Tradycje akademickie: Doktorat Honoris Causa

Tradycje akademickie: 
Doktorat Honoris Causa
Ryszard Tadeusiewicz Naukowiec AGH, absolwent myślenickiego LO

Pisząc te felietony staram się przybliżyć myśleniczanom różne informacje z akademickiego Krakowa, który jest wprawdzie blisko, ale który pod wieloma względami jest tajemniczy ze swymi tradycjami, uroczystościami i mało znaną (poza środowiskiem akademickim) terminologią. Będę się starał o tych sprawach pisać, bo warto te tradycje poznać

.Jednym z terminów, funkcjonujących w środowisku akademickim, ale mało znanym poza nim, jest Doktorat Honoris Causa (DHC).

Co to jest zwykły doktorat – to właściwie każdy wie. Absolwent wyższej uczelni, który poświęci się pracy naukowej (całkowicie lub częściowo, bo często doktoraty uzyskują ludzie na co dzień pracujący w swoim zawodzie – lekarza, adwokata, inżyniera) może przedłożyć wybranej Radzie Naukowej zgromadzone przez siebie oryginalne osiągnięcia naukowe w formie tak zwanej dysertacji doktorskiej. Dysertacja taka oceniana jest przez wybranych przez Radę recenzentów (co najmniej dwóch z różnych ośrodków naukowych), a w przypadku pozytywnych opinii recenzentów doktorant dopuszczany jest do publicznej obrony swoich tez naukowych. Po korzystnie odbytej obronie Rada Naukowa przyznaje kandydatowi stopień naukowy doktora, którym od tej chwili zainteresowany może się legitymować we wszystkich swoich działaniach, uzyskując z tego tytułu różne prawa i przywileje.

Tak (w skrócie) przebiega proces zdobywania normalnego doktoratu. A czym jest Doktorat Honoris Causa? Sławomir Mrożek, który uzyskał ten zaszczytny tytuł na UJ opublikował w Gazecie Krakowskiej żart rysunkowy. Na rysunku synek pyta: „Tato, a co będziesz robił jako Doktor Honoris Causa?” A ojciec odpowiada: „Będę leczył causy i honory!”

Żarty żartami – ale Sławomir Mrożek podczas nadania godności DHC UJ był wyraźnie wzruszony. Wiem o tym, bo uczestniczyłem w tej uroczystości! I miał powody, bo DHC to najwyższa godność akademicka. Tłumacząc dokładnie ten łaciński tytuł znajdujemy bardzo zobowiązującą formułę: „Doktorat nadany z przyczyn honorowych”. A więc: nie jakieś konkretne dzieło jest powodem nadania tego tytułu, tylko okoliczności natury honorowej, czyli osoba doktoranta. W polskiej nauce nie ma ważniejszego i cenniejszego wyróżnienia!

Do tych ogólnych informacji dodam wątek prywatny. Otóż mnie tytuł DHC nadało dwanaście uczelni (krajowych i zagranicznych). W Krakowie godność tą nadał mi Uniwersytet Pedagogiczny (25 lutego 2008), Uniwersytet Ekonomiczny (28 maja 2008) i Uniwersytet Rolniczy (6 marca 2015 roku). Nie ukrywam, że jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy i dumny!

Zbliżają się Święta, więc zapewne wszyscy będziemy poszukiwać prezentów dla dzieci. Wśród wielu atrakcyjnych propozycji mikołajowych upominków warto zwrócić uwagę na książkę prof. Ryszarda Tadeusiewicza, którą napisał wspólnie z redaktor Marią Mazurek, a którą zilustrował i zamienił w atrakcyjny komiks Marcin Wierzchowski.

Książka opowiada o nowych przygodach Alicji. Kiedy w jej domu pojawia się nowy członek rodziny – Basia, robot humanoidalny – rodzą się też nowe pytania. Czy życie domowników stanie się teraz łatwiejsze? Czy Basia będzie odrabiać lekcje za Alicję, zmieniać pieluchy Adasia i gotować obiady? I najważniejsze – czy robot może zastąpić człowieka?

Książka pt. „Alicja w krainie przyszłości, czyli jak działa sztuczna inteligencja” w sposób przystępny i zabawny prezentuje czym jest i czym zapewne będzie sztuczna inteligencja.