Siatkówka kobiet: Sportowy, świąteczny prezent

23 grudnia 2010 Wydanie 49/2010
Siatkówka kobiet: Sportowy, świąteczny prezent
Siatkówka kobiet: Sportowy, świąteczny prezent, fot. Mieczysław Nowak

Myślenickie siatkarki sprawiły swoim sympatykom najlepszy świąteczny prezent w postaci efektownego zwycięstwa we własnej hali, po raz pierwszy w tym sezonie w takich wymiarach.

Dalin – Pogoń Paleo Proszowice 3:0 (28:26, 25:22, 25:23)
Skład: Kowalik, Sarlej, Filipek, Szlachetka, Prośniak, Gablankowska, Pietrzyk (libero) oraz Janiczak.

Wygrana jest tym bardziej cenna, bowiem osiągnięta z rywalem sąsiadującym w tabeli w dodatku był to małopolski pojedynek derbowy. W pierwszym secie Dalinianki dzięki udanym atakom głównie Prośniak i Sarlej prowadziły 8:2, 12:9, 16:13 i pewnie zmierzały do zwycięstwa, 20 punkt zdobyła Szlachetka, kolejne trzy Sarlej i wygrywaliśmy 23:18. Potem niestety, nastąpiła dekoncentracja w naszych szeregach i gra się wyrównała na 23:23, 25:25, 26:26. Dramatyczna końcówka należała do Dalinu, a na wysokości zadania stanęła niezawodna kapitan Szlachetka zdobywając z ataku setbola i końcowy punkt.

W drugiej partii Dalin przegrywał już 11:15, ale doszedł rywalki na 17:17, 19 punkt wywalczyła Prośniak, 20 Sarlej, 21 Filipek, a po błędach Pogoni skończyła seta Sarlej. W trzeciej partii trwał wyrównany bój od 11:6 po 16:16 i 18:17. Znowu siatkarki zgotowały kibicom dreszczowiec w końcówce. 21 punkt uzyskała Szlachetka, 22 Kowalik, 23 blokiem Gablankowska i Sarlej, meczbola wywalczyła Gablankowska, a zwieńczyła dzieło Sarlej. Nie dziwił więc radosny taniec zwycięstwa w wykonaniu naszych siatkarek. Trener Jerzy Bicz: - Chcieliśmy za wszelką cenę udanie zakończyć sezon i wygrać w tym pojedynku, który miał dużą stawkę.

Zawodniczki wytrzymały presję i zagrały w sumie bardzo dobry mecz, choć było za dużo nerwowości, zwłaszcza w momentach kiedy seryjnie traciliśmy punkty, choć w drugim secie to my odrobiliśmy sporą stratę. Wyszło w tym pojedynku doświadczenie Katarzyny Sarlej, która w ważnych momentach końcówek setów wzięła ciężar gry na siebie i potrafiła rozstrzygnąć ostatnie piłki. Nie było tremy u Izy Gablankowskiej, zagrała znakomity mecz i była zaskoczeniem w ataku dla przeciwniczek. Będziemy mieli pod względem sportowym miłe i spokojne święta.

Stanisław Cichoń