Starosta Józef Tomal: Wyzwań nam nie zabraknie

Starosta Józef Tomal: Wyzwań nam nie zabraknie
Starosta Józef Tomal Fot. Piotr Jagniewski

Dziękuję wyborcom za poparcie i gwarantuję, że nadal będę skupiał się na realizacji głównych zadań powiatu jakimi są prowadzenie szpitala, oświaty i utrzymanie oraz rozwój infrastruktury drogowej. W każdej z tych dziedzin w minionych kadencjach udało nam się dokonać skoku - jak na nasze warunki – cywilizacyjnego, ale to nie oznacza, że zabraknie nam wyzwań

- w rozmowie podsumowującej wybory samorządowe 2018 i na progu nowej kadencji mówi starosta Józef Tomal

 

Czas płynie, kadencje wójtów i burmistrzów przemijają, a Józef Tomal po raz czwarty z rzędu zostaje wybrany na starostę. Jaki jest przepis na sukces w polityce lokalnej?

Przepis to zdobycie zaufania ludzi, którzy podczas wyborów oddają głos na konkretną osobę. Proszę pamiętać, że nazwa komitetu z którego startowałem (Forum Ziemi Myślenickiej - przyp. redakcji) do tej pory w przestrzeni publicznej pojawiała się w kontekście wyborów raz na cztery lata, natomiast tworzy go grupa ludzi uznanych w swoich środowiskach, którzy cieszą się dużym szacunkiem i zaufaniem obywateli. To zaufanie przełożyło się na nasz wynik wyborczy, który był rekordowy, ponieważ zdobyliśmy 7 mandatów.

Myślę, że 10 lat pracy jako starosta to odpowiedni czas, aby ocenić działalność człowieka. Rozumiem, że oceny mogą być różne, ale uważam że to były dobre lata. To wysiłek wielu ludzi i instytucji, które wspólnie pracowały nad rozwojem powiatu. O tym, że mieszkańcy doceniają prowadzoną przeze mnie politykę zrównoważonego rozwoju w powiecie, świadczy mój wynik wyborczy, bowiem jako lider KWW Forum Ziemi Myślenickiej w 2014 roku zdobyłem 919 głosów, natomiast w październikowych wyborach było ich 1388.

Dziękuję wyborcom za poparcie i gwarantuję, że nadal będę skupiał się na realizacji głównych zadań powiatu jakimi są prowadzenie szpitala, oświata i utrzymanie oraz rozwój infrastruktury drogowej. W każdej z tych dziedzin w minionych kadencjach udało nam się dokonać skoku - jak na nasze warunki - cywilizacyjnego.

Często podkreśla Pan, że nie należy do partii, ale nie można odmówić Panu umiejętności koalicyjnych i dyplomatycznych. Obserwując lokalną scenę polityczną można odnieść wrażenie, że wokół Pana (w przypadku starostwa) koncentruje się opozycja wobec Prawa i Sprawiedliwości, które zdobyło 12 z 25 możliwych mandatów w radzie. Czy jako starosta będzie Pan starał się współpracować z tym ugrupowaniem, czy skoncentruje się na działaniach w ramach koalicji zawartej przez KWW Forum Ziemi Myślenickiej i KWW Wspólnie dla Powiatu?

Jestem starostą myślenickim i zależy mi na pracy dla dobra powiatu. W sztuce dyplomacji kluczowy jest kompromis, a ten wymaga od obu stron nie tylko dialogu, ale również pójścia na pewne ustępstwa. Po wyborach w Gminie Myślenice znaleźliśmy się w rzeczywistości w której mimo matematycznej większości w Radzie Miejskiej i w Radzie Powiatu - Prawo i Sprawiedliwość nie uzyskało możliwości samodzielnego sprawowania władzy.

Proszę zauważyć, że KWW Macieja Ostrowskiego w Radzie Miejskiej, choć też ma mniejszość, potrafił wspólnie z KWW Bez Układów wypracować swoją reprezentację w prezydium Rady. Uważam, że podzielenie się współodpowiedzialnością i władzą w powiecie oraz w największej jego gminie, dawało realną możliwość współpracy. Prawu i Sprawiedliwości zaproponowałem taki podział odpowiedzialności.

