Tragiczny tydzień na Ziemi Myślenickiej

9 października 2008 Wydanie 37/2008

„Osiemnastego września wczas rano. Z aut, motorów warkot słyszano. Bo we Wiśniowej będzie strasznie. Tam Niemcy wjechali właśnie”

Oto jedna z 73 zwrotek wiersza ludowego poety Jakuba Bajera, który ukazuje tragiczny dzień brutalnej pacyfikacji przeprowadzonej przez hitlerowców 64 lat temu, we wrześniu 1944 roku w Wiśniowej i Lipniku -znajdujących się w południowo-wschodniej części powiatu myślenickiego. Pacyfikacja to wybitnie terrorystyczny rodzaj akcji oparty na hitlerowskiej odpowiedzialności zbiorowej. Wprowadzona została do metod hitlerowskiego terroru instrukcją dowództwa Wojsk Lądowych Wehrmachtu z dnia 10 października 1941r.

Akcja pacyfikacyjna w hitlerowskim wydaniu obejmowała: gwałtowne wpadanie sił policyjnych bądź wojskowych do miejscowości jednocześnie z kilku stron, przeważnie z psami, powodowanie huraganowej strzelaniny, brutalne uśmiercenie dla zastraszenia ludności 1-2 osób i podpalenie kilku zabudowań. Po tych wstępnych wydarzeniach, które stanowiły niejako preludium do właściwej pacyfikacji, patrole hitlerowskie wkraczały do mieszkań często wyłamując drzwi bądź strzelając w zamki. Z kolei następowały rewizje połączone z biciem, aresztowaniem i wypędzaniem ludzi z mieszkań w jedno miejsce najczęściej - w centrum danej miejscowości.

Po przesłuchaniach prowadzonych przez specjalne zespoły gestapowców, którzy stosowali najbardziej brutalne metody tortur, następowała selekcja ludzi: do rozstrzelania, na długotrwałe przesłuchania do gestapo, a często wprost do obozu koncentracyjnego. Finałem tej terrorystycznej akcji była egzekucja dokonywana na miejscowej ludności w tym na dzieciach i starcach bądź wymordowanie jej w inny bestialski sposób, spalenie zabudowań (często całych miejscowości) oraz grabież mienia ich mieszkańców.

W dniach 12-18 września 1944 r. hitlerowcy w celach ludobójczych „odwiedzili” kilka wiosek w byłych gminach Wiśniowa i Raciechowice dokonując ich pacyfikacji. Szczególnie tragiczny w skutkach przebieg miały pacyfikacje Wiśniowej i Lipnika w czasie których w Wiśniowej hitlerowcy zamordowali w jednym dniu 77 jej mieszkańców i spalili 13 zabudowań, zaś w Lipniku zamordowali 4 mieszkańców i spalili 126 zabudowań.

Przywracając dziś naszej pamięci tragizm tamtych wrześniowych dni mieszkańców Wiśniowej i Lipnika, pragnę ukazać szczególnie nazwiska zamordowanych 55 lat temu -dzieci Wiśniowej! Były to: Janek Warmuz - 6 miesięcy, Bronek Dominik - 1 rok, Aleksander Murzyn - 3 lata, Stanisław Warmuz - 3 lata, Julian Dominik - 4 lata, Stanisław Foszczak - 5 lat, Marysia Kowal - 7 lat, Helena Murzyn - 7 lat, Jan Dominik - 8 lat, Zofia Warmuz - 8 lat, Genowefa Brył - 9 lat, Jasia Czerwińska - 9 lat, Zosia Radoń - 9 lat, Waleria Ziółko - 9 lat, Joanna Wilk - 10 lat.

Najstarszymi ofiarami tego tragicznego dnia w Wiśniowej byli: 74.letnia Antonina Sobieska, Błażej Dzieżak - lat 77 i Katarzyna Statkowska lat 71.

A oto jak wspomina ów tragiczny dzień w Wiśniowej Stanisław Warmuz: „Straciłem całą rodzinę. Była to teściowa lat 73, żona lat 33, dziewczynka najstarsza lat 9, syn miał 3,5 roku i drugi syn miał pól roku. Jak przyszedłem do domu to wszyscy leżeli trupem. Kobieta miała podwinięte nogi, a dziewczynka leżała na niej. Musiała na pewno klęczeć i prosić tych Germanów, by nie zabijali. Żona była przechylona do tyłu. Cała czaszka była zerwana — pierś była urwana i znalazłem ją w drugiej izbie z serdakiem. Chłopak co miał 3,5 roku całą czaszkę miał zerwaną”.

U osób ocalałych po tej straszliwej pacyfikacji ból potęgowały nadzwyczaj trudne warunki bytowania w jakich przyszło im wegetować szczególnie w okresie zimy. Jedna z właścicielek spalonego gospodarstwa tak oto wspomina tamte tragiczne dni:

„Jesień była cała deszczowa i zimna. Odwalaliśmy gruz z tych domów i weszliśmy do piwnic. W piwnicy lała się woda z góry i było wszędzie pełno wody. Mieliśmy tyle przyodziania co było na nas - na nas lało i na nas się suszyło. To my tylko pełno wszy mieli, że jak się strzepnęło to nie wiem z czym to porównać. Nie było nic, zboże się spaliło, ziemniaki były w polu. Tośmy wyciągali te ziemniaki, piekli w ogniu i jedli. Nie było ani łyżki, ani talerza ani soli. Tak myśmy się mordowali całą zimę. Zima była zła. Już tyleśmy się upokutowali, że straszna rzecz. Na wspomnienie tego krew zastyga w człowieku”.

