Styczniowa nawałnica – cz. 2

Historia 28 stycznia 2020 Wydanie 4/2020
Styczniowa nawałnica – cz. 2
Kwatera wojenna Armii Czerwonej na cmentarzu przy ul. Niepodległości w Myślenicach (fot. z archiwum MUW) zdjęcie z lat 70. XX w.

W niedzielę 21 stycznia ciężkie walki toczono również pod Gdowem. W poprzednią noc nie powiodła się pierwsza próba uchwycenia przyczółka na wysokości Marszowic, gdzie działająca na tym odcinku kompania karna została zdziesiątkowana przez niemiecką obronę.

Po walkach pod Zagórzanami oddziały 70. Dywizji Strzelców Gwardii wyszły na linię wzgórz na południe od Gdowa, ale mimo silnego wsparcia (m.in. „katiusz”) nie udało się przełamać niemieckiej obrony. Była ona oparta o zbudowane kilka tygodni wcześniej okopy okalające miejscowość. Wobec tego piechota podjęła działania oskrzydlające przez Podolany i Zręczyce; do walki włączyły się też czołgi IS-2 z 98. pułku pancernego gwardii oraz kilka T-34 z 12. pułku pancernego gwardii. Od strony przepraw pod Nieznanowicami swoje natarcie na Niegowić rozpoczęła również 140. Dywizja Strzelców gen. Aleksandra Kisielowa. Czołgi okrążyły zwartą zabudowę Gdowa i do wieczora dotarły pod Bilczyce. W walkach o miejscowość odznaczyli się także zwiadowcy 42. Brygady Pancernej Gwardii, jeden z pułków artylerii przeciwlotniczej oraz pułki moździerzy, które ze wzgórz nad Wólką Zręczycką i Klęczaną siały spustoszenie w szeregach wroga. Walki o Gdów przyniosły obu stronom straty liczone w dziesiątkach zabitych, zginęło też ośmioro mieszkańców Zagórzan, Gdowa i Zręczyc.

Nocą z 21 na 22 stycznia w Myślenicach utworzyła się strefa „ziemi niczyjej”, obejmująca północno-zachodnie okolice rynku. Niemcy utrzymali tu klika budynków na przedpolu, m.in. szkołę, próbowali też lokalnych kontrataków. Przez całą noc z tego rejonu dochodziły odgłosy starć patroli. Rankiem 22 stycznia 1945 r. piechota 340. Dywizji wznowiła natarcie i w godzinach przedpołudniowych oczyściła miasto od nieprzyjaciela, który utrzymał się jedynie w rejonie Tarnówki. W trwających kilkanaście godzin bezpośrednich walkach o Myślenice poległo ok. 70 czerwonoarmistów. Straty niemieckie nie zostały dokładnie określone. Pośród bitwy zginęło także 10 osób cywilnych – pierwsze ofiary poczynił ostrzał artyleryjski miasta, który rozpoczął się w niedzielę, niedługo przed godz. 9.00. Zniszczeniu uległy 24 budynki mieszkalne, a wiele zabudowań zostało uszkodzonych od pocisków. Żołnierze sowieccy podpalili także, już po zajęciu miasta, magazyny spółdzielni „Niwa” oraz fabrykę butów „Wi-Wo”. Na szczęście Niemcom nie udało się wysadzić składu amunicji, zlokalizowanego na terenie cegielni, co spowodowałoby jeszcze większe zniszczenia. Zapobiegła temu grupa mieszkańców (m.in. Tadeusz Rykała, patron jednej z myślenickich ulic), dokonując samorzutnej akcji rozminowania. Z Myślenic 340. Dywizja Strzelców gen. Parchomienki podążyła na zachód, kierując się na Bysinę i Sułkowice.