Na czym miał polegać ten podział?

Na przykład na tym, że PiS ma wicestarostę, a nasza koalicja (KWW Forum Ziemi Myślenickiej i Wspólnie dla Powiatu - przyp. red.) wiceburmistrza i podobnie w przypadku wyborów prezydium Rady Miejskiej i Rady Powiatu. Symetryczny podział stanowisk dawałby największym ugrupowaniom realny wpływ na współpracę i zapewniał pełną transparentność. Tak się jednak nie stało, a Prawo i Sprawiedliwość nie przystało na tę propozycję.

Symetryczny podział stanowisk dawałby największym ugrupowaniom realny wpływ na współpracę i zapewniał pełną transparentność.

Pomimo braku wypracowania porozumienia w tej kwestii deklaruję, że jako starosta będę pracował na zdroworozsądkowych zasadach. Jeżeli radni PiS będą mieli na przykład pomysł na to jak uzdrowić sytuację finansową szpitala lub w jaki sposób dla dobra powiatu pozyskiwać pomoc merytoryczną, albo środki zewnętrzne, to jestem otwarty na dialog.

Nie obawiam się kuluarowych zapowiedzi o tym, że mogę zostać odcięty od finansowania zewnętrznego. Warto podkreślić, że środki unijne dzisiaj są na wyczerpaniu, zwłaszcza na duże inwestycje wpisujące się w zadania realizowane przez powiat. Nowa perspektywa unijna ma ruszyć dopiero w 2022 roku.

Czyli na końcu rozpoczynającej się kadencji.

Dlatego w tej kadencji jedynym źródłem finansowania na jakie mogą liczyć samorządy takie jak gminy, czy powiaty są programy i środki rządowe. Jeśli ruszy szumnie zapowiadany przez rząd program na drogi lokalne, to zapewniam, że powiat myślenicki będzie gotowy na to, aby aplikować o te pieniądze.

Mimo, że nie należę do żadnej partii to na przestrzeni ostatnich lat regularnie uzyskiwaliśmy dofinansowanie zarówno za poprzednich rządów jak i obecnego Prawa i Sprawiedliwości. Nie mogę narzekać ani na władze wojewódzkie, które od trzech lat są partyjne, ani na rząd, bo środki na budowę dróg, wielomilionową dotację na usunięcie osuwiska w Dziekanowicach, czy na modernizację oddziału zakaźnego przyznano nam bez przeszkód.

Kampanię wyborczą w 2014 roku podsumował Pan jako „wyjątkowo brudną”. Jak ocenia Pan tegoroczną?

Moja decyzja dotycząca startu w wyborach była ciężka. Nie zakładałem, że zostanę starostą - miałem inne plany. Okazało się jednak, że nie mogłem wrócić na stanowisko dyrektora szkoły w Jaworniku, co było spowodowane pewnymi działaniami moich oponentów politycznych.

Minioną kampanię uważam za dużo spokojniejszą od poprzedniej, może z uwagi na to, że była krótka. Nie ma bezpośrednich wyborów na starostę, dlatego największe emocje w każdej gminie wzbudzały wybory wójtów i burmistrzów. Zakładałem, że może być ciężko, ale najtrudniejszy okazał się ostatni tydzień. Ktoś zniszczył nasze banery i plakaty, na elewacji budynku starostwa pojawił się niecenzuralny napis, natomiast największa aktywność tzw. „trolli” internetowych była widoczna przed samymi wyborami.

W 6 na 9 gmin powiatu po wyborach samorządowych zmienili się gospodarze. Na czym polega współpraca starosty z reprezentantami poszczególnych gmin? Jednym słowem; po co gminom powiat a powiatowi gminy?

