Festiwal lata

Ryszard Sikorski: człowiek niezwykły

Region 22 stycznia 2019 Wydanie 03/2019
Ryszard Sikorski: człowiek niezwykły
Ryszard Sikorski z wnukiem i serdecznym przyjacielem Antonim Skałką w czasie zlotu na Suchej 14. 09. 2009 r.

W ubiegły tygodniu, 16 stycznia, w wieku 95 lat na wieczną wartę odszedł żołnierz Armii Krajowej, kapitan Ryszard „Artur” Sikorski. Z wykształcenia prawnik, w swoim życiu zawodowym pełnił funkcję dyrektora banku, dzielił się również swoją wiedzą z młodzieżą jako nauczyciel przedmiotów ekonomicznych. Zawsze życzliwy, pogodny i uśmiechnięty aktywnie uczestniczył w życiu Myślenic

Ja jednak zapamiętam Pana Ryszarda jako żołnierza AK Obwodu „Murawa”. Sikorski trafił do oddziału „Szkoleniowego” dzięki Zbyszkowi Niżańskiemu ze Stróży, z którym chodził do Szkoły Rolniczo-Spółdzielczej. Niżański działał w tak zwanej „Terenówce” i zarekomendował go do oddziału. Po dwutygodniowym szkoleniu, już jako żołnierz o pseudonimie konspiracyjnym „Artur” złożył przysięgę.

Nasz bohater od samego początku bardzo aktywnie włączył się we wszystkie prowadzone działania partyzanckie. Głównym jego zadaniem było dostarczanie meldunków, często w najdalsze części naszego powiatu. Nierzadko z narażeniem życia przemierzał z rozkazem okoliczne lasy i miejscowości. Wielokrotnie w czasie naszych rozmów Ryszard Sikorski opowiada o tych niebezpiecznych czasach. Jedną z najtrudniejszych akcji „Artura”, było przeprowadzenie córki dowódcy oddziału, z obserwatorium na Lubomirze w bezpieczne miejsce na Chełm. Był to kluczowy moment tuż przed rozwiązaniem oddziału i spaleniem obserwatorium na Lubomirze, w czasie największych działań Niemców przeciw partyzantom na terenie powiatu myślenickiego. W tym okresie doszło m.in. pacyfikacji Lipnika, Wiśniowej i Zasani.

To trudne i niezwykle niebezpieczne zadanie Ryszard Sikorski, wraz z kolegą, wykonali z dużym zaangażowaniem po drodze kilkakrotnie ocierając się o śmierć. Dzięki niezwykłej pomysłowości i odwadze obydwu partyzantów rozkaz udało się wykonać. Te i inne wydarzenia wielokrotnie barwnie odżywały we wspomnieniach Ryszarda Sikorskiego. Wszystkie spotkania z „Arturem” wspominam jako niepowtarzalne lekcje historii.

Niezwykle ciekawym jest fakt, że Pan Ryszard był zarówno obywatelem Polski i Republiki Włoch gdyż jego matka była Włoszką. W czasie wojny niosło to za sobą niebezpieczeństwo, że zostanie wcielony do wojska niemieckiego. W 1943 matka Pana Ryszarda, została wezwana przez Niemców, którzy wypytywali ją o syna. Oświadczyła jednak, że nie ma kontaktu z nim i nie wie gdzie przebywa. Syn był już wtedy w konspiracji.

Po wojnie Ryszard Sikorski prowadził bardzo aktywne życie zawodowe, między innymi przez ponad 50 lat był nauczycielem w myślenickich szkołach, gdzie był bardzo lubianym przez uczniów i cenionym przez współpracowników. Zarówno w życiu zawodowym, jak i po przejściu na emeryturę, zawsze żywo interesował się sprawami społecznymi Myślenic i kraju. Z dużą przyjemnością uczestniczył w zlotach partyzanckich na Suchej Polanie, gdzie dzielił się swoimi wspomnieniami, często spotkać go można było również na meczach piłkarskich naszego Dalinu. Bardzo będzie Go nam brakowało.

Marek Stoszek