Akcja

Ten stary niedołęga

Ten stary niedołęga

Siostra „ peceka” prowadziła go za rękę, jakby był małym dzieckiem. Sprawiał wrażenie, że chce się wyrwać z chodnika na jezdnię. Musiała go trzymać bardzo mocno.

Był niewielkiego wzrostu. Dość tęgawy, z rozwianymi siwymi włosami. Szurał mocno nogami. Spieszył się najwyraźniej, ale drogi mu nie ubywało. Przechodzili akurat koło szkoły zawodowej, z której wybiegła młodzież, aby kupić sobie cos do zjedzenia w pobliskich kioskach. Dwóch chłopaków omal nie przewróciło starego, bo tak ich pędził młody głód.

- Gdzie ten stary niedołęga się pląta ?! W domu siedzieć i przez okno się patrzyć - krzyknął jeden z nich. I podparł te słowa grubym przekleństwem. I już biegli dalej, by być pierwszymi przy zapiekankach. I byli, śmiejące się gęby zanurzyli z rozkoszą młodych żołądków w ciepłych grzybkach polanych czerwonym ketchupem.

Siwy człowiek wraz z opiekunka zbliżali się powoli.

- On jej kupi pewnie pierścionki nie tylko na ręce, ale i na palce u nóg. Żartowali beznadziejni zjadacze zapiekanek. Młody śmiech, jak drobne kamienie toczył się głośno spod kiosku. Siostra „peceka” ze starym mężczyzną przeszli bez słowa.

Tydzień później w szkole zawodowej pojawiły się na korytarzu ogłoszenia obwieszczające, że w czwartek zaraz po dużej przerwie odbędzie się na sali gimnastycznej spotkanie z żołnierzem z II wojny światowej, cichociemnym. Było duże zainteresowanie. Bo tym żołnierzem miał być skoczek, spadochroniarz. Wszyscy byli ciekawi, kto pojawi się na specjalnie przygotowanym podwyższeniu.

Punktualnie o jedenastej wszedł prowadzony przez siostrę „peceka” stary człowiek. Szli w milczeniu, szpalerem stojącej młodzieży. Gdy stanął na podium, dyrektor podał mu mikrofon.

-Przepraszam, że wyglądam jak stary niedołęga, ale pamięć i umysł mam w porządku, zaraz się o tym przekonacie. Pozwólcie, że usiądę...

W ten dzień nie było dzwonka w szkole po czwartej lekcji, nie było przerwy. Szkoła słuchała głośnych słów cichociemnego.

W niedzielę widziałam go, jak przystępował na stojąco do komunii, prowadzony pod ołtarz przez córkę za rękę - jak dziecko.

 

Emil Biela Emil Biela Autor artykułu

Pisarz, felietonista. Ukończył filologię polską w Wyższej Szkole Pedagogicznej (Kraków). Debiutował w 1962 r. na łamach tygodnika "Życie Literackie" jako poeta.