Na początku stycznia planuję spotkanie z przedstawicielami gmin. Odbywają się co pewien czas i służą realizacji wspólnych spraw. W wielu gminach drogi powiatowe to główne arterie komunikacyjne. Tak jest np. w gminie Raciechowice, Tokarnia, Wiśniowa i m.in. Pcim z wyłączeniem Zakopianki. Mieszkańcy sygnalizują wójtom potrzebę budowy chodników lub modernizacji dróg, ci z kolei przychodzą z tym do mnie. Wspólnie możemy łączyć siły przy realizacji tych zadań. Nie jesteśmy żadnym ewenementem w skali kraju, bo cała Małopolska, a nawet Polska działa na zasadzie budowy chodników przy udziale dwóch samorządów.

W tej kadencji zależy mi na tym, aby na drogach powiatowych na terenie gmin powstawały skrajne linie, przy nich stały bezpieczne zatoki autobusowe z krytymi wiatami, azyle czyli tzw. wyspy na przejściach dla pieszych, a poza terenami zabudowanymi przejścia dla pieszych były oświetlone. 

W tej kadencji zależy mi na tym, aby na drogach powiatowych na terenie gmin powstawały skrajne linie, przy nich stały bezpieczne zatoki autobusowe z krytymi wiatami, azyle czyli tzw. wyspy na przejściach dla pieszych, a poza terenami zabudowanymi przejścia dla pieszych były oświetlone. To standard na drogach krajowych i wojewódzkich, który chciałbym wprowadzić na drogach powiatowych. Ale spotkania z wójtami i burmistrzami to nie wszystko, bowiem w kolejnych latach mam zamiar dotrzeć do mieszkańców, głównie średniego i starszego pokolenia, aby uzmysłowić im jaką rolę w ich codziennym życiu odgrywa powiat i do czego potrzebny jest im starosta.

Z czym według Pana mieszkańcom powinien kojarzyć się starosta?

Jeśli mieszkaniec powiatu trafi do szpitala, to powinien mieć świadomość, że to jedyna taka placówka, a na dodatek nie zarządza nią ani wójt ani burmistrz gminy z której pochodzi, a właśnie starosta. Mieszkańcy powinni mieć świadomość, że ich dzieci kończąc szkołę podstawową idą do szkół średnich, które prowadzi… powiat. Co więcej, chcąc wyrobić sobie grupę niepełnosprawności mieszkaniec również trafi do jednostek prowadzonych przez nas. A co robi, kiedy kupi nowy samochód? W pierwszej kolejności zarejestruje go w wydziale komunikacji również prowadzonym przez powiat. Podobnie jest w przypadku pozwoleń na budowę, czy w sprawach geodezyjnych. W interesie gmin leży również, aby powiat zdobywając wielomilionowe fundusze unowocześnił ewidencję gruntów, budynków i nieruchomości. Dla każdej gminy gwarantuje to zwiększenie dochodów z podatków - co więcej bez ponoszenia kosztów.

Przed wyborami mówił Pan „jeśli Forum Ziemi Myślenickiej wygra wybory, to chcemy skupić się na mniejszych zadaniach, które wpłyną na poziom życia mieszkańców, to m.in. wsparcie dla gmin w budowie ścieżek rowerowych, usprawnienie pracy urzędu, czy wsparcie dla młodych małżeństw…” - jakie perspektywy współpracy na tym polu widzi Pan z Jarosławem Szlachetką - burmistrzem Miasta i Gminy Myślenice, która stanowi stolicę powiatu?

W Myśleniach jako w stolicy powiatu na drogach powiatowych dokonaliśmy niemal całkowitej przebudowy komunikacyjnej, obecnie kończymy przedostatnie w mieście rondo na skrzyżowaniu ulic Kazimierza Wielkiego i Cegielskiego, a w następnym roku końca dobiegną prace związane z przebudową mostu na ul. Piłsudskiego, następnie oddamy rondo na skrzyżowaniu ul. Piłsudskiego i Zdrojowej i zamkniemy jej modernizację, a na koniec renowację przejdzie most osieczański.

