Scena to ich żywioł, czyli o teatrze WTZ

Scena to ich żywioł, czyli o teatrze WTZ
W ubiegłym roku na festiwalu „Para Buch - Teatr w Ruch” w Wodzisławiu Śląskim grupa „TereN” zdobyła trzecie miejsce za spektakl „Byczek Fernando”, przestrzegający przed tym, by nie oceniać innych tylko po wyglądzie Fot. fot. Damian Szczygieł

Teatr likwiduje społeczne bariery. Przekonują się o tym członkowie grupy teatralnej „TereN” Warsztatów Terapii Zajęciowej w Myślenicach. - Moi aktorzy przeszli prawdziwą metamorfozę. Jeszcze kilka lat temu byli całkiem innymi, zamkniętymi w sobie ludźmi. Dzięki spektaklom poczuli, że mogą wszystko – mówi terapeutka Agnieszka Słomka, prowadząca grupę „TereN”.

Grupa Teatralna Warsztatów Terapii Zajęciowej w Myślenicach działa od 2009 roku. – Wcześniej pracowałam w WTZ w Dobczycach, gdzie stworzyłam taki zespół i pomysł ten postanowiłam zainicjować również w myślenickiej placówce. Chciałam wykorzystać aktorski potencjał tkwiący w uczestnikach tutejszych warsztatów – wspomina Agnieszka Słomka, która z teatrem związana jest od dziecka. Marzyła o tym, by zostać aktorką. Planu tego nie udało jej się zrealizować, więc postanowiła kontynuować swoją przygodę z teatrem w inny sposób – poprzez działalność terapeutyczną i reżyserską. Ukończyła Studium Terapii przez Sztukę działające przy Teatrze Ludowym w Krakowie. Kształciła się też w krakowskim Centrum Edukacji Teatralnej. Jest absolwentką reżyserii teatrów dzieci i młodzieży Akademii Teatralnej we Wrocławiu. Obecnie kończy kolejne studia, podyplomowe – pedagogikę teatru na Uniwersytecie Warszawskim.

Spektakle z przesłaniem

Grupa teatralna nie składa się z konkretnej liczby aktorów WTZ. W próbach bierze udział tyle osób, ile potrzeba do danego spektaklu. Jak podkreśla nasza rozmówczyni, chętnych do wystąpień jest wielu. Przedstawienia opierają się na dziełach znanych polskich twórców, np. Juliana Tuwima oraz współczesnych pisarzy np. Marty Guśniowskiej. Do tej pory grupa wystawiała już m.in.: „Byczka Fernando”, „Kaszalota”, „Ptasie radio” oraz „Pana Maluśkiewicza i wieloryba”. Prowadząca stara się, by każdy spektakl niósł z sobą jakieś przesłanie. „Kaszalot” uczy, że najważniejsze jest to, by odnaleźć na ziemi własne miejsce i doceniać innych, a „Byczek Fernando” przestrzega przed tym, by nie oceniać innych po wyglądzie.

„TereN” prezentuje spektakle w Myślenickim Ośrodku Kultury i Sportu, Domu Pomocy Społecznej im. Tadeusza Piekarza w Harbutowicach, który jest organem prowadzącym warsztaty oraz w przedszkolach i szkołach naszej gminy. W placówkach oświatowych po przedstawieniach dodatkowo prowadzone są rozmowy na temat niepełnosprawności. Uczestnicy WTZ opowiadają uczniom w jaki sposób, mimo swoich ograniczeń, radzą sobie na co dzień. - Dzieci są bardzo ciekawe gości. Zadają im mnóstwo pytań. Zastanawiają się m.in. nad tym, jak osoba niewidoma może grać na instrumencie – zauważa Agnieszka. Poza tym, aktorzy WTZ występują też podczas różnych miejskich wydarzeń, jak Myślenickie Parkowanie, Piknik Ekologiczny czy kiermasz bożonarodzeniowy. Podczas Międzynarodowego Dnia Teatru w MOKiS pod koniec marca, TereN – przy współpracy teatrów działających przy ośrodku – wystawił spektakl „Byczek Fernando”.