W nocy do miasta dotarły także oddziały uszczuplonej o cztery bataliony 211. Dywizji Strzelców płk. Georgija Tomiłowskiego, które miały rozkaz uderzać na Maków. W tym celu już poprzedniego wieczora przeniknęła przez linię frontu dywizyjna kompania zwiadowcza kpt. Starostenki, która w Trzebuni nawiązała kontakt z oddziałem AK por. Gerarda Woźnicy „Hardego” i wspólnie z nim rozpoznawała umocnienia zbudowane na przedpolu Makowa. Rankiem 22 stycznia w ślad za zwiadowcami wyruszyła reszta 211. Dywizji, poprzedzana przez czołgi i zmotoryzowaną piechotę grupy gen. Kiriuchina. na terenie Stróży i Trzebuni doszło do drobnych potyczek z niemieckimi ubezpieczeniami i patrolami. Saperzy szybko poradzili sobie z zerwanymi mostami na Trzebunce i grupa szybka z pięcioma czołgami OT-34 ruszyła szybko na zachód – miała wesprzeć uderzeniem ze skrzydła natarcie 67. Korpusu na Wadowice. Wyjeżdżające z górskiej doliny czołgi z fizylierami na pancerzach rozbiły kompletnie zaskocz niemiecką kolumnę w Budzowie i równie zdziwioną ich pojawieniem się osłonę Zembrzyc, leżących 20 km za linią frontu. Obronę rejonu Suchej organizował pośpiesznie z oddziałów saperskich i różnych rozbitków 17. Armii płk. Herbert Selle. Oddział gen. Kiriuchina skręcił jednak na północ; został odparty dopiero na przedmieściach Wadowic 23 stycznia. Wobec niemieckich kontrataków nie powiodła się również piechocie próba uchwycenia z marszu Makowa.

Tymczasem dywizja gen. Parchomienki dotarła po południu 22 stycznia do Sułkowic, które zaatakowała siłami dwóch pułków wzdłuż szosy i rzeki Gościbia. Niemcy bronili lewego brzegu Harbutówki oraz północnej części wsi (Sułkowice są miastem dopiero od 1969 r.), starając się w ten sposób nie dopuścić do przecięcia szosy Głogoczów – Wadowice, którą wycofywały się oddziały Wehrmachtu i policji z rejonu Mogilan. Już pierwsze uderzenie na miejscowość przyniosło atakującym wysokie straty. W ciągu nocy z 22 na 23 stycznia oddziały Wehrmachtu – elementy 78. Ludowej Dywizji Szturmowej oraz elementy kilku batalionów ochrony – zorganizowały silną obronę rejonu Zielonej i Suchej Góry. Ataki czołowe na ten odcinek okazały się nieskuteczne. Kluczową rolę odegrał manewr 1140. pułku płk. Procenki, który poprowadzony przez Stanisława Ziemblę wkroczył po południu 23 stycznia do lasu Ptasznica, obchodząc w ten sposób obronę Zielonej. Niemcy wzięci w dwa ognie rozpoczęli odwrót, ponosząc przy tym wysokie straty. Wcześniej wykonali jednak swoje zadanie osłonowe, umożliwiając oddziałom 78. Dywizji odwrót spod Jawornika na Kalwarię. Pod Sułkowicami zginęło 74 żołnierzy 340. Dywizji Strzelców oraz kilkudziesięciu Niemców; śmierć poniosło także dziewięciu mieszkańców wsi, a jej drewniana zabudowa znacznie ucierpiała. W Rudniku, podczas ostatniej próby „zaczepienia” Niemców zginęło także dwóch członków miejscowej bojówki Armii Ludowej.

Skąd wzięły się oddziały 78. Ludowej Dywizji Szturmowej w Jaworniku? Jak pamiętamy, większa część tej jednostki została odcięta 21 stycznia 1945 r. pod Droginią i przez kilka godzin nie potrafiła otworzyć sobie drogi na Myślenice, ponosząc duże straty. Następnego ranka pod Dobczycami sowieckie czołgi zaatakowały Górę Jałowcową. Uderzenie próbowały powstrzymać oddziały osłonowe, wzmocnione przez działa przeciwpancerne oraz nieliczne pojazdy Stug III. Bój o wzgórze był zażarty, ale w końcu oddziały 42. Brygady Pancernej Gwardii oraz 305. Dywizji Strzelców zdobyły je, zamykając przeciwnika na wąskim obszarze Zakliczyn – Brzączowice – Droginia. Tymczasem pod Droginią wytworzyła się dziwna sytuacja. Oddziały czołowego zgrupowania Armii Czerwonej minęły już Myślenice, a ich artyleria wsparcia przesunęła się do Osieczan i Dolnego Przedmieścia. Skierowane w ślad za nim – po zdobyciu Nowego Sącza 22 stycznia – wojska 52. Korpusu gen. Siergieja Buszewa były jeszcze daleko. Skrzyżowanie, o które poprzedniego dnia toczono krwawe walki było teraz... puste.