Uważam, że dzisiaj w Myślenicach potrzeba więcej przestrzeni przyjaznej mieszkańcom - terenów zielonych tzw. parków kieszonkowych. Teren pod taki park udało nam się wygospodarować podczas korekty skrzyżowania ul. Żeromskiego i Słowackiego. Chcemy wybudować go przy współpracy ze spółdzielnią „Zorza” i liczę na to, że Gmina Myślenice włączy się w zagospodarowanie nie tylko tego terenu. Chciałbym współpracować tam, gdzie tylko obie strony dostrzegą ku temu możliwości. Podobne parki mogą powstać na Osiedlu Tysiąclecia.

Współpraca dotycząca działań związanych z poprawą jakości życia mieszkańców może obejmować sprzątanie miasta. Chciałbym, aby ulice i chodniki powiatowe były sprzątane częściej. Początkowo raz na kwartał, w przyszłości raz na miesiąc. Takie działania dobrze byłoby skoordynować z gminą, a dobre praktyki przenosić do pozostałych miejscowości powiatu myślenickiego.

Podczas kampanii wyborczej wszyscy kandydaci na burmistrza Miasta i Gminy Myślenice podkreślali potrzebę uporządkowania ruchu w mieście z naciskiem na tworzenie nowych miejsc parkingowych. Część ulic leżących na terenie miasta to drogi powiatowe – jaką rolę jako starosta widzi Pan w realizacji tego zadania?

W tej kadencji sprawy związane z komunikacją i ruchem w mieście będą stanowiły wyzwanie dla samorządowców. Z poprzednim burmistrzem różniliśmy się wizją organizacji miejsc parkingowych na terenie miasta. Liczę na to, że nowy gospodarz poprze mój pomysł i dojdziemy do porozumienia w kwestii wprowadzenia w mieście parkometrów.

Wprowadzenie w mieście parkometrów to najprostszy, najbardziej uczciwy i transparentny sposób pobierania opłat. Myślę, że mogłyby stanąć w Myślenicach już w 2020 roku.

To najprostszy, najbardziej uczciwy i transparentny sposób pobierania opłat. Myślę, że mogłyby stanąć w Myślenicach już w 2020 roku. W dalszej kolejności należy zagospodarować chodniki w taki sposób, aby zgodnie ze swoim przeznaczeniem służyły pieszym. Po to budowaliśmy wspólnie z gminą parking pod estakadą, aby mieszkańcy mogli swobodnie i bezpiecznie poruszać się wzdłuż ul. Słonecznej.

Podczas naszej rozmowy w styczniu 2018 roku mówił Pan m.in., że „kolejny starosta będzie musiał rozwiązać problem lokalowy związany z działalnością samego starostwa”, natomiast w wywiadzie przedwyborczym brak budowy nowej siedziby uznał Pan za największą porażkę kadencji 2014-2018. Jak starosta Józef Tomal zamierza rozwiązać ten problem w najbliższych 5 latach?

Jako koalicja rządząca w powiecie chcieliśmy rozpocząć budowę nowej siedziby administracyjnej. Niestety to się nie udało, ponieważ do budowy konieczne byłoby zaciągnięcie kredytu. W tej kadencji ponownie musimy pochylić się nad problemem lokalowym. Ta inwestycja została zapisana w wieloletnim planie finansowym. Nie twierdzę na sto procent, że rozpoczniemy budowę, ale rok 2019 należy spożytkować na przygotowanie się do ewentualnej realizacji tego projektu. Utrudnia to aktualna sytuacja na rynku budowlanym, brak rąk do pracy i horrendalne ceny jakie osiągają materiały budowlane.

Jednak nowa siedziba jest konieczna, aby możliwie sprawnie i komfortowo obsługiwać klientów starostwa. Tu nie chodzi o nowe biura dla urzędników, ale o windę dla niepełnosprawnych, o większy wygodny parking dla każdego kto przyjeżdża, o szybszą obsługę. Dla przykładu dzisiaj w wydziale komunikacji nie ma już miejsca na kolejne stanowiska obsługi, które są niezbędne. Ich uruchomienie pozwoliłoby zmniejszyć czas oczekiwania - od pobrania bloczka z numerkiem - do momentu zamknięcia sprawy do 30 minut.

