Ślady Maryi w MOKiS

Ślady Maryi w MOKiS
„Ślady Maryi” powstawał blisko rok, a w jego przygotowanie zaangażowali się m.in. Jacek Szymański (z lewej) i ks. Marcin Filar (z prawej). Na zdjęciu z plakatem promującym dokument przed Sanktuarium Matki Bożej Myślenickiej Fot. A. Ostafin

Od koronacji Matki Bożej Myślenickiej minęło już 50 lat. Do dzisiaj wierni wypraszają u niej łaski. Tajemnicę maryjnego kultu postanowili wziąć na warsztat filmowi twórcy - amatorzy. Tak właśnie powstał film dokumentalny „Ślady Maryi”, który w ramach obchodów jubileuszowego tygodnia uroczystości 50-lecia koronacji Cudownego Obrazu można było obejrzeć w Myślenickim Ośrodku Kultury i Sportu.

Projekcja cieszyła się dużym zainteresowaniem. Na sali kinowej zasiadły zarówno starsze, jak i młode osoby. Często całe rodziny. Wszystkie miejsca były zajęte. Na widowni nie zabrakło ważnych gości przedstawiających w filmie swoje wspomnienia związane z Matką Bożą Myślenicką m.in. burmistrza Jarosława Szlachetki oraz duchownych - proboszcza myślenickiej parafii Narodzenia NMP ks. Zdzisława Balona i tynieckiego benedyktyna ojca Leona Knabita. Ksiądz Marcin Filar, jeden z twórców filmu, witając zebranych zażartował, że przez to, że publiczność jest tak liczna, przegrał jeden z zakładów.

Wszyscy z uwagą oglądali dokument i wsłuchiwali się w opowieści bohaterów. Emocji nie brakowało. U widzów widać było wzruszenie. Po skończonej projekcji publiczność nagrodziła ją gromkimi brawami. Proboszcz podziękował twórcom filmu i zaprosił wszystkich do odśpiewania słów Apelu Jasnogórskiego, po czym udzielił błogosławieństwa.

Niech się stanie wola Twoja

Maryjny dokument spotkał się z pozytywnym odbiorem widzów.

- Wywołał u mnie bardzo duże emocje, mimo, że podczas koronacji nie było mnie jeszcze na świecie. Jednak na przestrzeni lat cały czas czułam w swoim życiu obecność Myślenickiej Pani, gorliwie się do niej modliłam - mówiła myśleniczanka Jolanta Serafin, która na projekcję do MOKiS wybrała się z córką Wiktorią. Matka Boża wspierała ją w podejmowaniu ważnych życiowych decyzji. - Gdy okazało się, że nie mogę mieć dzieci, wspólnie z mężem rozpoczęłam proces adopcyjny. Chodziłam wtedy do sanktuarium i klęcząc przed cudownym obrazem mówiłam Maryi: „Niech się stanie wola Twoja”. Zawierzyłam jej losy mojej rodziny.

Proces adopcyjny przebiegł bez komplikacji, pani Jolanta wraz z mężem zaadoptowała trójkę dzieci. Teraz im wpaja miłowanie Maryi.

- Bardzo podobał mi się film, przyjemnie się go oglądało. Od początku śledziłam postęp prac nad tym dokumentem - mówiła myśleniczanka Paulina Pindela, która była i wciąż jest mocno związana z myślenickim sanktuarium, działa we Wspólnocie Odnowy w Duchu Świętym „Nazaret”. - Czuję obecność Maryi i jej wpływ na moje życie - mówi.

Przyznaje, że dzięki projekcji dowiedziała się wielu ciekawych rzeczy związanych z koronacją, o których wcześniej nie słyszała m.in. to, że osoby koronujące Matkę Bożą miały na sobie kapy, którymi koronowano królów. Duże zainteresowanie wzbudziły u niej też zawarte w filmie wspomnienia księdza Michała Pieli. - Mówił on o ciągłości historii. Jesteśmy częścią tego, co już było. Tworzymy jedną historię, a łączy nas opatrzność Boża. To niesamowite.