Grupa niemieckich oficerów zebrała się w Drogini aby zadecydować, co czynić dalej. Już wieczorem część oddziałów Wehrmachtu skierowała się na Zakliczyn i Siepraw. Odbicie Myślenic nie wchodziło w rachubę, więc zadecydowano, aby porzucić część sprzętu i przemieszczać się gorszymi, zaśnieżonymi drogami przez Siepraw, Krzyszkowice na Jawornik, gdzie ustalono punkt zborny dywizji. Porzucono więc niezdatne do użycia, czy po prostu przeszkadzające w szybkim działaniu pojazdy; w dużej mierze były to konne wozy taborowe. Ewakuowano natomiast znaczną część artylerii. Odwrót miała osłaniać grupa bojowa, dowodzona przez płk. Georga Gebhardta, dowódcę 195. pułku szturmowego. Niemcy dotarli do Sieprawia, zatłoczonego przez wycofujące się spod Wieliczki kolumny artylerii ciężkiej i przeciwlotniczej. Oddziały dywizji płk. Wasiliewa uderzyły na tę miejscowość wieczorem, kilka godzin po opanowaniu Góry Jałowcowej. Rozpoczęły się nocne walki; Niemcy ustąpili z Sieprawia dopiero w godzinach rannych, wycofując się bezdrożami do Jawornika. Po ominięciu Sułkowic, o które wciąż toczył się bój, oddziały niemieckiej dywizji szturmowej zorganizowały obronę przedpola Wadowic. Wycofał się również oddział „straceńców” płk. Gebhardta, a jego dowódca za te walki osłonowe otrzymał wysokie odznaczenie – Liście Dębu do Krzyża Rycerskiego. W rozpaczliwych walkach w rejonie Góra Jałowcowa – Zakliczyn – Siepraw zginęło ponad 90 żołnierzy niemieckich, znacznie więcej niż atakujących. Ataku na Siepraw nie wspierały już oddziały 42. Brygady Pancernej Gwardii, które nowy rozkaz skierował na Byszyce i Świątniki Górne; w nocy z 22 na 23 stycznia wzięły one udział w okupionych dużymi stratami walkach o Mogilany oraz uderzeniu na Skawinę. Po zajęciu Sieprawia, 305. Dywizja Strzelców stoczyła jeszcze 23 stycznia krótki bój o Głogoczów, a następnie pomaszerowała na Wolę Radziszowską.

W ten sposób oddziały Armii Czerwonej opanowały całą północną i centralną część ówczesnego powiatu myślenickiego. Miejscowości górskie musiały poczekać jeszcze kilka dni na koniec niemieckiej okupacji; uaktywniły się w nich grupy dywersyjne AK, które nękały maszerujące tędy niewielkie oddziałki wroga. Słabo obsadzona linia frontu przebiegała grzbietem Pasma Koskowej Góry, przez Pcim i Kasinkę Małą. Pod Skomielną Czarną, Tokarnią i Tenczynem Niemcy mieli przygotowane jesienią fortyfikacje polowe, jednak dopiero ściągali oddziały do ich obsadzenia. Po walkach o Nowy Sącz, rejonu Mszana Dolna – Pcim broniła grupa bojowa płk. Emmanuela von Kiliani, stanowiąca zbieraninę oddziałów rozbitej 545. Dywizji Grenadierów Ludowych oraz samodzielnych batalionów. Na odcinek obrony Sucha – Jordanów maszerowała okrężną drogą przez Nowy Targ 320. Dywizja Grenadierów Ludowych gen. Ludwiga Kirschnera (czasowo pod dowództwem płk. Rolfa Scherenberga); skierowano tu też dwa bataliony elitarnej 1. Dywizji Narciarskiej, przerzucanej z południowej Słowacji na Śląsk. Oddziały te weszły w skład XI Korpusu Armijnego SS gen. Matthiasa Kleinheisterkampa, przekazanego teraz z 17. Armii do broniącej Karpat Zachodnich 1. Armii Pancernej gen. Gottharda Heinrici.