W ostatnim czasie mieszkańcy zwracają uwagę na potrzebę budowy hospicjum w Myślenicach lub rozbudowę i modernizację Zakładu Opieki Leczniczej działającego przy myślenickim szpitalu. Dostrzega Pan potrzebę działania w tym kierunku?

Na pewno potrzebę budowy i utrzymania takich zakładów jak ZOL, czy hospicjum będzie determinować proces starzejącego się społeczeństwa, co dotknie również nas. Żeby właściwie opiekować się ludźmi starszymi potrzeba ogromnych środków finansowych. Powiat jako jednostka odpowiedzialna za szpital, nie jest zobowiązany do prowadzenia Zakładu Opiekuńczo -Leczniczego, ale to robi. Finansowanie ZOL-u składa się z pieniędzy pochodzących z Narodowego Funduszu Zdrowia oraz z emerytur lub rent podopiecznych. To środki niewystarczające, żeby pokryć rzeczywiste koszty miesięcznego pobytu pacjenta w takim miejscu. Dzisiaj oddział dysponuje 44 łóżkami, potrzeba kolejnych 60, ale już przy obecnym stanie każdego roku ZOL generuje stratę na poziomie ok. 500 tys. zł.

Jeśli zaś chodzi o hospicjum uważam, że to wspaniała idea, ale jej pomysłodawcom zwracam uwagę, że powołanie takiego ośrodka nie należy do zadań powiatu. Najczęściej tego typu miejsca prowadzone są przez stowarzyszenia, które starają się o fundusze z NFZ. My jako powiat możemy pomagać w inicjowaniu pewnych działań, ale nie biorę na siebie odpowiedzialności za utrzymanie takiego ośrodka, ponieważ nie mam do tego tytułu prawnego. Wspólnie z dyrekcją szpitala jesteśmy odpowiedzialni za to, aby na terenie tej placówki zapewnić pacjentom jak najlepszą opiekę.

Jeśli zaś chodzi o hospicjum uważam, że to wspaniała idea, ale jej pomysłodawcom zwracam uwagę, że powołanie takiego ośrodka nie należy do zadań powiatu.

Ustawodawca dla szpitala powiatowego przewiduje finansowanie czterech podstawowych oddziałów: dziecięcego, ginekologiczno-położniczo-neonatologicznego, chirurgicznego i wewnętrznego. Obecnie w Ministerstwie Zdrowia trwają prace nad nową listą szpitali krajowych na którą wpisanych zostanie od 200 do 250 placówek. Gdyby myślenicki szpital nie znalazł się na tej liście, to otrzymamy środki na utrzymanie czterech podstawowych oddziałów, a mamy ich dwanaście! Zabrakłoby nam pieniędzy na oddział zakaźny, pulmonologiczny, neurologiczny, małą kardiologię i wspomniany wcześniej ZOL.

Tu nie pomoże starosta, a rozwiązania krajowe - systemowe idące z góry, a te ustala rząd. Jeżeli powiat miałby prowadzić przy szpitalu hospicjum lub rozbudować ZOL, to państwo polskie musi dać na to pieniądze. To środki przekraczające możliwości finansowe powiatu. W dodatku znaczna część oddziału wewnętrznego w szpitalu spełnia funkcję ZOL-u.

Co ma Pan na myśli?

Od kilku lat borykamy się z sytuacją w której na co dzień na oddziale wewnętrznym przebywają starsi ludzie, których nikt nie chce odebrać. Ani ich dzieci, ani opiekunowie prawni, a miejsca na ZOL-u nie ma. Przecież nikt nie wystawi tych ludzi na ulicę, więc tygodniami pozostają na oddziale. To trudna sytuacja.

Często umawiamy się z opiekunem takiej osoby, że jutro będzie wypisana ze szpitala, ale nikt po nią nie przyjeżdża. Wtedy karetka odwozi ją do domu na umówioną godzinę. Co się okazuje na miejscu? Nikt nie otwiera i taki pacjent wraca do szpitala i ponownie trafia na oddział wewnętrzny.

