Tajemnica długopisu z Myślenic

Tajemnica długopisu z Myślenic
40-centymetrowy długopis z wizerunkiem Ojca Świętego Jana Pawła II produkcji Ludwika Górki z Myślenic; takim długopisem Lech Wałęsa podpisał Porozumienie Gdańskie Fot. Z arch. Muzeum Niepodległości

Małe przedmioty potrafią zaistnieć w historii, a co dopiero gdy te małe przedmioty są wielkie. Ten zaś był naprawdę duży, każdy mógł go wyraźnie zobaczyć na ekranie telewizora, nawet czarno – białego, kiedy przywódca „wolnych ludzi” podpisywał porozumienie z przedstawicielami reżimu PRL.

Polska Ludowa miała być wolna i suwerenna, tak deklarowali rządzący naszym krajem komuniści. Władza miała być demokratyczna, z tym że miała to być „demokracja ludowa”. Patriotyzm był na pierwszym miejscu, ale był to „patriotyzm socjalistyczny”. Konstytucja PRL gwarantowała wiele wolności: wolność słowa, druku, zgromadzeń i wieców, nawet pochodów i manifestacji. Także prawo zrzeszania się z ograniczeniem jednak, że tworzenie zrzeszeń i udział w zrzeszeniach, których cel lub działalność godzą w ustrój polityczny i społeczny (socjalistyczny) albo porządek prawny Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, był zakazany. Gwarantowano wolność sumienia i wyznania.

Piękne słowa, tylko praktyka była inna. Państwo prowadziło wojującą politykę ateistyczną. W przestrzeni publicznej symbole religijne nie miały prawa istnieć. Funkcjonariusze, urzędnicy, szczególnie z kadry kierowniczej tzw. nomenklatury nie mogli chodzić do kościoła i uczestniczyć w życiu religijnym, a nawet posyłać dzieci na naukę religii. Co prawda nie udało się w Polsce wyeliminować religii z życia prywatnego obywateli, jak w pozostałych krajach komunistycznych i Kościół katolicki zachował w Polsce ograniczoną niezależność, a społeczeństwo swobodę wyznania. Aparat państwowy zwalczał Kościół i religię, ale kto nie był aparatczykiem, ten chodził do kościoła.

Państwo było ideologicznie robotnicze i w propagandzie bardzo przywiązywano wagę do etosu władzy klasy pracującej. Dlatego wybuch strajków robotniczych w sierpniu 1980 r. był szokiem dla komunistów. Jeszcze większym szokiem było przywiązanie strajkujących robotników do religii katolickiej, co manifestowali w czasie protestów sierpniowych.

Budowany przez wiele lat model społeczeństwa socjalistycznego bez religii, zaczął się sypać. W obliczu katastrofy gospodarczej, po zaledwie dwóch tygodniach strajków i protestów robotniczych, które rozprzestrzeniły się ze Stoczni Gdańskiej na cały kraj, przedstawiciele władz reprezentowani przez Komisję Rządową oraz protestujący robotnicy z Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego (MKS) podpisali 31 sierpnia 1980 r. „Porozumienie Gdańskie”. Komuniści rządzący naszym krajem z nadania Moskwy od zakończenia drugiej wojny światowej, zgodzili się m.in. na tworzenie wolnych związków zawodowych. Dzięki temu powstała „Solidarność”, związek zawodowy, który w krótkim czasie zrzeszał przeszło 10 mln członków. To porozumienie było jednym z przełomowych momentów w dziejach współczesnej Polski. Był to pierwszy krok do odzyskania suwerenności. Ruch „Solidarności” – pokojowej rewolucji – był celnym uderzeniem w jądro systemu komunistycznego. Pomimo, że bezpośrednio nie atakował władzy komunistycznej, jawnie nie negował systemu socjalistycznego, to skutecznie go wywrócił.

Mało kto z myśleniczan zdaje sobie sprawę, że porozumienia w Gdańsku były podpisywane długopisem z Myślenic. Na filmach i zdjęciach z tego wydarzenia widzimy Lecha Wałęsę (w tamtym czasie autentycznego bohatera i przywódcę tych wydarzeń) z wielgaśnym, „odpustowym” długopisem ze zdjęciem papieża Polaka Jana Pawła II w ręku. Oczywiście ten długopis może razić, ale odegrał swoją wielką rolę ze względu na wagę tamtych dni i wizerunek osoby, dzięki której doszło do porozumienia, a która patronowała całemu wydarzeniu do ostatniej chwili – z długopisu.

Owiany legendą długopis, tak jak wiele podobnych, był wyprodukowany w Myślenicach przez Ludwika Górkę. U przedsiębiorcy (wówczas rzemieślnika) z Myślenic pomysł wytwarzania długopisów z wizerunkiem Ojca Świętego zrodził się po tym, jak 16 października 1978 roku kard. Karol Wojtyła został wybrany na papieża. Państwo, które walczyło z religią, nie produkowało dewocjonaliów, dzięki temu istniała enklawa wolnego rynku w gospodarce „uspołecznionej” (czytaj socjalistycznej, gdzie wszystkie fabryki należały do państwa i to ono decydowało, co i ile można wytwarzać). Ludzie parający się rzemiosłem, wytwórczością czy handlem „na własną rękę” byli tak samo zwalczani w PRL-u, jak działacze społeczni czy ludzie Kościoła. Pomimo deklaracji komunistów, że sektor prywatny może istnieć, w rzeczywistości został zniszczony w latach czterdziestych XX-wieku, w czasie nacjonalizacji przemysłu i późniejszych akcjach takich, jak w tzw. bitwie o handel. Po odwilży 1956 roku „prywatna inicjatywa” zaczęła się odradzać, ale nie zlikwidowano barier systemowych, które tworzyło państwo socjalistyczne, a przedsiębiorcy byli szykanowani na każdym kroku. Agitatorom udało się zaszczepić ludziom pogardliwe epitety: prywaciarzy, badylarzy itp. Tak więc na obrzeżach gospodarki komunistycznej egzystowali nieliczni rzemieślnicy i prywatne sklepy. Choć prywatna inicjatywa jak ognia unikała polityki, to była przedmiotem szczególnego zainteresowania Służby Bezpieczeństwa. Np. myślenicka SB w latach 70. interesowała się osobami osiągającymi dochód ponad 0,5 mln ówczesnych zł. Nękały ich też różnego typu inspekcje, izby, a funkcjonariusze państwa na każdym kroku uprzykrzali temu sektorowi życie. W takiej rzeczywistości egzystował zakład rzemieślniczy, który zajmował się produkcją pamiątkowych długopisów i napełnianiem pisaków (flamastrów), które zaczęły robić karierę w tamtych czasach w szkołach i biurach. I jeden z wyrobów firmy Ludwika Górki z Myślenic zapisał wielką kartę w historii Polski.

 

Ps. Może mógłby powstać mały monument np. żeliwny, który przedstawiałby długopis piszący słowo „Solidarność”. Dobrze, aby został ustawiony na myślenickim rynku. Byłby hołdem dla przedsiębiorczości mieszkańców naszej ziemi, ale równocześnie świadectwem przywiązania do rzeczy najważniejszych – miłości Boga i Ojczyzny oraz wolności, o czym niedawno mówił prezydent Andrzej Duda właśnie w tym miejscu.

 

Ziemowit Kalinowski Ziemowit Kalinowski Autor artykułu

Obywatel Miasta Myślenice (z dziada i pradziada). Historyk z wykształcenia i zamiłowania. Dawniej działacz antykomunistycznej, niepodległościowej opozycji. Badacz oporu antykomunistycznego na ziemi myślenickiej.