Siedmioletni chłopiec utonął w Rabie

Siedmioletni chłopiec utonął w Rabie
W kolejnych dniach po tragedii do jakiej doszło na Górnym Jazie, mieszkańcy palili w tym miejscu znicze Fot. Piotr Jagniewski

Przez kilkadziesiąt minut służby ratownicze i plażowicze szukali siedmioletniego Filipka, który zgubił się na Górnym Jazie. W wodzie znalazł go jeden z turystów. Chłopca nie udało się uratować

To wydarzenie wstrząsnęło wieloma osobami. Mieszkańcy przychodzili tutaj, aby się pomodlić i obejrzeć miejsce tragedii, gdzie mimo zakazu kąpieli, każdego dnia wypoczywają dziesiątki turystów i mieszkańców naszego regionu. Na wybetonowanym fragmencie obiektu, nad prawym brzegiem Raby wypoczywała również mieszkanka Myślenic z dwójką dzieci. Jednym z nich był siedmioletni Filip, który nagle zaginął…

W ubiegłą środę, 24 lipca około godziny 18 w dyżurce myślenickiej policji zadzwonił telefon. Policjant usłyszał głos 27-letniej mieszkanki Myślenic. Zgłosiła, że straciła kontakt z synem. Wspólnie z innymi osobami znajdującymi się tego dnia na Górnym Jazie rozpoczęła poszukiwania. Te ciągle nie dawały efektu. - Zarówno my jak i inne służby, o zaginięciu chłopca zostaliśmy powiadomieni przez jego matkę po około 50 minutach od stwierdzenia tego faktu - mówi Szymon Sala, rzecznik prasowy myślenickiej policji. W poszukiwania Filipka włączyło się 11 policjantów, 7 strażaków PSP, 5 druhów z OSP Zarabie oraz 2 strażników miejskich. Przeszukiwali tereny przyległe do Raby, poruszając się w obu kierunkach nurtu rzeki. Przetrząsnęli place zabaw, tereny rekreacyjne, a policjanci dotarli nawet do miejsca zamieszkania zaginionego.

Trzydziestolatek z województwa śląskiego natknął się na chłopca kilkadziesiąt metrów od miejsca, gdzie wcześniej przebywał z matką i siostrą. Mężczyzna zauważył Filipka pod taflą wody, w około półtorametrowym załamaniu dna rzeki.

- Był bezwładny i nie dawał oznak życia - relacjonuje Szymon Sala z myślenickiej policji. Mężczyzna wyciągnął chłopca z wody i przekazał strażakom, którzy rozpoczęli reanimację.

- Natychmiast podjęli akcję resuscytacji krążeniowo – oddechowej, którą prowadzili do momentu przybycia karetki. Następnie dziecko przekazane zostało ratownikom medycznym i przetransportowane do myślenickiego szpitala - opowiada Marian Rokosz z PSP Myślenice. O godz. 20:05 do służb dotarła informacja, że chłopca nie udało się uratować. Zmarł. - Decyzją prokuratury jego ciało będzie zbadane w zakładzie medycyny sądowej, gdzie zostanie ustalona bezpośrednia przyczyna zgonu. Matce zaoferowaliśmy pomoc psychologiczną - wyjaśnia Szymon Sala.

Specjaliści pracowali na Zarabiu do późnego wieczora. Miejsce wypadku zostało zabezpieczone m.in. do oględzin dna rzeki przez biegłego hydrologa. Od początku lipca na Górnym Jazie prowadzone były prace remontowe obiektu hydrotechnicznego należącego do Regionalnego Zakładu Gospodarki Wodnej w Krakowie. Wykorzystywano przy nich m.in. ciężki sprzęt, którego działania mogły zmienić dno rzeki.

Na miejscu zdarzenia pojawił się również prokurator Prokuratury Rejonowej w Myślenicach oraz policyjna grupa dochodzeniowa. - Śledczy będą szczegółowo badać przyczyny i okoliczności zdarzenia, w tym związane z miejscem, w którym doszło do tragedii. Prokuratura i policja sprawdzają okoliczności śmierci dziecka m.in. pod kątem art. 155 kodeksu karnego dotyczącego nieumyślnego spowodowania śmierci oraz art. 160 mówiącego o narażeniu człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu - dodaje Szymon Sala. Postępowanie wyjaśniające w tej sprawie jest w toku.

Piotr Jagniewski Piotr Jagniewski Autor artykułu

Reporter, redaktor, fotograf. Lubi dobrze opowiedziane historie i ludzi z pasją, którzy potrafią się nimi dzielić. Z gazetą związany w latach 2006-2018. W latach 2014-2018 pełnił funkcję redaktora naczelnego. (REPORTAŻ, WYWIAD, WYDARZENIA, LUDZIE, SAMORZĄD)