Taką Pan Bóg dał mi głowę

Taką Pan Bóg dał mi głowę

Na Sybirze nie przestałem rozmyślać o wielkości. Zastanawiałem się, jakie drogi do niej prowadzą, jakie właściwości powinien mieć człowiek, aby stać się wielkim. Przypadek zrządził, że zamieszkałem razem z wygnańcem, zesłanym na Sybir za sprawę Nieczajewa.

Ten szlachcic oddal przypadkowemu współtowarzyszowi Piłsudskiego dwa młode wyżły pointery do wytresowania. Nieraz - opowiadał Marszałek - obserwowałem z ciekawością, jak się ta tresura odbywa. Każdy z psów miał inne usposobienie i inne właściwości. Jeden był dokładny, pracowity, solidny. Drugi, obdarzony górnym węchem, bystry, niespokojny, skaczący, nie umiał się nagiąć do wymagań tresury. Oba psy zachowywały się odmiennie. Tresujący brał często szmatę, kazał ją psom powąchać, a później wychodził ze szmatą z domu, pociągał nią po ziemi i chował ją tak, aby nie była widoczna. Potem wołał psy i kazał im szukać. Pierwszy głęboko pociągał nosem i szedł powoli po tropie. Drugi rzucał się jak szalony, skakał na wyrywki, a rezultat zawsze był ten sam. Pierwszy systematycznie dochodził do celu, drugi, acz miał wyższe właściwości, nigdy nie mógł odnaleźć ukrytej szmaty. Otóż ta tresura psów nieraz mi się przypominała, gdym myślał o usposobieniach ludzkich. Oba psy reprezentowały inne właściwości, były jakby odbiciem systematycznej pracy i improwizacji. Systematyczność dawała rezultat, improwizacja była bezcelowym wysiłkiem. Te same spostrzeżenia nieraz czyniłem, obserwując ludzi. Systematyczność górowała najczęściej nad improwizacją. Nic też dziwnego, iż utarło się mniemanie, że systematyczność jest jednym z nieodzownych warunków powodzenia życiowego. Umiem się zdobyć na najobiektywniejszą ocenę siebie i innych. Często znajdowałem się w położeniu bez wyjścia. Byłem jak człowiek wciśnięty w kąt i ze wszystkich stron zamurowany. Z prawej strony ściana i z lewej strony ściana. Kroku uczynić nie mogłem. Przez całe swoje życie należałem do najpraktyczniejszych ludzi na świecie. Nigdy nie posiadałem sztuki urządzania sobie życia. Nie umiałem robić rachunków i nigdy ich nie znosiłem. Nie znałem cen na najpospolitsze przedmioty. Taką Pan Bóg dał mi głowę, nigdy nikogo nie prosiłem o pomoc, nigdy nie zabiegałem o względy ludzkie.

Fragment książki „Nieznane rozmowy Józefa Piłsudskiego”

Emil Biela Emil Biela Autor artykułu

Pisarz, felietonista. Ukończył filologię polską w Wyższej Szkole Pedagogicznej (Kraków). Debiutował w 1962 r. na łamach tygodnika "Życie Literackie" jako poeta.