Talent bezmyślnie odrzucony

Talent bezmyślnie odrzucony
Zespół kukiełkowy PDK, rok 1957. Anna Żelazna - instruktor, Janina Dubowska - kierownik, Józefa Burzawa - instruktor, Janina Kałużna - kierownik referatu kultury; kukiełki, scenografia i reżyseria - Józefa Burzawa

Józefa Burzawa była osobą wyjątkową, świadomą swojej roli i swego posłannictwa. I choć Jej życie było wyjątkowo krótkie, to ślady Jej mrówczej pracy i twórczości, naznaczone pięknem wielorakiego znaczenia i kolorytu, okazały się dla naszego środowiska niesłychanie ważne, wręcz bezcenne. Dziś po latach niestety zapomniane…

Ziemia błękitem i zielenią pachnąca… Rodząca tyleż skwapliwie kamienie, co chybotliwe łany zbóż. Jej siłą, jej miłością, jej bogactwem byli i są ONI noszący w sercach gorycz i radość, cierpienie i szczęście, PRACĘ i śpiew. Zaiste była to postać nietuzinkowa; osoba niepodważalnego dorobku; legitymująca się niezwykłym potencjałem twórczej pracy i artystycznej kreatywności, obejmującej nieomal wszystkie dyscypliny sztuki i rękodzieła. W niewielkiej posturze skromnej, dobrodusznej, otwartej na świat i ludzi kobiety kryła się niewiarygodna moc i siła tworzenia rzeczy pięknych, oryginalnych, ubogacających nieomal wszystkie przestrzenie naszego życia i naszej kultury.

Józefa Burzawa była osobą wyjątkową, świadomą swojej roli i swego posłannictwa. I choć Jej życie było wyjątkowo krótkie, to ślady Jej mrówczej pracy i twórczości, naznaczone pięknem wielorakiego znaczenia i kolorytu, okazały się dla naszego środowiska niesłychanie ważne, wręcz bezcenne. Dziś po latach niestety zapomniane…

Zatrudniona w latach 1956-1960 na stanowisku instruktora Powiatowego Domu Kultury (przy ul. M. Reja 5) wypełniała swoje zawodowe powinności - rzekłbym - z sercem i rozmachem. Zakres powierzonych zadań i projektów, a także własnych inicjatyw i pomysłów był wprost imponujący. Józefa Burzawa była w owym czasie instruktorem artystycznym, a zarazem plastykiem dekoratorem; reżyserem a jednocześnie scenografem i kostiumologiem z talentem ludowej hafciarki; była też rysownikiem i malarzem, a przy tym mistrzynią reklamy.

Wszystkie zapowiedzi imprez i spotkań ówczesnego PDK w formie afiszy i plakatów, wykonywała własnoręcznie korzystając ze zwykłego pędzelka, tuszu i dostępnych na rynku farb plakatowych.

Nic co piękne i twórcze nie było Jej obce. W każdej bowiem dziedzinie sztuki i rękodzieła radziła sobie i to w sposób profesjonalny pomimo, że była tylko samoukiem, a więc osobą samorodnego talentu. Pracowitość, staranność, a nade wszystko twórcza inwencja, pasja i fantazja były największym Jej atutem budzącym uznanie wielu mieszkańców. Któż nie słyszał wówczas o Pani Józefie z PDKu? Dla wielu o Józii, która w okresach studniówek, szkolnych matur i okolicznościowych imprez, a zwłaszcza karnawałowych zabaw, z własnej i nieprzymuszonej woli „praktykowała” także w sztuce makijażu, modelowania i układania dziewczęcych fryzur, komponowania strojów, kostiumów i wszelakich kreacji na rozmaite – nie tylko szkolne – okazje i uroczystości. Któż nie słyszał o naszej Józii, która w poczuciu piękna i estetyki tak zgrabnie i niekonwencjonalnie upiększała wnętrza Domu Kultury, nadając placówce odpowiedni klimat i walor dekoracyjny.

Na ścianach kilku pomieszczeń, co jakiś czas pojawiały się Jej obrazy – pejzaże pobliskich lasów i zagród wiejskich, olejne płótna obrazujące typowe dla tut. mieszkańców zajęcia i sceny rodzajowe (koszenie trawy, żniwa, wykopki, zbieranie chrustu itp.). Ze szczególnym zachwytem podziwialiśmy Jej realistycznie „brzmiące” portrety, które zdecydowanie świadczyły o Jej malarskiej biegłości i kondycji. Józefa Burzawa okazała się równocześnie mistrzynią modnej w owym czasie papieroplastyki polegającej na wykonywaniu i modelowaniu z papieru bądź bristolu rozmaitych figurek, kukiełek, ozdób i kompozycji, które nierzadko stanowiły pewien element dekoracyjny imprez, szczególnie popularnych w tym czasie wieczornic „ ku czci” np. pisarzy, poetów i artystów (m.in. A. Mickiewicz, J. Słowacki, St. Wyspiański).