Od filmików po dokument

Pomysłodawcą filmu „Ślady Maryi”, a jednocześnie jego operatorem i montażystą jest myśleniczanin Jacek Szymański. - Najpierw dostałem propozycję z parafii, by zrealizować skróty filmowe z wydarzeń, które odbywać się będą w trakcie roku jubileuszowego i udostępnić je na parafialnej stronie internetowej. Przy tej okazji pomyślałem, że dobrze by było stworzyć film zawierający wspomnienia ludzi związane z koronacją Myślenickiej Pani. Pomysł ten zyskał aprobatę proboszcza parafii - tłumaczy Jacek, który z Sanktuarium Matki Bożej Myślenickiej związany jest od dziecka. Należał do oazy i służby liturgicznej. Jak podkreśla, maryjny dokument to wyraz jego osobistego podziękowania za to, że mógł „wychowywać się” w parafii. W przygotowaniu filmu (scenariusz i reżyseria) pomagał mu ks. Marcin Filar, który, jesienią ubiegłego roku, gdy ruszyły prace nad produkcją dopiero zaczynał posługę w myślenickim sanktuarium. - Przygotowując ten film, uczyłem się życia parafii - mówi.

Twórcy kręcili film w wolnym czasie. Jacek studiuje i pracuje, a ks. Marcin ma wiele obowiązków jako duszpasterz. Udało im się wygospodarować tylko jeden cały dzień zdjęciowy. W inne dni spotykali się na krótszy czas.

Podzielili się wspomnieniami

W dokumencie poruszone zostały trzy kwestie: pojawienie się obrazu Matki Bożej Myślenickiej w naszym mieście i obecność do dzisiaj, jego koronacja oraz wpływ cudownego wizerunku na życie ludzi. W zgłębianiu historii obrazu pomagał twórcom ks. Michał Piela, historyk pracujący w parafii. Oprócz wątków historycznych, w filmie znalazły się żywe świadectwa osób uczestniczących w koronacji oraz tych, które zamieszkały w Myślenicach już po tym wydarzeniu. Opowiadają o tym, jaki wpływ na ich życie miał i wciąż ma wizerunek Pani Myślenickiej.

W jaki sposób wybrano do filmu bohaterów? - Nie robiliśmy żadnych castingów. Z racji jubileuszu przy parafii działało specjalne biuro, które gromadziło wspomnienia odwiedzających ją osób. My też podczas rozmów z parafianami odnajdywaliśmy wspomnieniowe „perełki” - wyjaśnia ks. Marcin. Podczas spotkań nie zabrakło chwil wzruszenia. Jackowi najbardziej utkwiły w pamięci wspomnienia jego wujka, obecnie emerytowanego księdza Tadeusza Jarzębaka. - W czasie koronacji był klerykiem. Opowiadał o tym, jak Matka Boża Myślenicka pomogła mu odnaleźć powołanie, nie znałem wcześniej tej historii.

Jaka piękna kaplica!

Zarówno dla Jacka, jak i ks. Marcina dużym przeżyciem było słuchanie wspomnień kardynała Stanisława Dziwisza, w dniu koronacji sekretarza ówczesnego kardynała Karola Wojtyły koronującego Myślenicką Panią. W swojej wypowiedzi podkreślał, jak piękna jest kaplica Matki Bożej Myślenickiej.

W produkcji wykorzystane zostały filmiki kręcone przez Jacka w ciągu jubileuszowego roku oraz archiwalne zdjęcia. Muzykę skomponował Adam Dobek, podobnie jak Jacek należący dawniej do parafialnej oazy i służby liturgicznej. Są to różne wersje pieśni „Chwyćmy się śladów Maryi” oraz własne kompozycje Adama. Funkcję narratora pełniła Ewa Pietrzyk.

Nasi rozmówcy podkreślali, że temat filmu jest bardzo bogaty, nie przedstawili w nim nawet połowy zebranego materiału. Dokument trwa około 50 minut. Warto dodać, że produkcja powstała z parafialnego budżetu.

Co ciekawe, niewykluczone, że powstanie druga część filmu.

 

Anna Ostafin Anna Ostafin Autor artykułu

dziennikarka z pasją, ciekawa świata i ludzi, doświadczenie zdobywała w rozgłośni radiowej, portalach internetowych i wydawnictwach prasowych, absolwentka filologii polskiej (specjalność medialna).