W nocy z 23 na 24 stycznia 1945 r. oddziały 241. Dywizji Strzelców gen. Stanisława Iwanowskiego (z 52. Korpusu 38. Armii) zajęły Kasinkę Małą, skąd jednak wyparł je niemiecki kontratak. Inny pułk tej dywizji – 318. pułk strzelców płk. Dmitrija Krawcowa – przeszedł przez góry do Małej Suchej, przysiółka Pcimia, skąd prowadził rozpoznanie na Pcim i Lubień. Nad ranem pułk dotarł do Raby i uderzył na centrum Pcimia, zmuszając do odwrotu niemiecki oddział osłonowy (poległo kilku żołnierzy każdej ze stron). Po zajęciu dywizja „odpuściła” drogę Kasinka Mała – Lubień i przegrupowała się do Pcimia i Stróży, skąd po krótkim odpoczynku odmaszerowała na zachód; w Stróży znalazła się natomiast na krótko 81. Dywizja Strzelców płk. Josifa Matusiewicza, która w następnych dniach poniosła ciężkie straty w walce o Makowską Górę. Nowe rozkazy skierowały bowiem cały 52. Korpus na odcinek Maków – Sucha – Wadowice.

Tego samego dnia tj. 24 stycznia maszerująca z Jordanowa do Łętowni kolumna 320. Dywizji starła się z plutonem oddziału AK „Chełm” (poległ Marian Łaczek ps. „Krótki”). Niemcy starali się ustabilizować linię frontu na rzece Krzczonówce i w tym celu wykonali 25 stycznia ograniczony kontratak na północ. Na Pcim spadły pociski artyleryjskie, wyrządzając niewielkie szkody. Do miejscowości dotarły już wtedy elementy przegrupowanej z terenu Słowacji 1. Armii Gwardii gen. Andrieja Greczki. Elementy 11. Korpusu Strzelców maszerowały na Maków, którego nie udało się zdobyć wojskom 38. Armii. Do Pcimia skierowano jako ubezpieczenie tego manewru 871. pułk strzelców ppłk. Aleksandra Taratuchina i to jego żołnierze walczyli o Godawową Górę i skrzyżowanie na Krzczonówce 25 i 26 stycznia. Niebawem pułk podążył w ślad za macierzystą 276. Dywizją Strzelców na Maków, po drodze walcząc z Niemcami m.in. pod Krzczonowem i na Koskowej Górze.

Do Stróży i Pcimia przybyła teraz 242. Górska Dywizja Strzelców gen. Wiktora Lisinowa. Wchodziła ona w skład 3. Górskiego Korpusu Strzelców (gen. Andriej Wiedienin), który również walczył w ramach armii gen. Greczki. Uderzenie korpusu, doświadczonego w walkach na Kaukazie i w Karpatach Wschodnich, skierowane na Rabkę i Jordanów rozpoczęło się 28 stycznia. Tego dnia stoczono boje pod Tokarnią, Krzeczowem – gdzie sowiecka grupa mająca wesprzeć atak straciła w zasadzce wielu zabitych i trzy działa samobieżne SU-76 – a także w Naprawie i na przedpolach Jordanowa, gdzie 903. pułk dywizji gen. Lisinowa bił się przez kilkanaście godzin w okrążeniu. Niemcy rozpoczęli odwrót i 29 stycznia ostatnie ich oddziały odeszły w kierunku Jabłonki i Żywca. Tego wieczora doszło jeszcze tylko do walki w Łętowni, gdzie żołnierze AK wraz plutonem obserwacyjnym 1. Armii Gwardii osaczyli i rozbili przekradającą się do swoich grupę Niemców, która wcześniej została odcięta w masywie góry Strzebel. Zginął wtedy plut. Tadeusz Berezowski i dwóch sowietów. Było to ostatnie w naszym regionie starcie zbrojne, związane z przejściem frontu w styczniu 1945 r.