Spodobali się publiczności

Grupa WTZ bierze udział w teatralnych wydarzeniach, zdobywając wiele nagród i wyróżnień m.in. w festiwalu „Para Buch - Teatr w Ruch” w Wodzisławiu Śląskim czy Krakowskich Spotkaniach Artystycznych „Gaudium et Spes”. Podczas ostatniej edycji tego pierwszego wydarzenia (w październiku ub. r.), myślenickich aktorów nagrodzono trzecim miejscem, a z ostatnich spotkań „Gaudium et Spes” (we wrześniu ub. r.) przywieźli nagrodę publiczności i wyróżnienie jury. Zarówno w Wodzisławiu Śląskim, jak i w Krakowie prezentowali spektakl „Byczek Fernando”. – Dla naszych aktorów już sam udział w tych wydarzeniach był ogromnym przeżyciem. Mogli pokazać się publiczności poza Myślenicami. Wychodząc na scenę, grając w spektaklu i czując akceptację widowni, przekraczają własne granice, zyskują pewność siebie, ich życie nabiera sensu – mówi Agnieszka Słomka i podkreśla, że działalność w grupie teatralnej niesamowicie otwiera, rozwija osoby z niepełnosprawnością intelektualną. – Rozkwitają na moich oczach, początkowo nieśmiali, czujący tremę, teraz chętnie nawiązują kontakt z innymi ludźmi. Jestem z nich bardzo dumna. Przeżywam każde ich wystąpienie, czuję się za nich odpowiedzialna.

Który scenariusz wybrać?

Przygotowanie spektaklu wymaga sporo wysiłku, dlatego planowane jest jedno nowe przedstawienie na rok, a w międzyczasie wystawia się te starsze. – Najpierw wspólnie z aktorami czytam różne scenariusze i wybieramy ten docelowy. Później rozdzielam poszczególne role. Nauka tekstu, oswajanie się z nim przez aktorów trwa około czterech tygodni. Następny etap to ćwiczenia powiązania tekstu z ruchami scenicznymi. Gdy już to jest opanowane, zajmujemy się scenografią i doborem strojów, które szyje nam nasza koleżanka z WTZ w Harbutowicach Danuta Moskal – tłumaczy prowadząca. Ważnym elementem spektaklu jest oprawa muzyczna - w jej doborze pomaga terapeuta prowadzący zajęcia w pracowni muzykoterapii Robert Piątkowski. Całość przygotowań zajmuje około trzech miesięcy.

Co ciekawe, właśnie trwają prace nad pierwszym autorskim przedstawieniem aktorów myślenickich WTZ. Ma ono poruszać temat pracy w życiu osoby z niepełnosprawnością intelektualną. Być może już w czerwcu uda się je ukończyć i pokazać szerszej widowni.

Nauka tekstu? Żaden problem!

Podczas wizyty w WTZ porozmawialiśmy nie tylko z Agnieszką Słomką, ale również z członkiniami grupy teatralnej - myśleniczanką Krystyną Szatan i Eweliną Wielgus z Bysiny. Krystyna teatrem interesuje się od dawna, ale dopiero w ośrodku WTZ zaczęła realizować swoją pasję. – Próby do spektakli to dla mnie wielka przyjemność. Mam dobrą pamięć, więc nauka nawet większej ilości tekstu nie sprawia mi problemów – mówi i dodaje, że bardzo lubi występować na scenie. Cieszą ją pozytywne reakcje publiczności. Do tej pory w przedstawieniach pełniła role narratorów, zagrała „Królewnę Śnieżkę”, klientkę chińskiej restauracji w skeczu kabaretu Ani Mru Mru i lalkarza w „Kaszalocie”. Przyznaje jednak, że mimo doświadczenia, wciąż odczuwa tremę przed swoimi wystąpieniami. – Nie jest to jednak deprymujący stres, ale motywujący – zaznacza. Dzięki udziałowi w grupie teatralnej stała się bardziej otwarta wobec innych ludzi. Wcześniej nie integrowała się z lokalnym społeczeństwem. Spędzała czas głównie z rodziną i sąsiadami. Teraz marzy o tym, by w przyszłości wystąpić na prawdziwej teatralnej scenie.

Podobnie jak Krystyna, również Ewelina z łatwością przyswaja teksty. Pierwszym spektaklem, w którym wystąpiła był „Kaszalot” – zagrała w nim jednego z trzech kaszalotów. Później mogliśmy jeszcze zobaczyć ją w „Byczku Fernando” jako głównego bohatera oraz w „Panu Maluśkiewiczu i wielorybie” w roli zbiorowej. Ewelina wcześniej nie interesowała się teatrem, zaciekawił ją dopiero w WTZ. Ta forma aktywności pozwoliła jej przezwyciężyć nieśmiałość.

Obie aktorki podkreślają, jak ważna jest dla nich miła atmosfera panująca w grupie. – Czujemy się z sobą jak rodzina – mówią.