Ta jedna z najbardziej brutalnych, oparta na stosowanej przez hitlerowców zbiorowej odpowiedzialności - akcja terrorystyczna dokonana 64 lat temu na ziemi myślenickiej była odwetem okupanta hitlerowskiego za wysoce patriotyczną i antyhitlerowską działalność społeczeństwa tego regionu. To właśnie we wrześniu 1944 roku hitlerowcy postanowili rozprawić się ze zbrojnym ruchem oporu, a szczególnie partyzantką Armii Krajowej w tym niebezpiecznym dla okupanta - terenie.

Tą brutalną akcją kierował osobiście były szef Gestapo w Nowym Sączu - kat miejscowej ludności, a ówczesny szef jednego z wydziałów Gestapo w Krakowie - Heinrich Hamann. Do trwającej tydzień czasu akcji pacyfikacyjnej „przeciwpartyzanckiej” hitlerowcy użyli siły policyjno-wojskowe ze szkoły żandarmerii w Rabce, specjalne oddziały przeciwpartyzanckie Jagdkommandos z Dobrej i Limanowej, pododdziały SS z Wadowic, część sił z 23 operacyjnego pułku policji z Krakowa i całość sił z Myślenic i okolicznych posterunków. Łącznie okupant wykorzystywał tu w zależności od przebiegu akcji pacyfikacyjnej siły z różnym ich narastaniem. W dniu 12 września rano użyto około 200 ludzi, a już w godzinach popołudniowych około 600 ludzi. W końcowym etapie akcji od 15-18 września działało tu od 600 do 1000 żandarmów, policjantów i wojskowych. Do wsparcia ich działań użyto czołgów, artylerii, a nawet samolotów. Pacyfikacja ta dotknęła szczególnie mieszkańców Wiśniowej i Lipnika. Boleśnie odczuli ją również mieszkańcy takich wiosek ziemi myślenickiej jak: Zasań, Glichów, Węglówka, Czasław, Smykań, Dąbie, Krzesławice, Krzyworzeka, Raciechowice, Poręba, Poznachowice, Trzemeśnia, Komorniki, Zegartowice, Żerosławice oraz Pogorzany i Gruszków (obecnie w powiecie Limanowa).

Przywracając dziś w 64 rocznicę tragedii mieszkańców tej ziemi - pamięć o jej Ofiarach, godzi się przytoczyć ostatnią zwrotkę wspomnianego wiersza Jakuba Bajera, która oddaje wiernie tragizm tamtych dni:

„Kogo spotkali, każdy bandyta.
Czy to jest dziecko, czy to kobieta,
Pomordowali matki i dzieci,
O pomstę w niebo głos ofiar leci”.

Podobnie jak w każdy rok, w dniach tragicznego września nie zabraknie i w tym roku na mogiłach pomordowanych w tamtych dniach mieszkańców - gmin Wiśniowa i Raciechowice oraz w miejscach upamiętniających walką i męczeństwem w tym rejonie -świeżych kwiatów i zniczy pamięci.

Jedną z setek polskich wsi brutalnie spacyfikowanych przez hitlerowskich oprawców - dokonując masowej zbrodni i zniszczeń jest wioska Wiśniowa i Lipnik na ziemi myślenickiej. Pamięć o ofiarach tej pacyfikacji trwającej dwa dni 17-18 września 1944 r. która pochłonęła 77 osób w Wiśniowej i 4 w Lipniku oraz spalonych tu ponad 140 zabudowań jest tu trwała i ofiarom tej pacyfikacji oddaje się należną im cześć. Obecnie w 64 rocznicę tej pacyfikacji z inicjatywy władz samorządowych oraz miejscowego proboszcza zorganizowany został 17 września wyjazd delegacji złożonej z mieszkańców i rodzin pomordowanych w Wiśniowej do Michniowa (woj. świętokrzyskie), który jest symbolem męczeństwa wsi polskiej w latach II wojny światowej. To tu w Michniowie dla oddania hołdu i zachowania w pamięci oraz ocalania od zapomnienia wszystkich mieszkańców polskich wsi zamordowanych przez hitlerowskiego okupanta znajduje się Mauzoleum Martyrologii Wsi Polskiej. Tragedia Michniowa z 12-13 lipca 1943 roku, w której stosowano wszystkie przejawy hitlerowskiego bestialstwa wzniesiono do rangi symbolu. Tu w ciągu dwóch dni trwającej pacyfikacji zamordowano 203 osoby - mieszkańców wioski, w tym 47 dzieci do 15 roku życia w tym najmłodsze liczące zaledwie 9 dni życia. Wisoka została starta z powierzchni ziemi. W Michniowie - symbolu męczeństwa polskiej wsi znajduje się Muzeum, Pomnik, tablice pamiątkowe oraz krzyże przyniesione tu z ponad 300 spacyfikowanych przez hitlerowców polskich wsi. Inicjatywa tej formy upamiętnienia zrodziła się w 1983 roku w 40 rocznicę pacyfikacji Michniowa i wyszła ona od działaczy Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego. W dniu 17 września, w 64 rocznicę pacyfikacji Wiśniowej i Lipnika delegacja z tych miejscowości uczestniczyła w Michniowie w uroczystej Mszy św. oraz poświęceniu przywiezionej do Michniowa tablicy poświęconej pamięci ofiar tych wiosek ziemi myślenickiej. Będzie to jeszcze jeden przykład pamięci i ocalania od zapomnienia ofiar hitlerowskich zbrodni tu na ziemi myślenickiej.

Stanisław Zając