W 2018 roku w odniesieniu do szpitala mówił Pan, że „Prawdziwym wyzwaniem będzie sytuacja na rynku pracy, na którym dzisiaj brakuje lekarzy, specjalistów i pielęgniarek. To braki kadrowe i finansowe będą spędzać przyszłym samorządowcom sen z powiek. Leczenie będzie coraz droższe, a pacjenci mają prawo domagać się dostępu do usług medycznych na najwyższym poziomie, nawet w szpitalach powiatowych” – dzisiaj zgadza się Pan z tą tezą?

Na obecnym rynku pracy brakuje lekarzy, co wynika z zaniedbań poprzednich rządów na przestrzeni ostatnich 10 lat. Obecny rząd zwiększył limit dostępu do studiów medycznych, ale tych lekarzy będziemy mieć dopiero za kilkanaście lat.

Dzisiaj oprócz braku specjalistów dochodzi problem starzejących się pielęgniarek i braku chętnych do wejścia w ten zawód. Jeszcze dwa-trzy lata temu nie było problemów z obsadzeniem dyżurów na poszczególnych oddziałach. Lekarze to też ludzie, mają ograniczoną wydolność fizyczną i nie chcą brać kolejnych, dodatkowych godzin motywując to przemęczeniem.

To jest problem przed którym stają starostwie i dyrektorzy szpitali w całym kraju. Prawo mówi jasno o konkretnej liczbie lekarzy i pielęgniarek w danym oddziale. Mam nadzieję, że nie doczekam chwili, w której w drzwiach mojego gabinetu stanie dyrektor i powie: „Panie starosto, muszę zamknąć ten i ten oddział”.

Co się tyczy standardów podkreślam, że tylko w minionej kadencji oddziały ginekologiczno-położniczy i neonatologiczny przeszły modernizację, do końca roku oddamy odnowione oddziały chirurgiczny i zakaźny, a do skończenia zostanie oddział wewnętrzny. My możemy wyremontować klinikę, ale nie zapewnimy kadr – na poziomie powiatu nie kształcimy lekarzy. To sprawa rządowa. Drugim elementem są pieniądze; dzisiaj rząd zapowiada podwyżki dla lekarzy i pielęgniarek, które mam nadzieję uda się sfinansować Narodowemu Funduszowi Zdrowia. Ale szpital zatrudnia też przedstawicieli zawodów niemedycznych. To technicy, personel pomocniczy, który widzi jak rozstrzeliły się zarobki i ci ludzie nie chcą zarabiać 5 razy mniej od pozostałych.

Od lat w Ministerstwie Infrastruktury trwają prace nad nowelą ustawy o publicznym transporcie zbiorowym. Aktualny projekt wprowadza zobowiązanie wszystkich jednostek samorządu terytorialnego do sporządzenia planu transportowego, na podstawie którego będą tworzone pakiety linii komunikacyjnych. Ma to na celu rozszerzenie dotychczasowej siatki połączeń, zwiększenie liczby przewozów i wzmocnienie roli samorządów w kształtowaniu transportu autobusowego na swoim terenie zgodnie z potrzebami mieszkańców. Czy powiat będzie organizował regularny przewóz pasażerów? Dzisiaj ten rynek zdominowany jest przez firmy prywatne, a busy nie dojeżdżają do każdej miejscowości.

Jeśli ustawa zostanie w końcu przyjęta, to zapewne wymusi na powiecie realizację takich połączeń. Wspomniana nowela ustawy, nawet jeśli ma słuszne założenia pokrycia białych plam komunikacyjnych siecią nowych połączeń, to jak dotąd nie udziela odpowiedzi na pytanie; czy te połączenia pokryją się wyłącznie na papierze, czy w rzeczywistości? W tym roku próbowałem negocjować z trzema przewoźnikami na prośbę sołtys Sierakowa, Dąbia i Komornik. Żaden nie był zainteresowany uruchomieniem linii komunikacyjnej dla kilku osób, ponieważ dla przewoźników jest to nieopłacalne.

