Strzelecka kanonada w angielskim stylu

18 listopada 2010 Wydanie 44/2010
Strzelecka kanonada w angielskim stylu
Dalin-Czarni Połaniec. 11 listopada 2010, fot. Piotr Jagniewski

Biało zieloni grają doprawdy w angielskim stylu, albo efektownie wygrywają, albo przegrywają, w rundzie jesiennej ani razu nie zremisowali

Dalin: Obłaza - Cygal, Pilch, Tokarz (61 Moskal), Marchiński - Kęsek, Płonka (46 Biel), Kałat, J. Górecki (79 Senderski) - Mizia (66 Bałucki), M. Górecki.

W znakomitym stylu młoda i waleczna drużyna biało-zielonych pożegnała się z najwierniejszymi kibicami w ostatnim meczu sezonu jesiennego. Po niedawnej porażce z Garbarnią nasi błyskawicznie wrócili na właściwą drogę urządzając istną kanonadę strzelecką rywalom. Taka postawa drużyny bardzo przypadła do gustu trenerowi Dalinu, Robertowi Nowakowi, który chwalił swoich podopiecznych za wolę walki do końca i wyjątkową skuteczność, Dalin strzelił u siebie 36 goli…

Wynik jednak otworzyli goście, konkretnie Kamiński. Otrzymał podanie od Pawła Cecota i pięknym technicznie strzałem przelobował Obłazę. Odpowiedź gospodarzy przyszła szybko, Płonka po zagraniu Michała Góreckiego efektownie zaskoczył Szczęsnego. Ku wielkiej radości kibiców podwyższył na 2-1 Cygal, który jest etatowym defensorem, a pod nieobecność Muniaka pełni funkcję kapitana zespołu. Cygal wpakował piłkę do siatki po krótko rozegranym rzucie rożnym między Kałatem i M. Góreckim.

Później poważnej kontuzji doznał obrońca Czarnych Poniewierski, którego odwiozła kartka do szpitala. Po sprytnie rozegranym rzucie wolnym Kałat pięknie wykorzystał ten stały fragment gry. Właśnie popularny „Kaka” zamknął listę strzelców do pauzy, asystował w tej akcji Marchiński.

Dalin wcale nie zadowolił się czterobramkowym łupem. W 49. minucie M. Górecki w sposób ratalny pokonał Szczęsnego. Następnie doskonale znający się z juniorów Biel i Mizia wykonali składną akcję, Mizia przelobował głową bramkarza Czarnych. Goście przypomnieli o sobie kapitalnym strzałem Gębalskiego z półwoleja, mimo odległości 25 metrów Obłaza nie miał żadnych szans. Zwieńczył dzieło Marchiński, któremu przygotował grunt M. Górecki. Ten ostatni, najlepszy snajper III ligi, wprawdzie tylko raz wpisał się  na listę, lecz za to odnotował aż trzy asysty bramkowe.

 

W angielskim stylu

Dalin: Obłaza - Tokarz, Cygal, Pilch, Marchiński - Kęsek (88 Bała), Biel (66 Senderski), Kałat, J. Górecki - Mizia (80 Wojtan), M. Górecki.

Biało zieloni grają doprawdy w angielskim stylu, albo efektownie wygrywają, albo przegrywają, w rundzie jesiennej ani razu nie zremisowali. Kibice także przeżywają prawdziwą huśtawkę nastrojów, bowiem po euforycznym zwycięstwie 7:2, trzy dni później sromotna klęska, pomimo prowadzenia do przerwy.

O przyczynach porażki mówi trener Robert Nowak: - Mnie też trudno zrozumieć tą nagłą zmianę na gorsze, znów zmorą dla nas okazały się stałe fragmenty gry. Gospodarze wyrównali po egzekwowanym szóstym z rzędu rzucie rożnym. Na 2:1 podwyższyli, kiedy znowu po kornerze Obłaza minął się z piłką. Wtedy z naszej młodej drużyny „uszło powietrze”, a dobił zespół rzut karny, który zbyt pochopnie podyktował sędzia, gdyż było to starcie się w powietrzu Cygala i napastnika gości. Kapitan Dalinu musiał opuścić plac gry i rywale dobili nas jeszcze jednym golem. Nic nie wskazywało na tak dotkliwą porażkę, bowiem do przerwy byliśmy zdecydowanie lepsi grając widowiskową piłkę, czego efektem była bramka Kałata po akcji Kuby Góreckiego. Przyjdzie czas na podsumowanie rundy jesiennej, którą uważam za udaną, pomimo utraty wysokiej pozycji po tej porażce w Wolbromiu.

Stanisław Cichoń
fot. Piotr Jagniewski