Stanisław Trybała był obecny

Stanisław Trybała był obecny

Odszedł od nas pięć miesięcy temu, ale jego brak odczuwamy tym mocniej, gdy uświadomimy sobie że na Międzynarodowych Warsztatach Artystycznych działał od pierwszej edycji.

Michał Anioł z Bogdanówki, bo tak o nim mawiano to artysta którego kojarzymy głównie z twórczością sakralną, ale wystawa, którą możemy oglądać w foyer Myślenickiego Ośrodka Kultury i Sportu pokazuje inne oblicze tego wybitnego twórcy

Michał Anioł z Bogdanówki – bo tak o nim mawiano, to artysta, rzeźbiarz, którego kojarzymy głównie z twórczością sakralną. Ale wystawa którą możemy od 6 lipca oglądać w foyer Myślenickiego Ośrodka Kultury i Sportu pokazuje trochę inne oblicze tego wybitnego twórcy – to w którym motywy sakralne przewijają się wraz z muzycznymi czy też miłosnymi. Absolwent Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych im. A. Kenara w Zakopanem oraz Wydziału Rzeźby ASP w Warszawie, pracował zawsze w twardych i trwałych materiałach takich jak drewno, kamień czy metal. Ale to nie trwałość tych materiałów powoduje, że ta sztuka przetrwa pokolenia. O tym decyduje najwyższy kunszt rzeźbiarski i niezwykła erudycja twórcy, który nigdy nie zatrzymał się na ścieżce swojego artystycznego rozwoju i nigdy nie bał się nowych wyzwań.

Joanna Dróżdż (córka Stanisława Trybały): Dziękuję wszystkim którzy zorganizowali tę piękną wystawę. Wasza obecność świadczy o tym, że człowiek który był moim tatą był jednocześnie wielkim artystą. Taty oczywiście nikt mi nie odda, ani nie zastąpi ale cieszę się, że przetrwa jego sztuka.

Artysta którego prace znajdują się w prywatnych zbiorach w Polsce (i zdobią m.in. Kościół Miłosierdzia Bożego w Kielcach, Kościół św. Piotra i Pawła w Myszkowie, Kościół Bożego Miłosierdzia w Rzepedzi, Kościół Matki Boskiej Różańcowej w Chrzanowie), ale i za granicą – w Austrii, Francji, USA, Włoszech, Japonii i Chinach Ale Stanisław Trybała wielkiego formatu był nie tylko artystą, ale i człowiekiem.

Każdy kto miał okazję go poznać albo choć przez chwilę porozmawiać przyzna, że niewielu jest ludzi którzy wzbudzaliby od razu taką sympatię i wytwarzali wokół siebie tak pozytywną atmosferę. To był po prostu bardzo dobry, ciepły i wartościowy człowiek. Tegoroczne XXI Międzynarodowe Warsztaty Artystyczne nie mogły mieć chyba lepszego patrona. Jego duch był obecny na wernisażu i nie opuści uczestników zapewne aż do końca warsztatów.

- Kiedy organizowaliśmy tę wystawę towarzyszyły nam duże emocje, bo rzeźby jakie tutaj możemy zobaczyć świadczą o tym, jakiego formatu artystą ale i człowiekiem był Stanisław Trybała. Szczególnie umieszczona w centralnym punkcie Pieta musi wywoływać wzruszenie bo to ostatnie i niedokończone dzieło mistrza dłuta. Ta wystawa również pokazuje trochę inne oblicze Stanisława Trybały, który kojarzy się głównie z motywami religijnymi. Są i takie, ale wystawa jest przekrojem przez znacznie większą gamę jego artystycznych inspiracji - mówi Natalia Nowacka.

Jan Funek:Pamiętam takie spotkanie ze Stasiem jeszcze w styczniu kiedy powiedział mi, że możemy się już nie zobaczyć, a wyjeżdżałem wtedy na miesiąc z Polski. Uznałem wtedy, że przesadza bo nigdy nie sprawiał wrażenia człowieka na którym dolegliwości chorobowe jakoś szczególnie się odbijają. Tym większy szok dla nas wszystkich gdy dowiedzieliśmy się, że Staszek jest już na tym lepszym ze światów. Właściwie od początku wiedziałem że wystawa ku jego pamięci musi się wiązać z inauguracją warsztatów, bo jak nikt inny zasługiwał na takie upamiętnienie będąc na tych warsztatach od samego ich zarania.

 

Adam Stankowski (profesor Akademii Śląskiej, polonista): O walorach artystycznych Staszka można by mówić długo, ale chciałbym żebyśmy pamiętali go również jako człowieka z poczuciem humoru, mistrza zabawnej puenty, kapitalnego opowiadacza anegdot i osobę niesłychanie uczynną, nigdy nie odmawiającą pomocy. Trudno pogodzić się z odejściem człowieka którego zna się w zasadzie od zawsze i dzieli kawał życia jeszcze od czasów studenckich gdy zdarzyło się, że musiałem nawet sygnować jego dzieła chociaż dłuta nie trzymałem nigdy w ręku. Sprzedawałem wtedy jego prace bo Staszek nie mógł tego robić sam, gdyż zobaczyliby go jego profesorowie z ASP. Miałem długie włosy więc wyglądałem tak jak trzeba. Takich anegdot było mnóstwo.

 

Rafał Podmokły Rafał Podmokły Autor artykułu

Dziennikarz, meloman, biblioman, kolekcjoner, chodząca encyklopedia sportu. Podobnie jak dobrą książkę lub płytę, ceni sobie interesującą rozmowę (SPORT, KULTURA, WYWIAD, LUDZIE).