Po wejściu w życie nowych przepisów powiat po konsultacjach społecznych na podstawie sugestii wójtów i burmistrzów gmin stworzy pakiety komunikacyjne i ogłosi przetarg. Początkowo ustawodawca zakładał, że znajdą się w nich zarówno linie rentowne jak i nierentowne, aby przewoźnik realizując usługę w pakiecie nie był na tym stratny. W przypadku, kiedy nikt nie zgłosi się do przetargu lub zaproponuje wyższą cenę, ustawodawca dopuszcza, aby różnicę pokrył powiat.

Wystarczy spojrzeć na sąsiednie Mogilany, które dokładają miliony do linii łączącej je z Krakowem, a to tylko jedno połączenie. W skali wielu gmin wchodzących w skład powiatu myślenickiego, to wielomilionowe dotacje, które wyczyściłyby budżet i nie mielibyśmy już środków na utrzymanie szpitala, oświaty i dróg.

Dlatego jako Związek Powiatów Polskich domagamy się zwiększenia składki dodatkowych wpływów do kasy powiatu z PIT-ów. Udział gmin w PIT-ach wynosi 40%, natomiast powiatu 10,24%. Zwiększenie tej kwoty o co najmniej 3% pozwoliłoby na sfinansowanie transportu publicznego.

Szkoły prowadzone przez powiat są przygotowane do przyjęcia podwójnego rocznika?

Przeprowadzenie młodzieży przez reformę edukacji będzie jednym z większych wyzwań tej kadencji. Reforma zrobiła nam bałagan i kazała nam zjeść tę żabę i to już w 2019 roku. Zaraz na początku roku przedstawimy siatkę i liczbę oddziałów, które zmieszczą się w naszych szkołach, aby już w styczniu rodzice wiedzieli, że nie każdy będzie mógł dostać się do konkretnej szkoły.

Udało nam się rozbudować Zespół Szkół im. Andrzeja Średniawskiego w Myślenicach, ale kolejna rozbudowa ZSTE w Myślenicach będzie kosztować 10 mln zł i potrzeba na nią co najmniej 2 lat. Zrobimy to, ale podwójny rocznik będzie musiał odczuć trudy reformy. Wyzwaniem będzie nie tylko logistyka i finanse, ale również wyrównanie wiedzy dwóch grup rówieśników, aby mieli równe szanse na studiach. Tam nikt nie będzie pytał, kto jest po trzeciej klasie gimnazjum, a kto po ośmiu klasach szkoły podstawowej - istotne jest to, aby uczniowie opuszczali szkoły z tą samą wiedzą i umiejętnościami.

W przedwyborczym wywiadzie na naszych łamach mówił Pan, że drogi powiatu myślenickiego to dzisiaj powód do dumy. Jakie powody do dumy będą mieli mieszkańcy powiatu po zakończeniu rozpoczynającej się kadencji?

Będą mieć czyste, zielone powiatowe miasteczka z zadbaną infrastrukturą, do których dojadą bezpiecznymi drogami powiatowymi. W razie problemów ze zdrowiem trafią do nowoczesnego, zmodernizowanego i rozbudowanego szpitala zapewniającego najwyższy standard, w którym mam nadzieję pracować będzie pełna kadra. Co więcej w 2023 roku ich dzieci będą kończyć nowoczesne, rozbudowane szkoły, które swoim absolwentom zapewnią zarówno dobry start na rynku pracy, jak i otworzą drzwi do wielu uczelni wyższych.

Piotr Jagniewski Piotr Jagniewski Autor artykułu

Reporter, redaktor, fotograf. Lubi dobrze opowiedziane historie i ludzi z pasją, którzy potrafią się nimi dzielić. Z gazetą związany w latach 2006-2018. W latach 2014-2018 pełnił funkcję redaktora naczelnego. (REPORTAŻ, WYWIAD, WYDARZENIA, LUDZIE, SAMORZĄD)