Organizowane w latach 50. i 60. ub. stulecia tzw. „Wieczory bajek” też miały swój odrębny i niepowtarzalny charakter, odzwierciedlały jednocześnie ówczesne możliwości techniczne i realizacyjne; jakże odmienne i nieporównywalne do dzisiejszych pokazów i projekcji filmowych. Były to przede wszystkim czytane bądź opowiadane na żywo funkcjonujące w obiegu i literaturze baśnie i bajki ilustrowane kolorowymi rysunkami, które przy pomocy epidiaskopu wyświetlaliśmy na białym ekranie. Autorką tychże była Józefa Burzawa.

Pamiętam, bo jak tu nie pamiętać tych wspaniałych „wieczorów”, fantastycznych (często improwizowanych) opowieści „zza siedmiu gór…”, rozpisanych talentem i wyobraźnią naszego rysownika, na kartonikach tworzących wieloodcinkową fabułę popularnych baśni np. Hansa Christiana Andersena, Marii Konopnickiej, Marii Kownackiej, Janiny Porazińskiej i innych. Jak tu nie przywołać w pamięci zobrazowane dziesiątkami barwnych rysunków bajki: „Świniopas”, „Królowa śniegu”, Brzydkie kaczątko”, albo lubianą przez najmłodszych bajeczkę o krasnoludkach i sierotce Marysi.

Świat bajek dla Józefy Burzawy stał się wkrótce krainą wyjątkowej pasji i przygody. W 1957 roku Pani Józefa zapoczątkowała niezwykle pożyteczną dla tut. środowiska działalność zespołu teatralnego reżyserując m.in. „Królowę śniegu” oraz sztukę M. Konopnickiej pt. „Kichuś majstra Lepigliny”. Największą jednak furorę wśród najmłodszych bywalców DK zrobił zespół kukiełkowy, zwany też teatrzykiem w obsadzie zarówno dzieci jak i osób dorosłych. Założony w 1957 roku natychmiast stał się artystyczną wizytówką Myślenic i powiatu. Lista zorganizowanych premier i spektakli była wyjątkowo długa i atrakcyjna. Komplety widzów ściągały m.in. przedstawienia pt. „Chodziła czapla po desce”, „Zając i lis”, „Rzepka”, bajka „O nieposłusznym kogutku”, a także bajka „O straszliwym smoku, dzielnym szewczyku, prześlicznej królewnie i królu gwoździku”. Rekordową publiczność miały np. „Trzewiki szczęścia” prezentowane aż w 10 miejscowościach powiatu /1958/.

I pomyśleć, że każde przedstawienie miało swoją odrębną scenografię, stosowne rekwizyty i dziesiątki wykonanych własnym sumptem i pomysłem kukiełek i plastycznych detali. I pomyśleć, że w każdym spektaklu kryła się owa szczególna wrażliwość reżysera wyczulonego na urodę słowa i piękno scenicznego krajobrazu. To zadziwiające, że w tej niebywałej mnogości różnorakich zadań i obowiązków, które na co dzień realizowała Józefa Burzawa i współpracująca z nią Hanna Żelazna (instruktor oświatowy PDK) dawała sobie radę tak dobrze i tak efektywnie.

Tymczasem - jak gdyby było jeszcze tego mało - Pani Józefa zasiadała przy swoim biurku, by wyczarować barwnym haftem np. gorsety łowickie dla potrzeb Zespołu Tańca Ludowego „Górki” działającego pod egidą PDK przy Domu Ludowym na Górnym Przedmieściu.

W kilkuletniej zaledwie karierze instruktorskiej i artystycznej Józefy Burzawy – autentycznej orędowniczki sztuki i piękna - rok 1960 okazał się - niestety rokiem przełomowym. Decyzją Ministerstwa Kultury i Sztuki zarządzono w całym kraju tzw. weryfikację kadr kultury. W sprawozdaniu z działalności PDK za rok 1959 zanotowano m.in.: - „W sprawie instruktora DK Ob. Józefy Burzawy Komisja Weryfikacyjna wystosowała odpowiedni wniosek do MKiS w celu zwolnienia Jej z wymaganych kwalifikacji i pozostawienia na zajmowanym stanowisku, uzasadniając ten wniosek wybitnymi uzdolnieniami i osiągnięciami w pracy, oraz ciężkimi warunkami materialnymi, które uniemożliwiają uzupełnienie wykształcenia…” Niestety wniosek został odrzucony. Tym sposobem - decyzją warszawskich biuralistów Myślenice utraciły na zawsze autentycznego animatora kultury - osobę, która całym sercem i potęgą swego talentu służyła kulturze naszego miasta i powiatu.

Jan Koczwara Jan Koczwara Autor artykułu

Pasjonat, kolekcjoner i baczny dokumentalista lokalnych - i nie tylko - wydarzeń społecznych, kulturalnych oraz artystycznych. Człowiek o fenomenalnym dorobku naukowym i artystycznym pełen skromności i kultury osobistej.