze określenie?

Co jeszcze pamiętam? Wiersze. Napisane prostym, zrozumiałym językiem, o umiłowaniu ojczystego kraju, o pięknie przyrody, o bohaterstwie naszych żołnierzy... I ten wiersz Władysława Bełzy- ,,Kto Ty jesteś? Polak mały.’’ Uczyłam się go na pamięć. Tak jakoś odruchowo przyjmowałam wyprostowaną postawę i z dumą wypowiadałam tę deklarację: ,,kocham szczerze... w Polskę wierzę...’’ Może wtedy nie wszystko pojmowałam na akademiach poświęconym świętom narodowym, ale udzielał mi się nastrój powagi, podniosłości. Śpiewałam z szacunkiem z wszystkimi uczniami hymn Polski, choć jego treść nie była dla mnie jeszcze do końca zrozumiała.

A teraz, gdy uczęszczam do trzeciej klasy gimnazjum, dużo więcej wiem o historii naszego kraju. Trochę inaczej pojmuję patriotyzm, bardziej świadomie. Wcześniej bardziej czułam, że należy kochać Ojczyznę. Tak mnie uczono, to mi wpajano od najmłodszych lat: ,,jesteś Polką- kochaj swój kraj, miej do niego szacunek’’. I kocham tak, jak potrafię najlepiej. Uczę się bardzo dobrze, lubię język polski (zgłębiam jego zawiłości), uczestniczę w akademiach. Zgłaszam się, aby pojechać jako członek delegacji na uroczyste obchody święta narodowego do sąsiedniej miejscowości- Sułkowic. Zdarzyło się, że gdy zapowiadali kolejną akademię z okazji 11 listopada czy innego święta narodowego, przez głowę przelatywała mi myśl- ‘’O Boże, znowu?!’’ Ale gdy wprowadzali sztandar, gdy śpiewałam hymn (należę do szkolnego chóru) już udzielała mi się uroczysta atmosfera tego święta. Wsłuchiwałam się w słowa poezji C.K. Norwida, W. Szymborskiej, które najpiękniej wyrażają uczucia do Ojczyzny. Śpiewałam «»Rotę’’, «»Czerwone maki na Monte Cassino’’ oraz wiele innych patriotycznych pieśni, a później przez cały dzień je nuciłam. Nigdy nie odmówiłam uczestnictwa w akademiach. Często prowadziłam te uroczystości, podkreślając strojem i zaangażowaniem, jak bardzo jest to dla mnie ważne. Na lekcjach historii zawsze najbardziej ciekawią mnie tematy związane z przeszłością naszego kraju. Poznawałam tragiczne i skomplikowane losy Ojczyzny. Podręcznikowe informacje nie były tylko suchymi faktami, wzbudzały we mnie przerażenie, a czasem nawet zgrozę, niedowierzenie, ale niejednokrotnie także czułam dumę z bohaterstwa moich przodków.

Szkolne wycieczki szczególnie, pogłębiały moją wiedzę na temat przeszłości naszego kraju. Wyjazd do Muzeum Powstania Warszawskiego uświadomił mi, jak naprawdę wyglądały powstańcze czasy, w jakich ciężkich warunkach żyli nasi rodacy oraz przez co przechodzili. Najtrudniejszą dla mnie pod względem uczuciowym, była wycieczka do Auschwitz. Poznanie historii związanej z tym miejscem wywołał u mnie wielki szok. Słuchając opowiadań przewodnika, uświadomiłam sobie, jak bardzo to miejsce jest przepełnione bólem, żalem, tragediami ludzkimi. Tam najbardziej chyba doceniłam, że żyję w wolnym, bezpiecznym kraju.

Bardzo przemawiają do mnie także obrazy, filmy (‘’Kamienie na szaniec’’, ‘’Miasto 44’’), prezentacje multimedialne. Ale najbardziej opowieści dziadka, babci o czasach wojennych i ich przeżyciach z tego okresu; pacyfikacji Rudnika i Sułkowic. Były jeszcze bardziej poruszające, ze względu na to, że takie prawdziwe, autentyczne, bliskie.

Kiedy jeszcze doświadczam, że jestem patriotką? Wtedy, gdy polscy sportowcy stają na najwyższym stopniu podium i gdy grają nasz hymn, gdy zawieszają na ich piersiach medal. Kibicuję naszym zawodnikom. Gdy wygrywają, jestem niezwykle dumna. Sama biorę udział w gminnych zawodach sportowych, też jestem z siebie dumna, gdy moja drużyna wygrywa- to taki lokalny patriotyzm.

Mam rodzinę w innych krajach. Często słyszę, że tam łatwiej, lepiej żyć. Ale ja nie wyobrażam sobie, abym nagle miała mieszkać w innym kraju. Tu, w Polsce, wszystko jest takie bliskie, znajome. Język, kultura, zabytki, historia, tradycje rodzinne. Czuję, że jestem związana uczuciowo z moją małą i dużą Ojczyzną. Mam możliwość rozwoju, poznaje i doświadczam wartości, dzięki którym staję się lepsza. To wszystko kształtuje mój charakter, przygotowuje mnie do życia w społeczeństwie. Ojczyzna objawia się zarówno w rodzinie, jak i parafii, w szkole, pracy, wśród rówieśników. Ma duży wpływ na mnie, jako osobę młodą, w której dopiero rozwija się poczucie patriotyzmu.

Uważam, że lokalna społeczność, władza, rodzina, szkoła, powinny wzbudzać moje zainteresowanie krajem, tak, abym jako członek tej wspólnoty, pragnęła podejmować inicjatywy, które są związane z małą i dużą Ojczyzną, patriotyzmem. Na dzień dzisiejszy sumiennie, rzetelnie wypełniam swoje obowiązki. Jestem prawdomówna, uczciwa, koleżeńska, z szacunkiem odnoszę się do starszych. Doceniam, co dla mnie robią rodzice i nauczyciele. Okazuję szacunek symbolom narodowym, bo jest to jedna z form wyrażenia poczucia więzi z narodem.

Miłość do Ojczyzny - od zawsze bardzo mocno była zakorzeniona w hierarchii moich wartości. Może to niezbyt wiele, co robię dla mojej Ojczyzny, ale w sposób naturalny i szczery. Wszelkie przejawy umiłowanie Ojczyzny jako miejsca swojego pochodzenia jest cenne i wartościowe. Tak rozumiem mój patriotyzm i tak postępuje, bo w głowie utkwiły mi słowa, które wypowiadałam na jednej z akademii- ,,Nie pytaj co Ojczyzna robi dla Ciebie. Odpowiedz, co Ty robisz dla Niej’’.