W walkach na terenie ziemi myślenickiej zginęło kilkuset żołnierzy walczących stron; kolejni czerwonoarmiści umierali do wiosny 1945 r. w szpitalach wojskowych, zainstalowanych w Myślenicach, a także – na krótko – w Dobczycach i Tokarni. Byli to ranni na miejscu, a także przywiezieni z rejonów ciężkich walk pod Bielskiem i Żywcem. W kwaterze wojennej na cmentarzu w Myślenicach pochowanych jest ok. 400 żołnierzy – oficjalna liczba 194 pochowanych dotyczy tylko poległych w Myślenicach i zmarłych w jednej z kilku jednostek szpitalnych, a także ekshumowanych w lutym 1948 r. z terenów walk od Tenczyna po Siepraw. Na nowo założonym cmentarzu wojennym pod Górą Jałowcową Dobczycach pochowano w 1948 r. szczątki 344 żołnierzy Armii Czerwonej. Byli to ekshumowani z czasowych grobów polegli w Dobczycach, Drogini, Zagórzanach oraz w innych miejscowościach z rejonu Gdowa i Wiśniowej. Rok później w osobnych grobach na tym cmentarzu złożono prochy kilku żołnierzy polskich z kampanii wrześniowej oraz czterech partyzantów AK spośród poległych w bitwie pod Łysiną. W kolejnych latach odnajdowano kolejne szczątki czerwonoarmistów, wskutek czego liczba pochowanych sięgnęła oficjalnie 369. Ale już po 1950 r., wskutek likwidacji upamiętnionego grobu zbiorowego w Sułkowicach, do Dobczyc przeniesiono szczątki dalszych 74 żołnierzy sowieckich. Istniejąca do dziś kwatera wojenna w Jordanowie powstała wskutek przeniesienia szczątków 84 żołnierzy i partyzantów sowieckich z terenu m.in. Jordanowa, Sidziny, Tokarni i Krzeczowa.

Wysokie straty poniosła również ludność cywilna naszego regionu. Podczas przejścia frontu zginęło co najmniej 115 mieszkańców przedwojennego powiatu myślenickiego. W większości były to ofiary przypadkowe, ale ok. 25% z nich padło ofiarą ostatnich zbrodni niemieckich (m.in. Droginia, Dobczyce, Sułkowice). Były też przypadki zastrzelenia cywilów przez żołnierzy Armii Czerwonej, m.in. w Raciechowicach i Zręczycach. Szereg miejscowości, gdzie toczyły się walki zostało częściowo zniszczonych. Największe straty w zabudowie były w Dobczycach, Sułkowicach i Myślenicach.

Po przejściu frontu przywrócono polską administrację i odtworzono powiat myślenicki (zlikwidowany przez Niemców). Równolegle do niej funkcjonowała sowiecka administracja wojskowa. W krótkim czasie kluczowe stanowisko obsadzili ludzie oddani rządowi lubelskiemu, a Urząd Bezpieczeństwa Publicznego rozpoczął represje na przeciwnikach politycznych. Jeszcze przed zakończeniem wojny w Europie oddziały NKWD aresztowały szereg żołnierzy AK, wywożąc ich w głąb ZSRS. Po ustanowieniu nowych granic państwowych terytorium Rzeczypospolitej Polskiej uległo zmniejszeniu o 75 tys. km2 – był gorzki wyjątek wśród krajów koalicji antyhitlerowskiej. W całej Rzeczypospolitej panoszyły się sowieckie służby, a najważniejsze decyzje zapadały na Kremlu. Kraj popadł w polityczną i gospodarczą zależność od wschodniego sąsiada na cztery i pół dekady. Było to więc dziwne wyzwolenie, nie mieszczące się w klasycznych, słownikowych definicjach – wyzwolenie, które nie przyniosło wolności.

Piotr Sadowski