Śmieszyli i "przestraszali"

Śmieszyli i "przestraszali"

Skończyło się lato, dni coraz krótsze i coraz szybciej robi się ciemno. A jak ciemno to i okazji do bania się coraz więcej. Z tego założenia wyszli kabareciarze z Czyli Show w swoim najnowszym programie „Strach się bać”. Chcieli wystraszyć, ale głównie jednak rozśmieszyli bywalców Il Camino, bo śmiech chyba jest najlepszą metodą na upiora, strzygę czy też leśne licho

Zaczęło się oczywiście od wywoływania duchów, czy raczej duszyc, które a i owszem dały się wywołać ale okazały się być upiorami z dużym poczuciem humoru i nie mniejszym talentem do tworzenia chwytliwych przebojów. Przy okazji dowiedzieliśmy się kto jest prawdziwym autorem największego przeboju Sławomira.

Czyli Show tego wieczoru oswajali również kilka innych typowych strachów jakie towarzyszą nam na co dzień. Okazało się, że bezstresowo można podchodzić do najtrudniejszych testów na prawo jazdy pod warunkiem, że przyjmie się odpowiednią metodę na ich zdawanie, można również wyleczyć się z hipochondrii jeśli ma się odpowiednią partnerkę życiową.

O tym jak pozbyć się wielu nietypowych fobii mogliśmy się dowiedzieć z wykładu profesora Wojciecha Żądło, a było warto tego wystąpienia posłuchać choćby po to żeby dowiedzieć się o istnieniu dolegliwości nazywającej się „aulofobią” czyli lękiem przed instrumentami muzycznymi o kształcie przypominającym… hmm. Śmieszno-strasznie zrobiło się również, gdy Czyli Show przerobili „Balladę o jednej Wiśniewskiej” Jerzego Jurandota na mini- spektakl i okazało się, że właśnie w tej formie można dopiero docenić cały urok tego niezwykle zabawnego tekstu, a przy okazji przekonać się jakim potencjałem aktorskich talentów włada myślenicki kabaretowy kwintet.

Odświeżyliśmy również dzięki temu występowi w pamięci „Upiornego twista” z repertuaru Wiesława Gołasa, którego reinterpretacją zajął się Wojtek Żądło. Radosną perspektywę życia na emeryturze przedstawił Janusz Mikołajczyk w „Wesołym życiu staruszka”, Katarzyna Kubiczek zaprezentowała „Receptę” na długie aczkolwiek nieco ascetyczne żywot w utworze pod tym samym tytułem. Ula Węgrzyn, znana do niedawna pod nazwiskiem Szpakiewicz, udowodniła, że Stefania Grodzieńska znaczną część swojej twórczości napisała chyba dla niej, natomiast Michał Kraskowski pokazał kilka swoich kabaretowych oblicz, a szczególnie przekonujące było, to gdy wcielił się w medium. Mógłby spokojnie zagrać tę rolę w jakimś horrorze z lat 70-tych. Podsumowując – chcieli przestraszyć i nie wyszło, chcieli rozśmieszyć i to im się udało.

Rafał Podmokły Rafał Podmokły Autor artykułu

Dziennikarz, meloman, biblioman, kolekcjoner, chodząca encyklopedia sportu. Podobnie jak dobrą książkę lub płytę, ceni sobie interesującą rozmowę (SPORT, KULTURA, WYWIAD, LUDZIE).