Sęp

Sęp

Bill Clinton podczas swej pierwszej kampanii prezydenckiej powiesił w swym biurze wyborczym hasło: „Gospodarka, głupcze!” Jacek nad swoim tapczanem umieścił również dwa słowa: „Pieniądze, głupcze!” Billowi i Jackowi miały ustawicznie przypominać o sprawie najważniejszej. I przypominały, i jednemu i drugiemu. Babcia Jacka była wymownie zgorszona, gdy nad posłaniem wnuka spostrzegła ów napis

- Tu jest miejsce na święty obrazek… a nie na takie… - stara kobieta nie mogła znaleźć odpowiednich słów. - Każdy porządny i prawy człowiek…

- Babciu, babciu! Będę porządnym i prawym, jak będę miał wszystkie kieszenie pełne pieniędzy!

Jacek jeszcze studiował, ale w każde wakacje wyjeżdżał za granicę. Anglia, Francja, dwa razy Ameryka. Skończył studia, wylosował zieloną wizę amerykańską. Nie zastanawiał się ani chwili i wyjechał do Stanów. Miał kontakty, znał język, znalazł pracę. Opiekował się staruszkami. Zarabiał bardzo dobrze. Składał dolary jak chomik ziarno. Przez trzy lata nie posłał z Ameryki nawet jednej kartki na święta do rodziny, babci, wujków. Do jedynego brata też nie. Do matki dwa razy telefonował.

Wreszcie napisał, że wraca. I wrócił. Nikomu nic nie przywiózł. Nawet najdrobniejszego upominku. W ręce miał tylko niewielką, czarną torbę podróżną. Wyglądał jak gimnazjalista wracający w wycieczki. Bo i rzeczywiście lat miał niewiele. W dużym zaokrągleniu - dwadzieścia siedem.

Wszyscy czekali, co Jacek sprawi, jakie teraz zrobi zakupy. A on - nic! Ani domu, ani samochodu. Narzekał, że podrożały bilety pekaesu, że kolej taka droga, bo z lotniska w Warszawie pociągiem przyjechał do domu.

- Ten Jacek to sęp - skwitował całą sprawę kuzyn.

A babcia napisała list do wnuczka, aby przyjechał do niej, bo chce mu dać stary, zabytkowy kilim. Dla uczczenia jego szczęśliwego powrotu zza oceanu.

I Jacek zaraz przyjechał. Pobył pół dnia i narzekał, że w Polsce ceny amerykańskie. Kilim zgrabnie zwinął i zaraz poszedł z nim na dworzec.

 

Emil Biela Emil Biela Autor artykułu

Pisarz, felietonista. Ukończył filologię polską w Wyższej Szkole Pedagogicznej (Kraków). Debiutował w 1962 r. na łamach tygodnika "Życie Literackie" jako poeta.